Polska na wyprzedaży
data:01 maja 2012     Redaktor:

Polecamy nową książkę Toyaha:

Kiedy rodziło się nasze pierwsze dziecko, dziewczynki w okolicy przeważnie otrzymywały imię Kasia, a w przypadku gdy rodzice mieli jakieś większe ambicje, to Sandra lub Nicola. Żona moja wymyśliła, że najlepiej będzie jeśli nasza córka będzie Hanką. Jak idzie o chłopców, to chyba najczęściej się spotykało Bartków, lub Piotrków, natomiast w sytuacjach ekstremalnych to tu to tam pojawiał się Denis, lub Alan. Myśmy wymyślili tego Antka i tak już zostało. Dziś pamiętam, że kiedyś przyszedł do nas na kolędę ksiądz i poinformował, że nasz syn to jedyny Antek w całej parafii, no i słysząc to było nam bardzo miło. Na końcu jeszcze pojawiła się Zosia, i w ten sposób ? słowo daję, że zupełnie niechcąco ? obstawiliśmy trzy czołowe postaci z Reymonta. Też dobrze.

Powiem szczerze, że kwestia imion, jakie ludzie nadają dzieciom, za bardzo mnie nie rusza. Wydaje mi się, że sprawą najbardziej podstawową jest to, by one nie nazywały się na przykład Doktor House, Mirkiz de Sade, czy, jeśli ktoś jest zakręconym na punkcie wspomnianych wyżej "Chłopów" weganem, córeczka nie dostała na pierwsze Boryna. No i żeby im przy okazji Pierwszej Komunii nie robić tatuaży na szyi i nie dziurawić nosów i warg. Bo w końcu, nawet do Loreny czy Ariela można się przyzwyczaić. A więc, by nie traktować tych dzieci jak żywych zabawek. Poza tym ? tak naprawdę to jest dokładnie wszystko jedno. Czy to będzie Wojtek, czy Jadzia, czy Piotrek, czy Basia, Cyryl, czy ów nieszczęsny Denis, kiedy te dzieci podrosną, na nikim te imiona nie będą robiły najmniejszego wrażenia, a tym bardziej nikomu z nich nie załatwią one ani większego sukcesu, ani też dramatycznej porażki.

A więc przyznać muszę, że kiedy dziś otworzyłem najnowszy numer tygodnika "Uważam Rze" i zobaczyłem zamieszczoną w środku wystawę rysunku dziecięcego, gdzie w roli artystów wystąpiły dzieci tak zwanych "autorów niepokornych", autentycznie zdębiałem. Bo nagle się okazało, że te wszystkie moje dawne emocje , kiedy to słyszałem, jak jakaś pani woła swoje dziecko "Jimi, uważaj żebyś się nie pobrudził", skutecznie pobladły. Nagle wyszło na to, że nie ma takiego idiotyzmu, który byłby w stanie konkurować z tym, co potrafili nam wysmażyć oni ? nasi patrioci i prawdziwi Polacy. Że nawet gdyby zebrać do kupy 10 najbardziej zidiociałych śląskich rodzin i poprosić je o wymyślenie trzech najpiękniejszych imion dla trojga najbardziej gryfnych dzieci z Nikiszowca, z takim Mazurkiem i z Ziemkiewiczem one by tę konkurencję przegrały. Wychodzi na to, że co by nie myśleć o Śląsku, Warszawa zawsze pokaże prawdziwe granice.

O co chodzi z tą wystawą i z tymi rysunkami? Otóż okazuje się, że kiedy Rafał Ziemkiewicz postanowił wycofać się rakiem ze swojego "Polactwa" i stanąć na czele nowego projektu pod nazwą "Polactwo to brzmi dumnie", stanęliśmy też wszyscy wobec już nie przelotnej mody, czy kaprysu, lecz bardzo poważnej idei. Przy okazji, wyszło na to, że ów projekt ma poważny budżet, a pieniądze jakie są w niego zaangażowane mają swój cel i sens. Że może się okazać, ze już niedługo ? jeśli wcześniej nie podda się zapowiadanej eutanazji ? nawet Kazimierz Kutz wróci do swojego porzedniego nazwiska, a autor Kuczok, zacznie się przedstawiać jako Kaczyński. Nagle wyjdzie na to, że skoro Polska nie mogła się doczekać naszego szacunku ot tak, tylko dlatego, że wszyscy jesteśmy z tej ziemi i wszyscy się czujemy tej ziemi dumną częścią, to niech ma tę satysfakcję, że stała się częścią popu. Głupiego, fałszywego, żałośnie tandetnego ? ale zawsze w awangardzie.

A zatem mamy tę wystawę i wychodzi na to, że każdy powód jest dobry, by poszerzyć tę załogę, dotychczas występującą pod nazwą "autorów niepokornych" już nie o żony i kumpli, ale o dzieci. A dzieci ? wiadomo ? też niepokorne. Otwieram najświeższy numer "Uważam Rze", a tam te obrazki i nazwiska autorów. Czyżby Alan? A może Sandra? Czyżby Ariel, Lorena? Ależ w życiu! To nie te rejony. To idą nasi. Proszę posłuchać: Jaś Karnowski, Antek Janke, Marysia Semka, Marysia Lisicka, Marysia Magierowska, Zosia i Marysia Mazurek, Zosia i Marysia Ziemkiewicz, Kasia Warzecha.

A ja przede wszystkim zastanawiam się nad tym, co koledzy Warzechy sądzą na temat tej jego Kasi. Bo, jak się domyślam, jego sytuacja musi być nie do pozazdroszczenia. Że niby, co to ma znaczyć ? "Kasia"? Czy on przypadkiem się nie zapomniał? Kasia? A niby co takiego Warzechowie mieli na myśli? Czyżby nie było już normalnych imion? A może jeszcze się okaże, że w domu u Warzechów to dziecko funkcjonuje jako Kate? A więc, to była moja pierwsza myśl. Zaraz jednak po chwili zacząłem się zastanawiać nad nieobecnymi. A gdzie Jaś Zaremba? A gdzie Zosia Gociek? A czemu nikt nie chciał wystawić obrazka Antka i Marysi Wybranowskich? A dlaczego tu nie ma Jasia Zalewskiego? A Marysi Rolickiej? W końcu Rolicki chyba ma jakieś wnuki? A gdzie Jaś i Marysia Zychowicz? A Zosia Wencel? A Antek Wildstein?

No i już po chwili nachodzi mnie owo już najbardziej okrutne podejrzenie. Czy to możliwe, że Zarembowie nie dali jednak swemu dziecku Jasio, lecz Tadzio? Albo Stasio? Lub Zbyszek, czy Michaś? A może, nie daj Boże, Wojtek, czy Franio? Czy ten człowiek naprawdę ma po kolei w głowie? Czy to możliwe, że ów wybryk Warzechów okazał się czymś i tak już wystarczająco trudnym do zniesienia, więc oni wszyscy zostali zwyczajnie z tego towarzystwa wyeliminowani?

No a dalej tych myśli jest już tylko więcej i więcej, i za każdym razem coraz to poważniejszych. Co strzeliło do głowy Mazurkom i Ziemkiewiczom, żeby nadać swoim dzieciom identyczne imiona? Przecież to nie mógł być przypadek. Podobnie jak nie mogło być przypadkiem, że z nich wszystkich tylko Warzecha poważył się na to, by swojej córce nie dać na imię Marysia. No i pytanie być może najważniejsze ? jakie procesy myślowe i jakie emocje stały za tym, żeby oni wszyscy uznali, że dziewczynka powinna się nazywać Marysia, albo nie nazywać w ogóle?

I na to ostatnie pytanie ja chyba mam odpowiedź. Otóż ja sądzę, że każdy z nich, to jest dokładnie taki sam dureń, jak ten Zenek i Jadzia z wioski gdzieś pod Biłgorajem, którzy znaleźli pracę w Warszawie, i kiedy im się urodziło pierwsze dziecko, uznali, że najlepiej będzie, jeśli ono się będzie miało na imię Vivienne, bo tak samo się nazywa dziecko sąsiadów, a oni są tacy europejscy i eleganccy. I mają takie ładne buty. I psa imieniem Minnesota. I za tym stoi dokładnie ten sam typ bałwaństwa, z tą różnica, że Ziemkiewiczowie, czy Semkowie to swoje bałwaństwo opierają na nieco innych kierunkach i wyborach. Ale oczywiście doskonale zdają sobie sprawę z tego, że bez tych szczególnych kulturowych odniesień nigdzie ani rusz.

No i jeszcze coś. A to już być może jest z tego wszystkiego absolutnie najstraszniejsze. Wygląda bowiem na to, że jeśli się zapytamy takiego Ziemkiewicza, czy Karnowskiego, czym jest dla nich Polska, to oni najpierw będą się długo drapać po łbach, a potem powiedzą: "Polska to to płowowłose dziecko imieniem Marysia". Co jeszcze? "No? nie wiem. Chłopiec imieniem Jaś?" No i oczywiście te obrazki. "Jasiu, narysuj obrazek o Polsce?" "O Polsce? Czyli co?" "No wiesz. O Polsce. Żeby było biało-czerwone serce i? no ja wiem? Trawa?"

No a potem to już tylko kolejne wydanie "Uważam Rze" i tytuł: "Dziecięca galeria. Dzieci publicystów ?Uważam Rze? narysowały, co dla nich znaczy: Polska moja ojczyzna". Wszyscy to świetnie rozumiemy, prawda? Dzieci publicystów. Publicystów niepokornych. Żeby każdy widział, jak się dziś toczy bitwa o Polskę. Dziś. Nie wczoraj nie jutro, ale dziś. W końcu czasy mamy takie, że wszystko zostało do ostatniego rzędu pozajmowane i wszyscy wiemy, jak trudno znaleźć choćby najmniejszy kąt. Na szczęście trafiło się jakieś miejsce w temacie Polski. A więc, jeszcze raz: "Antosiu, dziecko, narysuj chorągiewkę. Będziesz u tatusia w gazecie". A ja już tylko, na sam koniec mam zagadkę: Które z tych dziewczynek ma Marysia na drugie imię, a normalnie to zwykła Ela? Elżbieta Maria.

toyah.pl






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.