Marek Baterowicz- AFERZYŚCI I CINKCIARZE
data:18 czerwca 2016     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać....

 
– z pomocą unijnych komisarzy i kierownika Tuska - chcą znowu dorwać się do władzy i dalej rujnować Polskę, ich furia rośnie z dnia na dzień. Ich szefunio Schetyna z PO (Pospolite Oczajdusze !) coraz głośniej pokrzykuje w Sejmie,bełkocze coś do pani premier albo do mężów stanu – jak śmie? Nierozliczony aferzysta! A niejaki Petru – szefunio partyjki broniącej emerytur dla ubeków - też bełkocze, a na marszach KOD-u wieszczy ...rewolucję! W kieszeni nosi chyba gilotynkę, a Kijowski i Michnik także bełkoczą i pieszczą tranzystory do komunikacji z unijnymi komisarzami – zdrajców ci u nas dostatek! Inni rozsypują sorosiki...
 
 
Nie brakuje i agentów za-odrzańskich czy za-wołżańskich, a nawet są i krow-odrzańscy, kategoria tajemnicza a są szalenie pracowici: po nocach ściboli taki pan K. idiotyczne komentarze do wpisów na blogach, ciekawe że tylko do moich, bo sądy innych blogerów też muszą ranić jego betonowy światopogląd. Czyżbym był wrogiem „numer jeden” post-komunistycznego układu ?? Niesamowite, a jednak tak na to wygląda. Przynajmniej na http://naszeblogi.pl/ ,  bo w sieci liczni agenci z wielkim animuszem hejtują raczej wodza PiS-u, który ostatnio znów mądrze ocenił sytuację:
„Ciągle zmagamy się z tym samym, co się zdarzyło za rządów Jana Olszewskiego i w latach 2005-2007. Ciągle zmagamy się z rebelią tych, którzy z tego głęboko chorego systemu czerpali i czerpią korzyści...”

Oto w dwóch zdaniach Jarosław Kaczyński trafił w sedno: istotnie, do władzy chcą powrócić ci, co żyli z Polski, zamiast żyć dla Niej! Te pasożyty chcą raz jeszcze oplątać Polaków i nadal wysprzedawać narodowy majątek, ci dawni cinckiarze co najpierw otwierali kantorki, robili afery lub uprawiali przemyt, a dziś trzymają sztamę z banksterami. Utracone okrągłe koryto śni im się po nocach...A zatem kombinują jak powrócić... Jest to pełzający zamach na Polskę, biorą w nim udział płazy z UE i z Komisji Weneckiej, ale główną siłą tej ofensywy stanowi dywizja resortowych dzieci z „generałem” Michnikiem na czele, który być może z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy to jego mamusia pisała stalinowskie podręczniki historii, a jego tatuś był kierownikiem Wydziału Prasy. A brat Stefan podpisywał wyroki śmierci na polskich patriotów, ale Szwedzi ofiarnie bronią go przed sądową „zemstą”, bo widocznie uznali ( jak promotorzy grubej kreski), że sprawiedliwość to...zemsta!

Jarosław Kaczyński przerwał to samoubóstwienie resortowych dzieci i pokazał, gdzie jest prawdziwa Polska. A jeszcze poprowadził PiS do zwycięstwa w wyborach, nie musiał straszyć rewolucją jak to dziś robią chłopcy KOD-owcy, wrogowie demokracji. Dlatego tak Go nienawidzą i nawet zmuszają dzieci do noszenia baneru z Kaczorem, do którego ktoś z tyłu celuje ze strzelby. Deprawują maluchów kultem zabijania.

Nie wszyscy jednak Polacy zrozumieli do końca, że ich kraj powinien być Polską, a nie jakąś republiką resortowych dzieci, a w dodatku ze śladami trotylu na prezydenckim Tupolewie! Bo podobno najtrudniej dostrzec prawdę tuż przed sobą. Ale czas ucieka i warto otworzyć oczy. A jak to ujął poeta Bohdan Urbankowski: „Dość cham już bełkotał, czas by krzyknął Kordian!...”

Niestety, dalej bełkoczą i pokrzykują chamy, a trwa to od wielu lat, nawet gdy pominąć epokę PRL-u i różne pogróżki o odrąbywaniu rąk w stylu Cyrankiewicza. Po roku 1989 pierwszym pohukującym na Polaków był Peerelczyk Adam Michnik, który gromkim rykiem - „Odpieprzcie się od generała!” ( oczywiście Jaruzelskiego, tego od Wrony ) - rozpoczął nową erę „kultury krzyku”. Dość szybko dorobił się następców jak Palikot, Niesiołowski, Bartoszewski ( „profesor”!) czy Kwaśniewski, choć ten pokrzykiwał łagodniej, o czym świadczy jego słynny apel: „Ludwiku Dorn, nie idźcie tą drogą!”. Dorn jednak tak się przejął, że wystąpił z PiS-u. Perswazja TW Alka poskutkowała. A dziś mamy nowych krzykaczy jak Schetyna, Petru, Kijowski oraz kilka panienek z Nowoczesnej. A czasem zdarza się to pewnym posłom opozycji w Sejmie.

Na tle tych krzyków jakże elegancko wypadają przemówienia premier Beaty Szydło albo Prezydenta Andrzeja Dudy, także Jarosława Kaczyńskiego. Po prostu kultura i klasa Polaków bije na głowę „kulturę” i bylejakość Peerelczyków.

 

Niestety moda na krzyk daje o sobie znać również na forum EU, a wśród pokrzykujących na Polskę i Polaków są takie VIP-y jak Schulz, Timmermans, Verhofstadt czy Juncker. Pokrzykuje i Putin, bo denerwują go amerykańskie bataliony rozlokowane na polskim terytorium. Pod tym względem nie jesteśmy jednak odosobnieni, Amerykanie są i w republikach nadbałtyckich, w Czechach i w Rumunii, której Sowieci odebrali po wojnie Mołdawię, rozległą prowincję zamieszkałą przez Rumunów od średniowiecza. Są zatem do wyrównania rachunki krzywd, Mołdawia należy się Rumunii tak jak Lwów Polsce. A jednak łatwiej przyjdzie odebrać Mołdawię niż nasz Lwów, co nie jest nowiną radosną.

 

Ale żyjemy w okresie zagrożeń nie tylko zewnętrznych jak ofensywa zielonych ludzików, bo oprócz agresji militarnej grozi Europie chora ideologia gender, którą jej wyznawcy zamierzają rozsadzić europejskie kraje od środka, zniszczyć cywilizację, wytrącić nam z rąk moralną busolę i wywołać cierpienia u milionów, a właściwie już u mutantów ludzi zagubionych potem w poszukiwaniu utraconych tożsamości. Tę iście diabelską ideologię napiętnował właśnie kardynał Walencji Antonio Canizares w homilii wygłoszonej 13 maja: „ Obowiązuje nas prawo, które stoi w sprzeczności z rodziną, a działania sił politycznych i społecznych, w tym ruchów gejowskich oraz radykalnego feminizmu, forsują podstępną ideologię gender. Sytuacja jest poważna i będzie miała skutki społeczne w przyszłości, może bowiem uderzyć w trwałość małżeństw i rodzinę”...

Po tych słowach ruszyła fala nienawiści wobec kardynała ze strony środowisk gejowskich i „ideologów” gender. Organizacja Citizen GO w Hiszpanii stanęła w obronie kardynała, urządzając manifestację poparcia dla Niego ( 16 maja w Walencji ). Można też podpisać petycję w obronie kardynała Canizaresa, zredagowaną przez Citizen GO

TUTAJ

Polecam bardzo tę petycję, ideologia gender promuje anormalne traktowanie płci u osób, a również zachęca dzieci w przedszkolach do wczesnych eksperymentów z seksem, co zupełnie odbiera im dzieciństwo i prowadzi do trwałych zaburzeń ich psyche oraz do późniejszych kłopotów z osobowością, wywołanych niepożądaną ingerencją w świat doznań seksualnych w wieku przedszkolnym.

 

Jest rzeczą skandaliczną, że ową „ideologię” gender promuje też Unia Europejska, która za taką zbrodnię powinna ulec rozwiązaniu. Unia Europejska znana jest też z tego, że głosi inne absurdy jak np. że marchewka jest owocem, a ślimak jest...rybą lądową! Lewaków w UE bardziej też pasjonują wymiary ogórka niż stan ziół i medycyny naturalnej. A presja Brukseli i Berlina obejmuje coraz więcej spraw, nie tylko kontrowersyjnej kwestii uchodźców, a poszczególne państwa nie są traktowane jako suwerenne podmioty. Apele Merkel irytują, a jej wedykt, że zamknięcie granicy przez Austrię oznacza koniec Europy jest nonsensem. Jeśli tak bardzo pożąda imigrantów, niemiecka ambasada w Libii lub w Turcji może przyjmować podania o azyl, co zapobiegnie tragediom na morzu.

 

Za kilka dni Anglicy wypowiedzą się w referendum, co myślą o takiej Unii i czy pragną pozostać w jej ramach. Ostatnie sondaże wskazują na rosnące poparcie dla wyjścia z Unii, bo w końcu Anglicy od wieków lubowali się w „splendid isolation”, a popularne porzekadło głosi, że „każdy Anglik to wyspa”! A może chcą wrócić do dawnych czasów, gdy w XIX-tym wieku mówiono o „merry old England” ?

Marek Baterowicz


 

Marek Baterowicz ( ur. w 1944 w Krakowie ), poeta, prozaik, publicysta, tłumacz poezji krajów romańskich, latynoskich i Quebec’u. Romanista – doktorat o wpływach hiszpańskich na poetów francuskich XVI/ XVII wieku ( 1998), fragmenty tej tezy ukazały się we Francji. Wydał też tomik wierszy w języku francuskim – „Fée et fourmis” ( Paris, 1977). Jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” ( w 1971). Debiut książkowy: „Wersety do świtu” ( W-wa,1976) – tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W r.1981 wydał zbiór wierszy poza cenzurą: „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, po czterech latach czekania na paszport, najpierw w Hiszpanii, a od 1987 w Australii. W roku 1992 odwiedził Polskę, w tym samym roku listem w „Arce” zrywał ze śo, ceniącego wartości uniwersalne całej ludzkości i braterstwo między ludźmi”.Wydał też kilka tytułów prozy, w tym powieść ze stanu
rodowiskiem „Tygodnika Powszechnego”, które poparło grubą kreskę ułatwiającą nowe zniewolenie. Autor wielu zbiorów wierszy jak np. „Serce i pięść” ( Sydn
ey, 1987), „Z tamtej strony drzewa” ( Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” ( Sydney, 1996), „Cierń i cień „ ( Sydney,2003) czy „Na smyczy słońca” ( Sydney, 2008). W r.2010 we Włoszech ukazał się wybór jego wierszy – „Canti del pianeta”, "Status quo"(Toronto, 2014) oraz najnowszy jego tomik- " Nad wielką wodą"(2015).Wydawca (Roma, Empiria) tak określił jego poezję: „to zaproszenie człowieka planetarnego,ceniącego wartościuniwersalne całej ludzkości i braterstwo między ludźmi".








Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.