Lech Galicki: Siostra Faustyna od  Miłosierdzia Bożego. Refleksja o Objawieniu sprzed 85 lat ziemskich
data:15 marca 2016     Redaktor: agalaura

Czytam znakomitą książkę Ewy K. Czaczkowskiej  zatytułowaną Siostra Faustyna. Biografia Świętej. Rok 2016 jest szczególny dla chrześcijan w Polsce (i na świecie – także):

                                  

                    

-1050. rocznica Chrztu Polski (966 r.), Światowe Dni Młodzieży w naszym kraju z udziałem papieża Franciszka, Rok Miłosierdzia – owo Miłosierdzie Boże fascynuje mnie od dziecka. Obraz Jezusa Chrystusa z podpisem „Jezu ufam Tobie” otrzymałem dawno temu od miłosiernych sióstr ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Łagiewnik (Kraków). Dla czcicieli Miłosierdzia rok 2016 to szczególny czas. Tą krótką notatką chciałem przypomnieć - sam oświecony lekturą ww. książki (polecam) - abyśmy pamiętali, że:

 

- 22 lutego 1931 roku, wieczorem, w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu (uwaga: to było 85. lat ziemskich temu), w swojej celi w klasztorze w Płocku Siostra Faustyna (Kowalska), wielka mistyczka, pierwszy raz zaznała spotkania z Jezusem Chrystusem (Objawienie), które było początkiem realizacji misji przekazania światu orędzia o Bożym Miłosierdziu. Cóż to za wielka chwila!!!  Jezus –  „Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotyka szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady (…)”. A po chwili Jezus Chrystus mówi: ”Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem:  Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która będzie czcić ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinie śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” (Dz.47). To był początek z wielu względów bardzo trudnego i wspaniałego nad wszelakimi wspaniałościami  zadania dla drobnej, delikatnej kobiety – Siostry Faustyny:  kult Jezusa Chrystusa w obrazie i  ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego. Potem usłyszała od Jezusa: "Przygotujesz świat na ostateczne przyjście moje.” Mój Boże, cóż za najwyższej wagi, odpowiedzialności i przepełniona esencją Nadziei  misja zostaje powierzona tej skromnej kobiecie, wybranej jako jedna z tak wielu ludzi na Ziemi przez Pana Odkupiciela. Zadziwiające. I wiele, wiele jeszcze się zdarzyło spraw i słów padło, tak paraliżujących swą świętą niezwykłością, a Siostra Faustyna oddała się swej misji całkowicie. Do ostatnich dni swoich na Ziemi. Tej Ziemi.

 

30 kwietnia 2000 roku , w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, teraz już ogłoszony Świętym,  papież Jan Paweł II, ogłosił Siostrę Faustynę Święta. To fascynujące znaki, wobec których trudno pozostać obojętnym.

 

Ja, człowiek silny i słaby, żyjący zgodnie z Dekalogiem i grzeszny, idący trudną drogą życia, jak wielu z nas, widzę w „Bożym Miłosierdziu miłość łaskawą, współczującą, wynoszącą mnie i wszystkich ponad nasze słabości ku nieskończonym wyżynom świętości Boga” – nie sposób nie odwołać się do stwierdzenia św. Jana Pawła II. Tak myślę, tak zawierzyłem i wiem, że Ktoś zapukał do moich drzwi. Jak do każdego człowieka.

 

W przypadku  książki Ewy K. Czaczkowskiej  Siostra Faustyna. Biografia Świętej nie mogłem napisać sztampowej recenzji. Tak, to  nie jest i nie może być zwykłe opisanie ksiązki. Raczej refleksja, krótkie opisanie spotkania z Panem, któremu ufam. W moim życiu Miłosierdzie Boże, odnalezienie, odkrycie w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, obrazu Jezusa Chrystusa w Katedrze Św. Jakuba w Szczecinie, wręcz, proszę wierzyć, cudowne - niech kto interpretuje jak chce ten przymiotnik - ja wiem, że nadprzyrodzone w swej zwykłości odnajdowania znaków, prowadzenie mnie do Kaplicy Miłosierdzia, nieco zniszczona i wyczytana książeczka z Koronką do Miłosierdzia, która ot tak zatrzymała mnie i zafrapowała odrzucona, czy też zagubiona przez kogoś (?) i (w skrócie ujmując) nawiązanie i utrzymywanie intensywnych  kontaktów z Siostrami z Łagiewnik, wymiana korespondencji, przysyłanie Obrazów podpisanych zgodnie z życzeniem naszego Odkupiciela „Jezu ufam Tobie”, zaś  ja roznosiłem je osobom, które jak się  okazało nie znały ich, poznawały je i zakochiwały się w nich, a to wielokrotnie  rodziło piękne owoce wiary. Uratowanie mi życia, danie mi możliwości ujrzenia duchowych niezwykłości… Więcej nie napiszę, może tylko sygnalnie, lecz ja wiem, że moje dojście do Św.  Faustyny i obrazu Jezusa Miłosiernego, tak jak zapewne innym ludziom, było  mi dane nie z tej Ziemi. I po coś tak się stało. Kopia obrazu z Łagiewnik wisi przy moim łóżku, ta od Sióstr. Tyle się zdarzyło w moim życiu w pełnym zaufaniu do Jezusa Chrystusa. W moim, jak innych ludzi, pięknym i trudnym życiu,  powtarzanie na często krętych i bolesnych drogach bytowania: „Jezu ufam Tobie”, to wielka sprawa, Światło w mroku, Ciepło w zimnie i często koło ratunkowe. Dlatego ten opis książki, na dodatek w Roku Miłosierdzia taki właśnie jest i nie może być inny. Jezus Chrystus jest w centrum wszystkiego, zaś przeżycia człowieka, który Mu zaufał wokół Niego i jest to szczęście i spełnione zawsze zaufanie. Potem, natchniony,  pisałem Pieśń o Miłosierdziu Bożym, bo trzeba było oprócz stanu modlitwy: „Wielbi dusza moja Miłosierdzie Pana, pragnie dusza moja Miłosierdzia Pana” wyszeptać, czy wykrzyczeć stan zachwytu nad Miłosierdziem Bożym, gdyż stan ten rozpiera duszę i ciało:

 

Miłosierdzie Boże,

Potęga Pana,

z serca Krzyża płynie,

ludziom dawana.

Pragnie dusza ma niezwykłej mocy,

którą Bóg przeznaczył nam ku pomocy.

 

Oto stoję ja Panie w moim zagubieniu,

W Krzyż Twej Męki wpatrzony,

W ziemskich spraw zmęczeniu,

Bezsiła gardło ściska, strachem jam zniewolony,

Widzę krew i wodę, z rany serca Twego,

Tyś w upokorzeniu oddał Siebie całego,

A to Miłosierdzie, nam niegodnym dane,

Chryste ból mój przyjmuję solidarny z Panem,

Jakże nie stać przy Krzyżu męki nas Odkupienia,

Gdy łaska Zmartwychwstałego,

Upadłych w zmęczeniu życiem i czynów niegodnych ciężarem,

W geście co płynie z nie z świata tego,

Czule podnosi i zło w dobro zmienia.

 

Miłosierdzie Boże,

w Nim życie moje,

światło mrok rozprasza,

już się nie boję.

 

Pragnie dusza ma niezwykłej mocy,

którą Bóg przeznaczył nam ku pomocy.

 

Miłosierdzie Boże,

skarb niezmierzony,

Jezu ufam Tobie,

w Ciebie wpatrzony.

 

Pragnie dusza ma niezwykłej mocy,

którą Bóg przeznaczył nam ku pomocy.

 

Wieczne Miłosierdzie Boże... A wszystko zaczęło się w celi Siostry Faustyny 85. lat temu. Według ziemskiego czasu. 22 lutego 1931 roku. I ogarnęło ludzi we wszystkich zakątkach świata.

 Lech Galicki

 

Wykorzystano informacje przekształcone w refleksje autora tekstu po przeczytaniu książki Ewy K. Czaczkowskiej:  Siostra Faustyna. Biografia Świętej,  Wyd. Znak, Kraków 2012

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.