Jerzy Binkowski: Trochę nadziei
data:12 marca 2016     Redaktor: GKut

Moje poglądy polityczne zakotwiczyłem w głębokiej ufności Prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Prezydent wybrał zespół doradców i specjalistów. Oni pomagają mu urzeczywistnić jego program, który prezentował przed wyborami. Podobnie z ufnością patrzę na Panią Premier Beatę Szydło wraz z całym zespołem ministrów i rządowych doradców.

 

 

 

Patrzę na zmęczone i bez uśmiechu twarze wrogów demokracji. Mam świadomość tzw. indukcji nastrojów i uczuć, więc nie chcąc poddawać się doświadczeniom rodzącym nienawiść, gdy patrzę na nienawistników – coraz częściej rezygnuję z sięgania po informacje o aktualnych wydarzeniach ulicznych. Wiele mej energii potrzebne jest przecież ukochanym i najbliższym osobom.

 

Czy to jest możliwe, aby każdy z nas, który przecież (najczęściej) nie jest prawnikiem konstytucyjnym, zaufał tym specjalistom, którzy wczytując się w paragrafy powiedzieli publicznie, że Trybunał Konstytucyjny nie może działać, nie uwzględniając podstawy prawnej, którą stanowi Ustawa Sejmu? Każde działanie objawione krzykiem i pianą na ustach jest zabiegiem karykaturalnym: normalny człowiek jest w stanie odtworzyć serial krzywd i oszustw oraz manipulacji dokonywanych przez ugrupowanie będące u władzy przez osiem minionych lat. Osiem lat a pięć miesięcy – kochani, choćby nasz rządowy zespół natężył się, jak ci siłacze z wiersza Tuwima, nie jest w stanie dorównać w dziedzinie „krzywda narodu”, „zdrada Polski”. Czy wyobrażacie sobie, Czytelnicy, powtórne sprawowanie władzy przez ludzi, którzy narażają Polskę na utratę suwerenności? Kompromitacja!

 

O, jakże to boli. Dlatego samego siebie przekonuję: zdystansuj się. Zachowaj spokój. Kochaj najbliższych troszcząc się o nich, zaś o tych ludziach na ulicy, którzy ilustrują powiedzenie „W marcu, jak w garncu” przypomnij sobie aforyzm:

Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi, coś kocha i coś stracił.


W nocy z piątku na sobotę patrzyłem na  walczącą Agnieszkę Radwańską. Zachwyciła mnie przedziwną siłą charakteru. W trzecim secie przegrywała w gemach 2 : 5. Przeciwniczka miała piłkę setową. Mogła skończyć mecz, końcowym setem w proporcjach wynikiem 2 : 6. Agnieszka Radwańska wygrała jednak wszystkie kolejne gemy, doprowadzając zwycięski set do wyniku 7 : 5 Tenis jest sportem wyraziście indywidualnym. W życiu każdy z nas może pracować nad wysoką jakością swej indywidualności. Pani Agnieszka Radwańska stała się dla mnie poprzedniej nocy symbolem wytrwałości, determinacji, spokoju i jakiejś wewnętrznej mocy... Fascynujące!

 

                                                                                                           Jerzy Binkowski

 

 

Jerzy Binkowski – Urodził się w 1949r. w Gdyni. Studiował w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – psychologia. Drugie studia to: Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna – Wydział Reżyserii Teatru Lalek. Pracował głównie z młodzieżą – szkolnictwo średnie (poradnictwo, teatr) i wyższe. Mieszka od 35 lat w Białymstoku. Od 1994 roku jest członkiem warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wydał między innymi: „Głosy z pustyni”, „Na drugą stronę białych brzóz”,, W drodze z Damaszku”, „Wygnanie Boga”. Autor Libretta "Kantaty Przemienienia"
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.