Marek Baterowicz - BESTIE (1)
data:19 lutego 2016     Redaktor: GKut

Z daleka lepiej widać....

 

 

Doczekaliśmy się wreszcie wizyty Tadeusza M. Płużańskiego i jego książek, znanych dotąd tylko w formie elektronicznej.

 

Z okładki pierwszego tomu „Bestii” patrzą na nas trzy pary oczu.

 

 
 

Z oblicza Heleny Wolińskiej (jest w mundurze) bije zimna pogarda, a jej oczy jakby nas nie dostrzegały. A w lisiej twarzy Anatola Fejgina uderza lodowate spojrzenie jakby zawieszone w pustce. Za to z oczu Stefana Michnika bije żywa nienawiść, niczym sępa czyhającego na ofiarę.

 

Z setek sowieckich katów nasłanych przez Stalina wybrano te trzy fizjonomie. Plamy krwi znaczą ich oblicza – to projekt sugestywnej okładki Radosława Watrasa z Biblioteki Wolności (W-wa, 2012).

 

Wśród tych oprawców Polaków, instalowanych przez Stalina nad Wisłą, byli także i Żydzi urodzeni w Polsce, ale już zbolszewieni przez lata spędzone w Kraju Rad i nastawieni wrogo do Polaków, a przed wojną działali w organizacjach komunistycznych i czasem skazywano ich za to na więzienie w II RP.

 

Był to przypadek np. Fejgina, Szechtera.

 

Kiedyś prof. Paczkowski (jak zawsze ostrożny) wśród „najbardziej aktywnych” wymienił Radkiewicza z Romkowskim, Lunę Brystygierową, Józefa Czaplickiego i Anatola Fejgina. Oczywiście aktywnych katów było znacznie więcej. I sterował nimi Jakub Berman – w czasach Bieruta numer drugi w Polsce, nazywany też DoBermanem Stalina.

Typowy morderca zza biurka.

 

Urodzony w Warszawie, we wrześniu 1939 ucieka pod okupację sowiecką, i przyjmuje obywatelstwo Kraju Rad.

 

W„Bestiach” życiorys Bermana ujęto zbyt pobieżnie, a przecież był on mózgiem zawiadującym siecią oprawców, a w dodatku to on alarmował Moskwę i załatwił dostawy broni dla Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i dla ORMO. Powołanie tych formacji było też jego pomysłem. A nad procesami przeciwko „reakcjonistom” czuwała bermanowska oprycznina (w r.1949: W. Garnowski, Henryk Holder, Oskar Karliner, Maksymilian Lityński, Stanisław Majewski, Antoni Skulbaszewski, Stanisław Zarakowski – zresztą Rosjanin z NKWD). Nie sposób pominąć ogromnej roli takich katów Polaków jak Goldberg-Różański, Kazimierz Graff, Hersz Podlaski, Feliks Rosenbaum, Leo Hochberg, wspomniany już Romkowski (Natan Kinkiel), Mateusz Frydman czy właśnie Stefan Michnik.

To jakby czołówka owych oprawców, nazwiska innych w indeksie tomu „Bestii”.

 

Stanowiska centralne w aparacie represji należały do Żydów, ale wśród katów byli także i rdzenni Polacy, jak Kryże, Łapiński, Drohomirecki, Haraschin, Chimczak, Ochnio, gen.Buła, Lange (kat Zamojszczyzny), Widaj, Mońko, Franciszek Jóźwiak ( jego brat Józef bił się u Andersa!), E. Czekała, M. Wojda, „zasłużony” sędzia Henryk Kempisty albo Jerzy Kędziora – sadysta z Mokotowa.

Lista tych renegatów jest o wiele dłuższa – w końcu I tom „Bestii” liczy 559 stron! Nie jest jednak samym rejestrem oprawców, są w nim relacje z haniebnych procesów wytoczonych rotmistrzowi Pileckiemu lub gen. Fieldorfowi i wiele innych spraw związanych z pojałtańskim gwałtem dokonywanym na Polsce.

 

Tom nie pomija takich zbrodni jak spalenie Wąwolnicy ( k/ Kazimierza Dolnego), gdzie pastwą płomieni padło 101 domów i 196 stodół. Jej mieszkańcy popierali PSL. Palenie wiosek przez oddziały UB lub KBW, a także stodół z partyzantami (więc żołnierzami niezłomnymi ) zdarzało się nieraz w latach stalinizmu, gdy trwało w Polsce antysowieckie powstanie – rozbite podstępnie dwoma amnestiami ( 1945, 1947).

 

Za każdym razem ujawniło się około 50 tysięcy tych żołnierzy niezłomnych, zwanych również „wyklętymi”, którzy toczyli heroiczny bój z dywizjami Sowietów i polskich komunistów.

Inaczej mówiąc niezłomni walczyli przeciwko bestiom.

Z tych bestii kierujących terrorem, siatką agentów i oprawców wyłonionych z marginesu społecznego (a nie ze zdrowej substancji narodu) powoli kształtował się ów „naród” Peerelczyków (a raczej odłam narodu), zanalizowany w r. 2008 przez prof. Legutkę. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że z owych „bestii” jest ich ród, Peerelczycy (w tym i resortowe dzieci) wywodzą się z kręgu oprawców i katów polskiego narodu.

 

Ocalili ich przed rozliczeniem w r.1989 i w tzw. III RP bronią ich emerytur, wypracowanych w aparacie przemocy i splamionych krwią patriotów.

Oblicza się, że do roku 1956 zabito lub stracono w morderstwach sądowych 320 tysięcy Polaków sprzeciwiających się sowietyzacji Kraju. A ostatniego żołnierza niezłomnego – Józefa Franczaka - osaczono dopiero w r.1963.

 

W tej III RP ( de facto PRL-bis) sądowi mordercy jak np. Ziółek dostają 4 tysiące emerytury, a byli kaci z UB jeszcze więcej. PRL-bis chroni też swoje „autorytety” wątpliwej proweniencji jak „profesor” Bauman (były oficer KBW ), „profesor” Brus (kiedyś porucznik LWP Beniamin Zylberberg ), „profesor” Ryszard Nazarewicz (były ubek) albo autor zakłamanej „Syberiady polskiej” Zbigniew Domino, który był krwawym stalinowskim prokuratorem.

Dawni kaci robili też kariery w dyplomacji, jak Henryk Wendrowski ( w 1968 – ambasador w Danii) albo Jan Ptasiński, ambasador w Moskwie.

 

Po roku 1989 sądzono tylko płotki, jak Szymański czy Humer, a wyroki były symboliczne. Gruba kreska uratowała peerelowskich katów, choć sadystyczne metody śledcze Adama Humera przypominały wyczyny Supruniuka. Skatował nawet bohatera wojny o Anglię Stanisława Skalskiego. Proces Humera był farsą, bo w tzw. III RP panowała taryfa ulgowa dla ubeckich morderców.

 

Nie dziwi więc i to, że były tajny współpracownik Aleksander Kwaśniewski mógł w tzw. III RP zostać prezydentem (i to na dwie kadencje!), a także wręczać krzyże zasługi dawnym katom z PRL-u, jak Stanisławowi Supruniukowi, katowi Rzeszowszczyzny i agentowi NKWD, który mordował AK-owców lub wydawał ich Rosjanom, a ci wywozili ich do ZSRR. Supruniuk też osobiście przesłuchiwał żołnierzy niezłomnych bijąc ich pałką, rzemieniem lub kolbą karabinu.

„Supruniuk nienawidził Polaków i Armii Krajowej. To bestia, szatan w ludzkiej skórze. Humer był przy nim aniołem...” – tak wspominał go jeden z katowanych AK-owców płk. Skarbimir Socha.

 

I oto taką bestię Kwaśniewski w r.1999 odznaczył Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski! Dodając te słowa: „Jesteście wzorem odwagi i patriotyzmu, przykładem dla młodego pokolenia”. Miał chyba na myśli następne pokolenie Peerelczyków, ale nie Polaków.

 

Rok 1999 i ten moment stanowi jakby apogeum PRL-bis w ramach tzw. III RP: oto peerelowski agent odznaczył agenta NKWD i kata Armii Krajowej. Kwaśniewski potem zrozumiał wagę skandalu i odebrał krzyż Supruniukowi.

 

Niestety, w r.2003 tenże sam Kwaśniewski wręczył Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski innemu sadyście i mordercy – Eugeniuszowi Misickiemu, szefowi UB z Tarnobrzegu – który zamęczył w więzieniu ponad stu patriotów. Spali oni nago na betonie, a do ich cel Misicki kazał wlewać wodę. Nie mogli korzystać z toalety i łaźni. Misicki wydał też rozkaz zastrzelenia bez sądu Jana Szwedo, członka antykomunistycznego podziemia. I takiego degenerata odznaczył prezydent Kwaśniewski. A potem jego kolegów z UB! Coś takiego mogło się zdarzyć tylko w PRL-bis... I ten PRL-bis trwa nadal, bo odznaczeń tych nie cofnięto.

 

W roku 1968 bardzo wielu pracowników resortu nie przypuszczało, że kiedyś Polska stanie się rajem dla ubeków i katów polskich patriotów, uciekali więc za granicę. Jak podaje Płużański ( str. 399-403), funkcjonariusze komunistycznego systemu bezprawia szczególnie upodobali sobie Szwecję, ale i do Izraela wyjechało z tysiąc zagorzałych stalinistów. Kilku oprawców wróciło do ZSRR, a do Anglii wyjechali: Wolińska, Brus i wiceprokurator Paulina Kern wraz z mężem, też byłym prokuratorem.

 

Nie zdążymy tu wymienić wszystkich bestii, lepiej przypomnieć konkluzję pana Płużańskiego z jego odczytów w Australii: ...w Polsce chowa się z honorami generałów PRL-u – jak Jaruzelskiego i Kiszczaka – nawet stalinowskich prokuratorów, ale nie można urządzić godnego pogrzebu szczątkom gen. Fieldorfa czy rotmistrza Pileckiego, skończyć ekshumację żołnierzy wyklętych i pochować ich jak Bóg przykazał.

Czy to jest III RP ?

 

Oczywiście nie, bo kolejne rządy tzw. III RP toną w rozcieńczonym zaledwie „rozczynie dzieł Marxa” jak pisał kiedyś Witkacy.

Z braku dekomunizacji diabelskie stężenie pozostało i zatruwa próby naprawy państwa. O kształcie Polski chcą dalej decydować spadkobiercy bestii (resortowe dzieci, plus byli członkowie PZPR umocowani w organach państwa, np. w TK ) i torpedują próby reform RP.

 

Marek Baterowicz


Marek Baterowicz ( ur. w 1944 w Krakowie ), poeta, prozaik, publicysta, tłumacz poezji krajów romańskich, latynoskich i Quebec’u. Romanista – doktorat o wpływach hiszpańskich na poetów francuskich XVI/ XVII wieku ( 1998), fragmenty tej tezy ukazały się we Francji. Wydał też tomik wierszy w języku francuskim – „Fée et fourmis” ( Paris, 1977). Jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” ( w 1971). Debiut książkowy: „Wersety do świtu” ( W-wa,1976) – tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W r.1981 wydał zbiór wierszy poza cenzurą: „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, po czterech latach czekania na paszport, najpierw w Hiszpanii, a od 1987 w Australii. W roku 1992 odwiedził Polskę, w tym samym roku listem w „Arce” zrywał ze środowiskiem „Tygodnika Powszechnego”, które poparło grubą kreskę ułatwiającą nowe zniewolenie. Autor wielu zbiorów wierszy jak np. „Serce i pięść” ( Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” ( Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” ( Sydney, 1996), „Cierń i cień „ ( Sydney,2003) czy „Na smyczy słońca” ( Sydney, 2008). W r.2010 we Włoszech ukazał się wybór jego wierszy – „Canti del pianeta”, "Status quo"(Toronto, 2014) oraz najnowszy jego tomik- " Nad wielką wodą"(2015).Wydawca (Roma, Empiria) tak określił jego poezję: „to zaproszenie człowieka planetarnego, ceniącego wartości uniwersalne całej ludzkości i braterstwo między ludźmi”.Wydał też kilka tytułów prozy, w tym powieść ze stanu wojennego pt. „Ziarno wschodzi w ranie” ( Sydney,1992). Mieszka w Sydney


 

 

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.