PETYCJA i LIST OTWARTY DO DZIENNIKA „LIBERATION” WE FRANCJI - aktualizacja
data:13 lutego 2016     Redaktor: Redakcja

Polonia ma dość! Kolejne przekłamujące polską rzeczywistość  artykuły ukazują się w prasie zachodniej, co gorsza często sygnowane są  przez  dziennikarzy o polskich korzeniach - "korespondentów z Warszawy".

Publikujemy reakcję na :
"En Pologne, Jaroslaw Kaczynski tire les ficelles en autocrate Par Maja ZOLTOWSKA, correspondante à Varsovie — 8 février 2016 à 20:11" - www.liberation.fr
 
LIST OTWARTY DO DZIENNIKA „LIBERATION” WE FRANCJI
 
Jako Polka zamieszkała od lat we Francji piszę ten list kierowana oburzeniem po przeczytaniu artykułu zamieszczonego w wydaniu Waszego dziennika w dniu 8 lutego 2016 r. zatytułowanego: „En Pologne, Jaroslaw Kaczynski tire les ficelles en autocrate” („W Polsce Jarosław Kaczyński pociąga za sznurki jako autokrata”) autorstwa Waszej korespondentki w Warszawie, Mai Zlotowskiej.
Żeby łatwiej było zrozumieć to oburzenie przypominam definicje, którymi się posługuję. Robię to dlatego, że to przypomnienie przyda się najbardziej dziennikowi „Libération”.
Według mojej wiedzy korespondent zagraniczny to jest dziennikarz, który przygotowuje materiał zza granicy. Dziennikarza zaś obowiązuje etyka dziennikarska (!), której podstawowymi założeniami są: dążenie do prawdy, bezstronność i uczciwość, niezależność od grup interesów.
Niestety, artykuł Mai Zlotowskiej nie spełnia żadnego z tych warunków!
Już jedno z pierwszych zdań, które nie jest cytatem, więc uznaję je za opinię autorki: [Jarosław Kaczyński – przypis autorki]…”umieszcza swoje pionki na prezydenta i premiera a sam rządzi krajem będąc w cieniu” jest nadużyciem i manipulacją.
W mojej ocenie, autorka wykracza dalece poza granice swojej wiedzy i swych kompetencji wprowadzając tym samym w błąd czytelników. Są to, co najwyżej, jej domysły lub, co gorsza dla niej samej, powtarzane w Polsce frazesy. Warto tu zauważyć, że najczęściej powtarzane przez byłą premier RP, Ewę Kopacz, która po pierwsze – sama przegrała wybory w Polsce z hukiem (mając za sobą wszystkie media), a po drugie – nieustannie, podczas piastowania stanowiska premiera rządu korzystała z rad i konsultacji Donalda Tuska! Chyba żaden inny polityk w Polsce nie był tak sterowany z Brukseli (fakt, nie z tylnego siedzenia a z salonów unijnych) jak Ewa Kopacz!
Poza własnymi opiniami, Maja Zlotowska posiłkuje się wypowiedziami bodaj najbardziej skompromitowanego i nieudolnego polityka w Polsce, Michała Kamińskiego: „Dzisiaj nic się nie dzieje w Polsce bez zgody Kaczyńskiego”. Żeby jakoś przybliżyć Francuzom skalę kompromitacji tej postaci pragnę zadać następujące pytanie: „Czy we Francji byłby szanowanym rzecznik prasowy kancelarii prezydenta F. Hollande, który wcześniej był czołową postacią Front Nationale Marine Le Pen?” Naprawdę, Maja Zlotowska nie była w stanie nawiązać kontaktu z osobami bardziej poważanymi w Polsce niż Michał Kamiński???
Innym, wątpliwym autorytetem, na który powołuje się M. Zlotowska jest G. Schetyna, który ironicznie opisuje człowieka [J. Kaczyńskiego – przypis autorki], który „rządzi z tylnego siedzenia, a konkretnie ze swojego domu na Żoliborzu”. Tyle Schetyna. A Maja Zlotowska dodaje sama z siebie: „…na przedmieściach Warszawy [w domu – przypis autorki], którego nigdy nie opuścił od śmierci matki, z kotem do towarzystwa”.
No! Brawo „Libération”! Cytat niczym z brukowca a nie z szanowanego dziennika, za który się pewnie uważacie ! A tak na marginesie: Żoliborz to nie są przedmieścia Warszawy. To jedna z dzielnic naszej stolicy: piękna i stanowiąca na dodatek „przedmiot pożądania” wielu co do miejsca ewentualnego zamieszkania.
Warto też uświadomić czytelnikom Waszego pisma, w tym samej pani M. Zlotowskiej, że stwierdzenie: „Nawet Wałęsa jest podejrzany” [to o polowaniu na pseudo-agentów komunistycznych – przypis autorki] – jest z gruntu fałszywe. Lech Wałęsa nie jest „podejrzany”, on był agentem SB o numerze ewidencyjnym 12535 zarejestrowanym 29 XII 1970 jako tajny współpracownik "Bolek" i zwerbowanym prawdopodobnie 19 XII 1970 na zasadzie dobrowolności przez kpt. SB Edwarda Graczyka. Tak stanowią akta Instytutu Pamięci Narodowej i albo pani Maja o tym nie wie, albo udaje że nie we.
Tanią manipulacją jest także sformułowanie: „PiS przegrywa systematycznie wybory przez 8 lat aż do chwili, gdy J. Kaczyński zdecydował się zniknąć za nową twarzą młodego kandydata, Andrzeja Dudy”.
Abstrahując już od owej nowej twarzy…a ileż to wyborów parlamentarnych odbyło się w Polsce przez 8 lat, w których J. Kaczyński „systematycznie” przegrywał?
Swego rodzaju gigantyczną kompromitacją Mai Zlotowskiej jest posiłkowanie się kolejny raz wypowiedzią Michała Kaminskiego, która brzmi: „Kaczyński nie rozumie współczesnego świata, nie rozumie Europy, jest człowiekiem o błyskotliwej inteligencji, ale politykiem w stylu XX a nawet XIX wieku, w żadnym razie XXI wieku”.
W tym momencie, z pełną świadomością twierdzę, że Waszej korespondentce, Mai Zlotowskiej, zabrakło absolutnie wszystkich cech, które winny cechować dziennikarza. Jarosław Kaczyński, w obliczu nietrafionej koalicji z „Samoobroną” sam podał swój rząd do dymisji i w Polsce miały miejsce przyspieszone wybory. Przeżył śmierć brata, bratowej, najbliższych współpracowników, przetrwał w opozycji 8 lat, z czego potrafił wyciągnąć wnioski. To jest mąż stanu a nie tylko polityk, którego wiele krajów może Polsce zazdrościć!
Manifestacje mające miejsce w Polsce a opisywane przez M. Zlotowską są najlepszym dowodem na to, że w Rzeczpospolitej Polskiej demokracja ma się dobrze! Nikt manifestujących nie pałuje, nie strzela do nich z broni gładko lufowej, nie używa armatek wodnych – jak to miało miejsce za rządów Platformy Obywatelskiej.
Nie jestem dziennikarzem, politykiem ani też osobą publiczną, nie należę również do żadnej partii. Staram się jedynie śledzić uważnie wydarzenia w Polsce i w Europie i zachować w tym obiektywizm czego, moim zdaniem, zabrakło Waszej korespondentce. Bo albo nie wie, co się dzieje w Polsce (co źle o niej świadczy) albo też napisała tendencyjny artykuł na zlecenie (co świadczy o niej jeszcze gorzej!) – jak i o dzienniku „Libération”!
 
Ossala z Paryża
http://dixiet.blog.onet.pl
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.