Bożena Ratter: Filozofia doboru pozytywnego ludzi
data:03 lutego 2016     Redaktor: Shork

„Nigdy w sercach Węgrów nie ustała duma, iż Węgry były i są wielkie" – tym zdaniem młody człowiek zakończył  wprowadzenie do tematu  pt. "Węgierska droga do zwycięstwa  Czego możemy nauczyć się od Węgrów?" na spotkaniu, które odbyło się w Cafe Niespodzianka (tę samą dumę obserwuję  w sercach Szwajcarów, Niemców, Amerykanów).


 
Młody człowiek, który nauczył się węgierskiego i spędził wiele czasu na Węgrzech by zdobyć materiały do pracy magisterskiej, prowadził dyskurs z profesorem Jerzym Robertem Nowakiem, tak bardzo zaprzyjaźnionym z Węgrami, iż uważa je za swoją drugą ojczyznę.
 
„Węgrzy wyszli z większego bagna niż my i czynili to osamotnieni. Ich okradziono na 270 miliardów dolarów bo międzynarodowy fundusz walutowy i ludzie Sorosa działali dłużej niż u nas, 8 lat. Służalczy komuniści, postkomuniści i liberałowie stanowili przydatny wywiad gospodarczy i dzięki temu, fundusz wykupił najlepsze kąski węgierskiej gospodarki i za jeszcze niższą cenę niż w Polsce. Fundacja Sorosa wysyłała setki stypendystów za granicę by uformować „postępowych Węgrów” zgodnie z doktryną promowaną przez liberalną lewicę. Powracający stypendyści zwani byli przez Węgrów „husarami Sorosa”.
 
Premier Orban zabronił dawać nagrody i premie urzędnikom, dopóki Węgry nie wyjdą z kryzysu i zapewne to jest powodem oszczerczej kampanii medialnej działającej w interesie dobrze płatnych urzędników w Polsce. Orban wyrzuca sieci handlowe po 2-ch latach jeśli nie mają zysku, zabrania budowania ich w środku miasta a tylko na obrzeżach, jak to się dzieje w cywilizowanych krajach świata.
 
Węgry biją nas swoim patriotyzmem, nie jestem pewien czy to jest nostalgia za wielkim Węgrami ale Orban wydobył ich z ogromnego zakompleksienia – mówił profesor. Ich patriotyzm niszczono przez dziesięciolecia. Mátyás Rákosi, (pupil Stalina) zwany „krwawym Maciejem” głosił, że musi 9 milionów węgierskich faszystów nauczyć twardą ręką demokracji. I czynił to.
 
Ciekawe, kto pełni w Polsce rolę „krwawego Macieja” i oskarża mnie, uczestnika każdego Marszu Niepodległości o faszyzm, a teraz pod postacią KOD uczy demokracji.
 
Orban zrobił wiele dla krzewienia dumy, patriotyzmu i postawy obywatelskiej Węgrów, przez 8 lat jeździł po kraju by Węgrzy uwierzyli w siebie, stworzył ponad tysiąc klubów patriotycznych ( a Węgrów jest tylko 9 milionów), osobiście przy okazji świąt przypomina historyczne walki o suwerenność. Czyni to nieustannie, na każdym kroku przypomina osiągnięcia Węgier, potrafi w raporcie gospodarczym za rok 2013 akcentować co Węgrzy zrobili dla kultury świata, dla nauki, że odkryli witaminę C, centralę telefoniczną, kostkę Rubika itp. Dla podniesienia ducha węgierskiego. Reklama, media, podręczniki, programy a nawet konstytucja, to promocja ojczyzny.
 
Czas zapraszać ekspertów do mediów by przybliżyli nam politykę naszych bliskich i wiernych sąsiadów. Premier Orban napisał pracę magisterską o polskiej „Solidarności”, premier Tusk wyraźnie o tym zapomniał, w przeciwnym razie broniłby Orbana na forum UE. Może ma się ku lepszemu, „ w Brukseli nie pracuje się w nocy, tylko w dzień co nie sprzyja spiskom”- mówił premier Tusk w debacie z Prezydentem Andrzejem Dudą. Dziękuję za szczere nazwanie spiskiem wydarzenia z dnia 4 czerwca 1992 poprzedzającego nocne głosowanie nad odwołaniem rządu 5 czerwca 1992r. (film Nocna Zmiana)
 
Zwracam się do rządzących by promowali wszelkimi metodami i środkami osiągnięcia Polaków nie pomijając naszych Rodaków zamieszkałych na tych ziemiach polskich, które po II wojnie światowej zostały nam odebrane. I czerpali z doświadczeń nie tylko Premiera Węgier ale również II RP.
 
„Lata 1929 – 1935 w II RP to potężny kryzys gospodarczy, bezrobocie, bezdomność. Cena żywności w tym czasie spadła o 70 % , gdyby nie nasza wieś, która dała żywność miastu mielibyśmy konflikty społeczne” – to fragment wprowadzenia podczas promocji książki „Historia Centralnego Okręgu Przemysłowego” profesora Marka Drozdowskiego. Profesor wymienił przesłanki, dla których wicepremier do spraw ekonomicznych i jednocześnie minister skarbu, Eugeniusz Kwiatkowski, zainicjował budowę COP: olbrzymie bezrobocie w czterech wschodnich województwach- potrzebna rozbudowa przemysłu w regionie, by stworzyć nowe miejsca pracy, dynamicznie rozwijający się przemysł niemiecki i rosyjski a zwłaszcza przemysł zbrojeniowy, Niemcy mogą wkrótce zająć Górny Śląsk wiec trzeba oprzeć nasz przemysł o własne źródła węgla i gazu. Postanowiono zbudować 55 zakładów przemysłowych, które dały 110 000 miejsc pracy. Kielce, Skarżysko, Mielec, Radom, Ostrowiec, Siedlce, Lublin, Krasnystaw, Kraśnik, Tarnobrzeg, Stalowa Wola to niektóre miasta, w których powstały strategiczne dla państwa ośrodki przemysłu. A jakie tempo? Od wykopania pierwszych drzew do uruchomienia pierwszych spustów w hucie stali szlachetnej w Stalowej Woli minęło tylko kilkanaście miesięcy, a przecież konikami się posługiwano. Polska myśl techniczna, polskie produkty były fantastyczne i zajmowały szczytne miejsce w przemyśle światowym w latach trzydziestych XX wieku.
 
Eugeniusz Kwiatkowski miał kilka idei, które są ciągle aktualne, przede wszystkim w dziedzinie ekonomii rozwoju przemysłowego nie ma podziałów partyjnych, podział jest tylko według kompetencji. On, wicepremier sanacyjny ma zastępcę liberała z UW od budżetu, narodowego demokratę od polityki morskiej, od reprezentacji w Sejmie i Senacie jest konserwatysta a szefem biura historycznego ekonomicznego jest socjalista. To zjednoczenie wszystkich dla jednego celu jakim jest dobro państwa to „ jest wielka tradycja kultury nie tylko ekonomicznej ale politycznej związanej z budowniczymi COP” – powiedział profesor.
 
Drugą ważną dla Eugeniusza Kwiatkowskiego była rola młodzieży. Przyjaźnił się z założycielem naszego harcerstwa, Andrzejem Małkowskim. Uważał, że jeśli mamy wielkie idee, które nie mają poparcia młodzieży, one wcześniej czy później przegrywają. Trzeba zdobyć młodzież i czyniono to w postaci junackich hufców pracy- wiejskiej młodzieży dano szanse edukacji i pracy, batalionów ochrony narodowej i przez propagandę oraz wielkie zaangażowanie mediów i twórców nauki i kultury.
 
Koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego przedstawił koncepcję COP bis i zwrócił uwagę, iż Polska prawie się nie zadłużyła podczas realizacji tak wielu i tak wielkich inwestycji w II RP. Zaapelował też do władz, by na wzór II RP wykorzystały potencjał młodego pokolenia, absolwentów technicznych uczelni, stwarzając im godne warunki pracy.
 
Ilustratorem „Historii Centralnego Okręgu Przemysłowego” jest Jan Ludwik Banaszak. Jego ojciec, Ludwik Banaszak, był projektantem i konstruktorem do zadań specjalnych w COP, pozostawił po sobie 17 nowoczesnych fabryk. Po 1945 r. był twórcą i dyrektorem Biura Technicznego Odbudowy Przemysłu Ziem Odzyskanych, a później Generalnym Projektantem Przemysłu Papierniczego. „Ludzie to był najważniejszy element tamtego czasu, wracali do Polski po kilku pokoleniach emigracji naładowani nie tylko patriotyzmem ale i wiedzą, z chęcią równania nie do sąsiadów ale do najlepszych na świecie. Oni stworzyli system rodzący nowoczesne społeczeństwo dwudziestolecia tamtej Polski. Społeczeństwo zdolne do wyścigu narodów. System oparty był na prostych kanonach filozofii doboru pozytywnego ludzi. Wielki wkład i zaangażowanie wnieśli profesorowie Tatarkiewicz, Kotarbiński, Adamiecki, Twardowski. To do nich przyjeżdżali po wykładach szwajcarskich i paryskich amerykańscy specjaliści budując u siebie socjologię zespołów produkcyjnych. To takich profesorów rugowali z katedr w okresie PRL komunistyczni bojówkarze z Jackiem Kuroniem na czele. To ich musimy dzisiaj przypomnieć i wprowadzić do edukacji.
 
Tworzyły się specjalistyczne zespoły oparte na wartościach kanonu doboru pozytywnego ludzi, we wszystkich dziedzinach życia, od kultury do przemysłu, dając wspaniałe efekty w końcówce lat 30-tych w postaci nowoczesnego, porozbiorowego społeczeństwa. To oni po tragedii II wojny światowej ( o ile przeżyli eksterminację niemiecką, sowiecką i ukraińska) odbudowywali Polskę.
 
Polska w latach 30-tych w rankingach światowych była na 6-8 miejscu pod względem opatentowanych wynalazków. Równaliśmy do najlepszych w świecie, kilka przykładów podał pan Ludwik Banaszak, między innymi Państwową Wytwórnię Prochu.
 
Jan Prot był Dyrektorem Naczelnym PWP i MK, a potem PWP w Pionkach. Wytwórnia została wyposażona w nowoczesne maszyny i urządzenia, szybko uruchomiona, a później rozbudowana i unowocześniona. W II połowie lat 30-tych XX wieku była jedną z największych w Europie fabryk prochu. W 1937r. pracowało w niej ok. 3.500 osób. Warto zaznaczyć, że na terenach zajmowanych obecnie przez Pionki, mieszkało wówczas ok. 8.000 osób (w 1939r. ok. 9.300). Jan Prot i Stanisław Dunin - Markiewicz, wraz z grupą naukowców, czuwali nad stałym unowocześnianiem metod produkcyjnych oraz kładli wielki nacisk na rozwój prac badawczych, dzięki czemu powstało i szybko rozwijało się Centralne Laboratorium, laboratoria wydziałowe i strzelnica balistyczna. O nabycie patentów PWP ubiegało się wiele firm zagranicznych. Wytwórnia skutecznie konkurowała z wielkimi, zagranicznymi producentami, o czym świadczył eksport prochów i materiałów kruszących do wielu krajów. (Jan Prot był legionistą, majorem dyplomowanym Wojska Polskiego, doktorem chemii i filozofii. Studiował w Warszawie, we Lwowie, Krakowie, Monachium (Politechnika) i Edynburgu (Uniwersytet). W tym ostatnim mieście uzyskał w 1948r. brytyjski stopień naukowy doktora filozofii ).
 
Wytwórnia celulozy w Niedomicach miała być oddziałem fabryki prochu w Pionkach i produkować dla niej głównie półfabrykat do wytwarzania bawełny strzelniczej, który dotąd był importowany głównie ze Stanów Zjednoczonych. Zakupiono technologię produkcji celulozy od szwedzkiej firmy KMW ale zanim zakupiono, to przez 14 miesięcy pracował na niej zespół projektowy kierowany przez inż. Wiktora Czerwińskiego. Sprawdzano, czy da ją się tak przetworzyć, by była technologią podwójnego przeznaczenia. Szwedzi nie wiedzieli a my wiedzieliśmy. Zaprojektowano wytwórnię celulozy o zdolności produkcyjnej 48 ton celulozy na dobę, z możliwością podwojenia produkcji po zainstalowaniu dodatkowych urządzeń. Podczas wojny produkowaliśmy w niej najwyższej klasy proch.
 
W 1934 r. zespół inżyniera Zygmunta Jelonka rozpoczął pracę nad telefonem osobistym. Zawierucha wojenna spowodowała, iż inżynierowie znaleźli się w USA i gdy na polach Normandii w 1944 roku, dowódcy batalionu włączyli telefon słyszeli ”korzystacie z wynalazku polskiego inżyniera Zygmunta Jelonka”. Siedem miesięcy później na całym Pacyfiku armia amerykańska korzystała z Walkie-Talkie, wynalazku drugiego inżyniera z tego zespołu, Henryka Magnuskiego. W kolejnictwie w połowie lat trzydziestych byliśmy w ekskluzywnym klubie w świecie 16 krajów, gdzie średnia prędkość przekraczała 100 km/godzinę . Niemcy drukowali karty pocztowe „Polska Luxtorpeda”. W 1937 roku na światową wystawę w Paryżu „Technika i kultura” wysłaliśmy najnowszą lokomotywę z kilkoma polskimi wagonami klasy standard, prędkość 142 km/godzinę, przedziały 6-osobowe wyciszone, z lampkami i słuchawkami do radia, wagon klubowy z możliwością uruchomienia kina, występów, ze stolikami do gier karcianych.To o nich powinny powstawać filmy, krótkie reklamy pokazywane na ekranach ZTM, w sklepach, bankach, na ulicznych bilbordach itp.
 
A tymczasem program TV nomen omen nazwany „Kino Polska” promuje sowiecką wersję wydarzeń w filmie „Czterej pancerni i pies „. Idzie w zaparte zamiast pokazywać choćby dokumentalne filmy z kanału TVP Historia (niestety, jest wiele ciekawych pozycji w godzinach nocnych), czy programy edukacyjne Adama Sikorskiego.
 
Była szefowa TVP Kultura zaczęła się zastanawiać nad sensem swojej pracy, gdy usłyszała, co w Sejmie „wygaduje się o telewizji publicznej”. W jej ocenie rządowi zależy już tylko na „reformie kadrowej”. Tak, jestem za reformą kadrową, domagam się edukacji osób zatrudnianych w mediach i utworzenia „specjalistycznych zespołów opartych na wartościach kanonu doboru pozytywnego ludzi”. Media niepubliczne działają również za publiczne pieniądze ponieważ wykorzystują jako kadrę wykształconych za nasze wspólne pieniądze obywateli i korzystają z produkcji instytucji utrzymywanych za publiczne pieniądze.
 
Kilka dni temu, w TVP Kultura, w kolejnym odcinku Capuccino Cafe, tematem rozmowy młodych kobiet był uroczy „performans”, w którym jako element obok różowego stroju występuje symbol swastyki. Panie zgodnym chórem oburzają się na negatywną reakcję opinii publicznej, nie widzą w tym nic złego, to miało charakter prześmiewczy a zresztą na stadionach pojawiają się faszystowskie symbole i nikt temu się nie przeciwstawia. Negatywną reakcję na ten „performans” nazywają homofobią i nie podoba im się lincz w internecie.Domagam się minimum rocznych studiów z historii, języka polskiego, filozofii i socjologii itp.
 
Proponuję by panie obejrzały podczas pierwszej lekcji dramat wojenny „Colette” produkcji Słowacja/Czechy z 2013 r. Występujące w filmie więźniarki i współczesne paniom, młode aktorki, inaczej kojarzą ten symbol i lincz dokonywany na ich oczach przez niemieckich zbrodniarzy ze swastyką. Ten znak kojarzy się z eksterminacją milionów ludzi z dwudziestu kilku narodowości skazanych przez Niemców na zagładę z powodów rasowych. Ciekawa jestem , czy panie ze swoim punktem widzenia zgłoszą się do diaspory żydowskiej.
 
Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.