Powstanie Grudniowe 1970
data:13 grudnia 2015     Redaktor: ArekN

 
Gdynia – miasto w którym w czasie demonstracji nie wybito żadnej szyby , nie spalono żadnego samochodu, zapłaciła straszną daninę komunistycznym kacykom.

 
Gdynia miasto z morza i marzeń.
Przyjeżdżam tam często od lat.
 
Jadąc z dworca koło stoczni na plażę Oksywia ulicą Janka Wiśniewskiego mijam pomnik Poległych Stoczniowców – wielkie srebrzyste cyfry 1-9-7-0,
gdzie 7 osuwa się jakby na kolana od strzału.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Poranne godziny 15 grudnia w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej mijają na wymianie zdań dot. przebiegu zdarzeń poprzedniego dnia w Gdańsku. Stoczniowcy przebierają się w robocze uniformy, ale w większości nie rozpoczynają pracy.

Po godz. 7.00 z suchego doku rusza pochód zdeterminowanych ludzi, coraz liczniejszy z każdą minutą. Zajmują całe przejście do wydziałów produkcyjnych. Zdesperowani ale bez oznak agresji. Co rusz nawołują „ Chodźcie z nami!' . Straż przemysłowa pod naporem otwiera bramę stoczni . Stoczniowcy w kaskach idą przez port, uliczkami obok Stoczni Remontowej, Zakładów Rybnych, Dalmoru. Tłum rośnie w oczach, zmierza w kierunku centrum Gdyni . Około 5 tysięcy ludzi wchodzi zwartym, zdyscyplinowanym pochodem w ulice Świętojańską. Mieszkańcy przyjmują ich życzliwie, wręcz entuzjastycznie. Śpiewają Hymn , Międzynarodówkę, Marsz Gwardii Ludowej. Dochodzą do siedziby Miejskiej Rady Narodowej oczekując, że wyjdzie ktoś kompetentny i zaproponuje dialog. Pochód zawraca i idzie ul. Władysława IV w kierunku budynku komitetu PZPR.. Ponownie zawracają i idą Świętojańska w kierunku siedziby Rady Narodowej. Śpiewają Rotę, Boże coś Polskę i Hymn.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O godz. 13.00 tłum 5 – 6 tys. osób zajmuje plac przed budynkiem Rady Narodowej. Na balkonie pojawia się przewodniczący MRN Jan Mariański i proponuje wybranie delegatów do rozmów. Szybko wyłaniają 7 osób, które wchodzą do budynku i prezentują postulaty, w których na pierwszym miejscu jest spotkanie następnego dnia. Przewodniczący Rady Narodowej apeluje o spokojne rozwiązanie manifestacji i otrzymuje brawa. Manifestujący wracają ul. Świętojańską, na czele pochodu idzie chłopiec z flagą narodową.

 

-Mamy do czynienia z klasycznie czystym przypadkiem manifestacji robotniczej – mówi Mariański .

-Zachciało ci się z bandziorami rozmawiać – słyszy ironiczne powitanie w sztabie operacyjnym w siedzibie Marynarki Wojennej

Na trasie przemarszu w Gdyni nie wybito ani jednej szyby, manifestacja miała pokojowy charakter.

 

Przed północą portowy Dom Kultury , w którym od godz. 16.00 obradowali delegaci załóg aby przygotować postulaty na rozmowy następnego dnia, szturmuje znienacka kilkudziesięciu milicjantów pod dowództwem ppłk Józefa Kurka, zastępcy miejskiego komendanta milicji ds. SB. Zatrzymanych zostało 23 osoby, zostali skuci, i spałowani przez ustawiony szpaler milicjantów od drzwi Domu Kultury aż do samochodów milicyjnych, którymi przewiezion ich do aresztu.

 

6 grudnia błyskawicznie rozchodzi się wieść o aresztowaniu przedstawicieli strajkujących . Wojsko stoi już na ul. Polskiej przed portem i stocznią. Przerwana łączność telefoniczna powoduje, że w Gdyni dopiero teraz dowiadują się o ofiarach śmiertelnych w Gdańsku. Przed godz. 10.00 około 200 pracowników rusza przed bramę główną . „ Chodźcie z nami „ - wołają. Po 2 godz. gromadzi się już ok. 4 tys. ludzi. Upominają się o uwolnienie uwięzionych , skandują „ Chcemy chleba”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O godz. 22.30 była zablokowana stocznia, opasana kordonem milicji i wojska aby nikogo nie dopuścić. O północy rozlokowano wojsko w pobliżu stacji kolejki Gdynia Stocznia i odcięto drogę do pracy nie tylko stoczniowcom, ale pracownikom portu i innych zakładów pracy na Obłużu i Oksywiu. Blokadę urządzono bez zarzutu z punktu widzenia taktyki wojskowej. Praktycznie uniemożliwiała ucieczkę , sforsowanie i wystawiała na ogień karabinów.

Wieczorem w telewizji Kociołek wzywał stoczniowców do pracy.

 

Od świtu 17 grudnia kolejką przyjeżdża w ten rejon ok. 15 tys. osób. Czekają na nich czołgi, transportery opancerzone oraz wojsko i milicja wyposażeni w broń z amunicją bojową.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trudno znaleźć racjonalne powody zabijania ludzi na ulicach miasta w czasie pokoju.

Czarny czwartek w Gdyni 17 grudnia 1970 r jest najtragiczniejszym dniem w historii miasta. Bilans bezwzględnej krwawej rozprawy wojska i milicji z protestującymi robotnikami stoczni, portu i innych zakładów pracy jest porażający.

Tylko tego dnia od kul z broni palnej ginie na miejscu lub umiera w szpitalach 18 osób w wieku od 16 do 24 lat, rannych trafia do szpitala 70 osób.

Tego dnia żołnierze, podoficerowie i oficerowie tylko jednego , 32 pułku zmechanizowanego wystrzelili 1030 szt. amunicji kaliber 7,62 mm oraz 2 szt. 85 mm z armaty czołgowej.

Rozstrzelanie Gdyni to logistycznie zaplanowana zbrodnia.

 

Na podstawie „Polityki Strzelania” autorstwa Zbigniewa Branacha.

 

 

To było w sierpniu, parę lat temu. Szłam przywitać się z morzem, zobaczyć Błyskawicę. Takie typowe czynności zaraz po przyjeździe. Na Skwerze Kościuszki spotkałam wystawę poświęconą Wydarzeniom Grudniowym. Duże biało-czarne plansze ze zdjęciami i opisem. Przystanęłam na chwilę przechodząc obok i z po chwili z trudem doszłam do najbliższej ławki a łzy popłynęły same.

 

Teraz Rocznica Grudnia, za miesiąc Powstania Styczniowego, w marcu Żołnierze Wyklęci, w kwietniu Smoleńsk 2010.

Pamiętając o tych wydarzeniach pilnujmy naszej tożsamości i godności.

 

 

strong>Lista odpowiedzialnych za zbrodnie w tych grudniowych dniach w Gdyni:

 

generał armii Wojciech Jaruzelski – szef MON

Kazimierz Świtała – szef MSW
Stanisław Kociołek – wicepremier rządu PRL
generał broni Tadeusz Tuczapski – wiceszef MON
generał broni Józef Kamiński – dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego
generał brygady Stanisław Kruczek – dowódca 8. Dywizji Zmechanizowanej
generał brygady Edward Łańcucki – dowódca 16. Dywizji Pancernej
podpułkownik Mirosław Wiekierka – dowódca 3. Batalionu 55. Pułku Zmechanizowanego
major Wiesław Gop – dowódca plutonu 10 Pułku Wojsk Obrony Terytorialnej
pułkownik Władysław Łomot – dowódca 32. Pułku Zmechanizowanego
podpułkownik Bolesław Fałdasz – zastępca Łomota ds. politycznych,

pułkownik MO Karol Kubalica – komendant Szkoły Podoficerskiej MO w Słupsku.

i na ulicach swojego

Zamordowani na ulicach swojego miasta:

Ludwik Piernicki l. 20 – stoczniowiec :  strzał w plecy

Stanisław Lewandowski l. 26 – stoczniowiec ; rana postrzałowa klatki piersiowej
Zbigniew Nastały l. 16 – uczeń ; strzał w głowę
Marian Wójcik l. 26 – stoczniowiec : rana postrzałowa kręgosłupa
Janusz Żebrowski l. 17 – uczeń przestrzał klatki piersiowej
Zbigniew Wycichowski l. 20 – stoczniowiec: postrzał klatki piersiowej
Jan Pelechońki l. 20 – strzał w klatkę piersiową
Zbigniew Godlewski l. 18 – uczeń ; rany postrzałowe głowy i klatki piersiowej ( słynny Janek Wiśniewski)
Apolinary Formela l. 20 – rybak : postrzał w głowę od tyłu
Józef Pawłowski l. 24 – stoczniowiec ; rana postrzałowa tętnicy szyjnej
Zbigniew Gliniecki l. 15 – uczeń ; postrzał klatki piersiowej
Jerzy Kuchcik l. 20 – stoczniowiec ; rana postrzałowa głowy
Zygmunt Palito l. 24 – stoczniowiec ; strzał w głowę
Jerzy Skonieczka l. 15 – uczeń ; rana postrzałowa głowy
Waldemar Zajczonko l. 20 – student : rana postrzałowa klatki piersiowej
Brunon Drywa l. 34 – portowiec : postrzał w brzuch
Stanisław Sieradzan l. 18 – uczeń ; rana postrzałowa klatki piersiowej
Jan Kałużny l. 21 – portowiec; rany postrzałowe klatki piersiowej

 

Gdynia – miasto w którym w czasie demonstracji nie wybito żadnej szyby , nie spalono żadnego samochodu, zapłaciła straszną daninę komunistycznym kacykom .

 

Najmłodsza ofiara lat 15, najstarsza 34 , do tego kilkuset rannych.

 

Alicja Jach






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.