Okiem Shorka- Roma locuta, causa finita
data:12 grudnia 2015     Redaktor: Shork

W konflikcie między Trybunałem Konstytucyjnym, a wybranym parlamentem i rządem doszliśmy do końca prawa interpretowalnego






Prawo, nie tylko w Polsce, konstruowane jest w sposób zawiły. Konstytucja nie załatwia wszystkiego do tego jest nieprzestrzegana notorycznie, mimo że ma status ustawy zasadniczej. Wokół Konstytucji istnieje wiele narośli, mających ją uściślić i zinterpretować. Prawnicze psuje z korzeniami i co gorsza mózgami w głębokim sowieckim PRL, doprowadziły prawo w Polsce do stanu, gdzie bez kruczków, sztuczek i interpretacji, oraz ogromnej dawki wiedzy niestety pamięciowej nie można wydać wyroku. A co dopiero wyroku sprawiedliwego i zgodnego z prawem. Niestety złoty środek nie istnieje. Największe poszanowanie do Konstytucji mają Stany Zjednoczone, ale i ona otoczona jest poprawkami i ze względu na wiek nie uwzględnia postępu ludzkiej pomysłowości. Opiera się w większości na precedensach. Ale nadal to Sędzia ma głos decydujący, a kodeksy stanowią jedynie tło. U nas Sędzia służy jedynie do interpretacji paragrafów a interpretować je może według własnego widzimisie, bo są skomplikowane i wzajemnie sprzeczne.
Wynika to z grubej kreski, która nie dzieli, ale wiąże nas z sowieckim prawem wykreowanym nawet w czasach dla nas najcięższych, czyli pod sowieckim butem, czy w Stanie Wojennym.
 
Jednym z dzieci organizacji przestępczej WRON pod wodzą Jaruzelskiego i Kiszczaka jest Trybunał Konstytucyjny. Stary skostniały twór działający na zasadzie róbmy, aby robić, ale absolutnie nigdy tej roboty nie skończyć. Czyli nie wnioskować ani nie wnosić o naprawę prawa.
To jest element który jest boleśnie biurokratyczną zadrą polskiego prawa.
Żeby choć dążenie do rozwiązań było widoczne, ale nie. Niestety nie ma tu dylematu szefa, który chce zwolnić informatyka bo ten nic nie robi, a komputery się nie psują, ale dylemat inspektora, który boi się, że jeżeli zwalczy wszystkie przestępstwa, to straci pracę.
Trybunał Konstytucyjny stałby się niepotrzebny gdyby Konstytucję napisać prosto i czytelnie, tak aby maturzysta mógłby ją bez wysiłku zinterpretować. Konstytucja byłaby naprawdę najwyższym obowiązującym prawem ludzkim i nie można by było tworzyć prawa niezgodnego z nią.
Teraz jest to dla przeciętnego człowieka skomplikowane. I o to chodzi, aby „mądrzejsi” decydowali, a głupki słuchały.
Tylko tym razem przeciwnikiem nie są głupki i to Trybunał Konstytucyjny działa wbrew prawu.
Po pierwsze ustawy i uchwały (pomijając fakt, że o uchwałach TK nie rozstrzyga) dotyczyły Trybunału Konstytucyjnego. A prawo, jeszcze rzymskie, mówi, że nikt nie jest sędzią we własnej sprawie.
Dlatego Trybunał, rozstrzygać powinien jedynie o technicznej stronie podjętej ustawy i uchwały, a nie o jej treści. Nie jest ustalone, kto powinien w takich przypadkach dawać orzeczenia, więc TK powinien zwrócić się do Sejmu proponując na przykład do tego celu Sąd Najwyższy. I nie powinien się krygować, że nie jest władzą ustawodawczą, bo trzech sędziów nie miało żadnych skrupułów, gdy szykowało pod siebie ustawę dla PO-PSL.
To już budziło niesmak. Ale prezes TK postanowił brnąć dalej. Trybunał wydał oba orzeczenia w niepełnym składzie mimo tego że sam postanowił o jego doniosłości, co zostało ogłoszone na stronie internetowej TK. A na co już jest odpowiedni paragraf i czego nie można sobie dowolnie interpretować. W zmniejszonym składzie można sobie orzekać na przykład o umowach międzynarodowych, a nie o żywotnych sprawach, które dotyczą całego prawodawstwa.
Do tego mamy zabawną sytuację, bo w czasie rozprawy byli już zaprzysiężeni (zaprzysiężenie kończy wybór) przez prezydenta nowi sędziowie TK, więc nic (za wyjątkiem udziału w rozprawie sędziów, którzy pisali ustawę) nie stało na przeszkodzie składowi piętnastu sędziów.
I teraz dochodzimy do kolejnych paragrafów. Jednego, który mówi, że w sprawach nieujętych w ustawie o TK kierować należy się Kodeksem Postępowania Cywilnego. A Kodeks wyraźnie twierdzi w artykule 379 pkt 4, że postępowanie jest nieważne, jeżeli skład sądu był niewłaściwy.
Doszliśmy do ściany. Drodzy sędziowie – WSTYD. Albo nie macie umiejętności wystarczających do orzekania w tak ważnych sprawach, albo chcieliście oszukać NARÓD, który umiejscowił was poprzez swoich pośredników, na tak wysokich stanowiskach.
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.