Okiem Shorka - Antropologicznie
data:26 listopada 2015     Redaktor: Shork

Często, w sposób nieco zawoalowany lub wręcz wprost, moi znajomi pytają, jak zachowuje spokój komentując rzeczywistość.






To prawda. Jestem spokojny do tego stopnia, że czasem, aby niewerbalnie oddać ekspresję muszę nawet trochę poudawać. A że udaję od niedawna, niektórzy nazywali mnie socjopatycznycznym intelektem. Nie wiem czy się cieszyć? Za to postanowiłem zbadać, dlaczego tak a nie inaczej, reaguję na stanowczo wkurzające wybryki osób, które obserwuję, ze szczególnym uwzględnieniem polityków. Myślałem, że to przez tolerancję. Jestem tolerancyjny w rzeczywistym znaczeniu tego słowa. Potrafię wiele znieść, ale tylko do momentu gdy zaczyna wybryk dotykać mnie. W czasach transformacji schyłku rewolucji, ta tolerancja kończy się szybko, bo i szybko wybryk zaczyna dotyczyć jak nie mnie teraz, to z całą pewnością mnie w przyszłości. Cofnąłem się ze ślepej uliczki samoaudytu i spróbowałem jeszcze raz wstawiając w funkcje nie cechę ale metodę. I to rozumowanie odniosło sukces. Nie denerwuję się, bo podchodzę do jednostek nie psychologicznie, ale antropologicznie.
No bo czy jesteśmy się w stanie gniewać na dzikiego, który konsumuje ludzinę? Albo na Eskimosa proponującego przybyszowi nocleg ze swoją żoną. A i w drugą stronę. Gdy człowiek rzucony w obce mu środowisko popełnia oczywiste błędy, próbując skonsumować zupę widelcem, albo polując z łuku na przejeżdżające autobusy.
Nie jesteśmy się w stanie gniewać.
I ja się nie gniewam.
 
Wczoraj na sali Sejmu, można było obserwować ludzi w obcym im środowisku.
Tak, mam na myśli posłów nowoczesnej, którzy praktycznie bez wyjątków przedstawili się wczoraj społeczeństwu. W tym tej części, która ich wybrała. Zupełnie bez gniewu obserwowałem jak jedno po drugim, wchodząc za mównicę sejmową pokazywało jak bardzo ich świat różni się od świata naszego. Teatralne gesty, podejrzane gdzieś na amerykańskich filmach prawniczych, po których wiedza o prawie kumuluje się w „kto wzbudził większe zainteresowanie ten ma rację”.
Argumenty typu „A u nas na WOS uczyli inaczej, co prawda nie byłem na tej lekcji, ale mi koleżanki opowiadały”. No i obowiązkowe „ ja tu jestem nowa, ale...”
 
Praktycznie wszyscy wykazywali się wiedzą czerpaną wprost i bezkrytycznie z propagandy medialnej ostatnich ośmiu lat. Ci ludzie rzeczywiście żyją w swoim świecie. Co więcej, są zdziwieni, że środowisko się do nich natychmiast nie dostosowało. Myślą jak ludożercy, którzy dziwią się, że tyle mięsa chodzi po ulicach i nikt na nie nie poluje. Myślą jak „uchodźcy”, którym przedstawiono Europę jako łatwy łup zdegenerowanego społeczeństwa, które nie sprzeciwi się narzuconym prawom i natychmiast da im za darmo wikt i opiekę zdrowotną.
 
Patrząc jak po kolei się przedstawiają przeciągając obrady mimo ich wcześniejszego wniosku o ich skrócenie i przeniesienie obrad na dzień kolejny, nostalgicznie pomyślałem o Samoobronie, a nawet o palikociarzach. I to pomyślałem z sympatią.
 
Przeżyjmy jeszcze raz spotkanie z inną cywilizacją posła z Wrocławia.
Wszedł na mównicę, przywitał się, popatrzył na rozgadaną salę i stuknął się w czoło. Później jeszcze raz. Zdziwiony przysunąłem się bliżej i dostrzegłem, że on się nie stuka, tylko poprawia okulary wyrobionym gestem, jakby oczekując, że ktoś zwróci na niego uwagę. Pewnie w jego środowisku jest to gest powszechnie uważany za ostateczny i nie podporządkowanie się odruchowo jego wymowie skutkuje zwolnieniem, albo nakazem zagrania sofy w swobodnej interpretacji Szekspira. W końcu gdy sala ucichła, zapytał teatralnie, czy PiS chce wywołać wojnę domową?
Drogi pośle. Pewnie sądzisz że twój magiczny gest zadziałał? Nic bardziej mylnego. Zwróciłeś uwagę publiczności jak zwierzątko w ZOO wykonujące zupełnie z nim nie kojarzony gest. Po prostu posłowie PiS byli ciekawi jaką pokażesz kolejną sztuczkę. No i pokazałeś.
 
Być może, w ich środowisku, widzowie ciekawi obrad Sejmu idą spać o 20-stej, a nagrywanie obrad i odtwarzanie ich później jest zabronioną i niedopuszczalną magią, za którą szaman odbiera libido. Niestety, filmy z obrad można obejrzeć. I polecam obejrzeć tym co ich jeszcze nie obejrzeli.
Szczególnie wyborcom nowoczesnej.
Pomyślcie, jaką krzywdę wyrządziliście tym ludziom wyrywając ich z naturalnego środowiska, gdzie mogli cieszyć się dotacjami, walczyć z PiSem i nienawidzić z całych sił Kaczyńskiego.
 
Bezkarnie





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.