Wanda Kapica: Na pragmatyczne zasady nauczania
data:06 października 2015     Redaktor: agalaura

Jaś uczył się biologii.
W zeszycie
robił rysunki śliczne,
jak podczas mejozy
w profazie
tworzy się

wrzeciono kariokinetyczne.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Patrząc na to
zapytał dziadek
od niechcenia:
 
 
„A potrafisz odróżnić
żyto od jęczmienia?”
 
 
 
 
 
 
„Nie, dziadku.
W szkole mamy
zasady pragmatyczne.
 
 
Uczą nas tylko tego,
co jest
potrzebne
i praktyczne”.
 
 
 
A to było tak…
 
 
W podstawówce powiedziano nam, że komórki się dzielą. W liceum, że podział komórek to mitoza i mejoza.
 
 
I na tym się moja edukacja mejozowa zakończyła.Ta wiedza mi zupełnie wystarczała. Przez całe dorosłe życie.
 
 
Aż przyszła ta chwila, gdy dzieciska poszły do gimnazjum… musiały wkuwać na pamięć poszczególne etapy mitozy i mejozy (profaza, metafaza, anafaza i telofaza). I musiały wiedzieć, co się mianowicie w tych pro i telo fazach dzieje… Co nie było łatwe do zapamiętania.
 
 
Zza drzwi dochodziły rozpaczliwe dźwięki:
 
 
…i tworzy się wrzeciono kariokinetyczne…
…i tworzy się wrzeciono kariokinetyczne…
…i tworzy się wrzeciono kariokinetyczne…
…i tworzy się wrzeciono kariokinetyczne…
…i tworzy się wrzeciono kariokinetyczne…
…i tworzy się wrzeciono ka-rio-ki-ne-tycz-ne… ka-rio-ki-ne-tycz-ne…
 
 
Wchodzę i pytam:
 
– A co to jest wrzeciono kariokinetyczne?
 
I padła desperacka odpowiedź:
– NIE WIEM!!!! NIE ROZUMIEM!!!
MAM TO WKUĆ – I TYLE…
 
Nie wiadomo po co. BEZ SENSU!!! …A ja bym wolał wiedzieć, jak się to zielsko nazywa, co tu pod płotem rośnie… albo tamto drzewo…
 
 
…burknął gimnazjalista pochylając się po raz kolejny nad podręcznikiem…
 
 
– …i tworzy się wrzeciono ka-rio-ki-ne-tycz-ne… ka-rio-ki-ne-tycz-ne…
 
 
I dodał:
 
– Jakby takich rzeczy uczyli, a nie o tych wrzecionach, to może by ludzie nie jedli trujących grzybów…
 
Stwierdziłam, że tego bez odtrutki zostawić nie można… Westchnęłam ciężko… Bo kiedy ja chodziłam do szkoły, nie były potrzebne żadne odtrutki na lekcje przyrody…
 
 
– To co, sprawdzimy jak się nazywają drzewa i spróbujemy rozpoznać rośliny trujące?
 
 
Zapytałam nieśmiało…
 
– No pewnie!
 
Postąpiłam bardzo niewychowawczo: podręcznik do biologii poszedł w kąt, bez wielkich ceregieli.
A my poszliśmy w plener z podręcznym atlasem roślin pod pachą.
 
I zrobiliśmy porządny zielnik.
 
 
 
 
 
Na koniec test:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
No i co? Jak wam poszło?
 
Rozpoznajecie tylko 2-3 liście? Nic dziwnego. W szkole nie było…
 
Za to bez problemu potrafilibyście narysować mitochondrium… podobne do fasolki.
 
Skoro tak, trzeba nadrabiać zaległości i brać się do roboty. Atlasy roślin w wydaniu kieszonkowym można kupić za 25-30 zł.
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.