Szantaż pod przykrywką solidarności
data:07 września 2015     Redaktor: ArekN

 
Znamy już plan Komisji Europejskiej: zadaniem Polski jest przyjęcie 12 tysięcy uchodźców. Oczywiście istnieje alternatywa- wpłata określonej kwoty na specjalny fundusz pomocy.

 
Muzułmańska fala przelewa się przez europejskie granice, wywołując skrajne emocje. Jedne państwa oficjalnie witają przybyszy z otwartymi ramionami- celują w tym Niemcy. Inne rozpaczliwie próbują uszczelnić swoje granice, na ogół z mizernym skutkiem- to z kolei Węgry i Grecja, w pewnym stopniu także Włochy. Pozostałe usilnie szukają złotego środka, który pozwoliłby im zachować pozory unijnej solidarności przy jak najmniejszych kosztach własnych.
 
 
Unia Europejska nie jest gotowa na tak szybkie działanie- to biurokratyczny moloch, w którym postanowienia i dyrektywy tworzone są powoli, dokładnie formowane przez lobbystyczne grupy, ściśle powiązane z najsilniejszymi graczami. Słabszych się przekonuje, podkupuje, czasami nawet szantażuje; ale te procesy są rozciągnięte w czasie, otoczone medialną osłoną i stwarzające wrażenie praworządności.
Teraz jest inaczej- nie ma czasu na długie rozmowy, ponieważ imigranci nie czekają. Płyną na łodziach, przekraczają granice, wędrują autostradami i w żaden sposób nie chcą się zatrzymać. Trzeba ich osiedlić, pilnować, karmić...
 
 
Na naszych oczach rozpada się mit jedności i wspólnoty politycznej krajów należących do Unii Europejskiej a obnażają rzeczywiste mechanizmy postępowania. Słabe i niepokorne Węgry krytykowane są za każde działanie, jakie podejmą. Ton wyznaczają Niemcy, które arbitralnie zdecydowały o konieczności przyjmowania uchodźców i rozdzieleniu ich pomiędzy poszczególne kraje. Zdystansowana Anglia zaproponowała, że przyjmie 20 tysięcy uchodźców, ale tylko bezpośrednio z syryjskich obozów- tak naprawdę, to może się z tego wywiązać albo i nie, nie odczuwa żadnej presji, ponieważ mało który mieszkaniec Afryki i Bliskiego Wschodu będzie w stanie przepłynąć kanał La Manche, szczególnie zimą.
Desperacja Komisji Europejskiej wzrasta. W sytuacjach kryzysowych odrzucane są pozory- każdy kraj otrzymuje swój limit emigrantów, których musi przyjąć; ostatecznie może zapłacić, co jednak jest mniej chętnie widziane. Groźne pomruki dobiegające z Berlina sprawiają, że małe i średnie państwa- w tym Polska- pokornie wysłuchują kolejnych wariantów, modląc się w duchu, aby obciążenia nie były zbyt trudne do udźwignięcia. Nie są rozważane warianty alternatywne, jak chociażby uszczelnienie granic czy próba rozwiązania problemu bezpośrednio u źródła- wybór mniejszych polega tylko na akceptacji narzuconego rozwiązania lub desperackim sprzeciwie.
 
 
Solidarność europejska- to słowa o wielkiej mocy. Ale w tej chwili używane są jako pałka do realizacji planów silniejszych państw. Czy ich aktywność byłaby równie wielka, gdyby problemy dotyczyły tylko peryferii Unii Europejskiej?
Fala imigrantów nie jest końcem świata; jeszcze nie na tym etapie. Naszej ojczyzny ten problem specjalnie nie dotknie poza czasowym obciążeniem finansowym- liczba przybyszy szybko się zmniejszy ze względu na trudne warunki pobytu w naszym kraju. Ale obserwując zatrważającą nieskuteczność i fałsz europejskich mechanizmów wspólnotowych należy zadać pytanie: czy Polska będzie mogła liczyć na jakąkolwiek realną pomoc, jeżeli stanie np. w obliczu wojny z Rosją? Czy Unia Europejska wesprze nas, czy też ponownie stanie się kakofonią głosów o różnym brzmieniu i natężeniu? A może po prostu Unia nie wytrzymałaby takiej próby?
 
 
-------------------------------------------------------------------
 
 
 
 
Wpolityce.pl : W piątek w kuluarach Wschodniego Forum Ekonomicznego we Władywostoku, na Dalekim Wschodzie Rosji, przedstawiciele rosyjskiego Gazpromu, niemieckich E.On i BASF-Wintershall, brytyjsko-holenderskiego Royal Dutch Shell, austriackiego OMV i francuskiego Engie (d. GdF Suez) podpisali prawnie obowiązujące porozumienie akcjonariuszy w sprawie budowy Nord Stream 2, nowej dwunitkowej magistrali gazowej o przepustowości 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie.
Oznacza to, że praktycznie całość gazu z Rosji będzie docierać do Europy przez Niemcy, co zapewni niemieckim firmom przesyłowym stabilne wpływy pieniężne na dziesięciolecia. Znacząco pogorszy się również gospodarcza i strategiczna pozycja dotychczasowych krajów tranzytowych.
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.