Ewa Kurek:  „Ida”, czyli kino moralnego niepokoju
data:09 lipca 2015     Redaktor: agalaura

Film „Ida” Pawła Pawlikowskiego otrzymał Oscara. Recenzenci i widzowie w Polsce od dłuższego już czasu w ocenie „Idy” oscylują na dwu krańcowych biegunach zachwytu lub ostrej krytyki za antypolskość i antysemickość zarazem.

plakat filmu IDA
 
 
 
 
Tadeusz Płużański uważa, że film: „Polaków prezentuje jako antysemitów”, zaś Helena Datner z Żydowskiego Instytutu Historycznego uważa, że: „film jest powtórką najgorszych antysemickich klisz, bo przedstawia bohaterkę według tego, co Polacy chcieliby myśleć o
Żydówce budującej powojenny socjalizm: alkoholiczka, która zostawiła swoje dziecko”.
 
Prawda tymczasem jest bardziej złożona. Jeśli chodzi o zdjęcia i grę aktorów, koneserzy sztuki filmowej mają pewnie słuszne podstawy do zachwytu. Jeśli chodzi o antypolskość, film „Ida” antypolski nie jest. Jest oparty na realiach drugiej wojny światowej i lat powojennych. Oto fragment relacji uratowanej w klasztorze kilkuletniej w czasie wojny żydowskiej dziewczynki Racheli: „Ze strzępów rozmowy prowadzonej przez matkę z moim gospodarzem wynika, że matka popełniła samobójstwo. Mówiła: „Ja już próbowałam to zrobić proszę pana, ale weszłam do wody i ta mała mówiła.. mamusiu, taka zimna woda… i nie mogłam tego zrobić”. Ojca już nie było. Matka zdecydowała się na popełnienie samobójstwa przy pomocy tego mojego gospodarza. To było samobójstwo przez utopienie. Razem z tym małym dzieckiem. Dziecko, moja siostra, miało wtedy trzy lata. Obie z mamą miały zły wygląd. Trwało to jakiś czas. W końcu ten człowiek wrócił i powiedział: „Już jest po wszystkim, jedziemy." Taką otępiałą zawieziono mnie do Trzęsówki. Klasztor był widoczny z daleka”. Siostry wychowały i wykształciły Rachelę. Dostała polskie imię i nazwisko, została doskonałym lekarzem. Wyszła za mąż, ma dzieci i wnuki. Z własnego wyboru została Polką i katoliczką.
 
Nie ma sensu oburzać się na to, że w filmie „Ida” jest chłop, który zamordował żydowską rodzinę. Takie rzeczy w Polsce się zdarzały. Takie rzeczy zdarzyłyby się w każdym kraju, w którym za ukrywanie Żydów groziłaby śmierć. To nie jest antypolskie. To pokazuje dylemat Polaków, których Niemcy postawili w koszmarnej sytuacji podejmowania decyzji: brunetom śmierć, blondynom życie. Podobnie jak w wypadku prawdziwej Racheli, filmowa Ida – ze względu na dobry wygląd – otrzymała od polskich chłopów życie. Syn drugiej bohaterki filmu, Wandy, został przez Polaków zamordowany. Bez względu na wygląd, ukrywanie go było dla Polaków śmiertelnie niebezpieczne. Był obrzezany. Ale polscy chłopi nie są winni jego śmierci. Na śmierć skazali go Niemcy i własna matka, filmowa Wanda. Po latach mówi, że zostawiła dziecko, bo poszła walczyć do partyzantki. Wanda doskonale wie, że może oszukać świat, ale swojego sumienia nie zagłuszy. Ona doskonale wie, że partyzantka to był jedynie pretekst. W czasie drugiej wojny żadnej partyzantki żydowskiej w Polsce nie było. Były grupy ukrywających się po lasach uzbrojonych Żydów, które w ten sposób ratowały się przed śmiercią. Wanda porzuciła syna nie dlatego, że chciała walczyć o wyższe ideały, ale dlatego, że chciała uratować własne życie. Miała dobry wygląd. Nie musiała umierać. Z obrzezanym synem szans na życie nie miała. Porzuciła więc swoje dziecko.
 
Potem, po wojnie, porzuciła także jedyną córkę swojej siostry i jedyną osobę z całej rodziny, która przeżyła zagładę. Nie odpowiadała na monity sióstr, że dziecko przeżyło wojnę i czeka na nią w klasztorze. Spotkanie dorosłej już Idy rodzi w bolszewickiej prokurator Wandzie moralne dylematy. Każe wreszcie postawić topione w materialnym dobrobycie, władzy, polskiej krwi, seksie i alkoholu pytanie: czy warto jest żyć za każdą cenę?
 
Skomplikowana postać Wandy, Żydówki, która w czasie wojny dla ratowania własnego życia porzuciła dziecko, zaś po wojnie dla osiągnięcia dóbr materialnych i władzy podjęła się roli kata Polaków, jest właśnie tym wątkiem, który nie pozwala nazwać filmu Pawła Pawlikowskiego filmem antypolskim. Wyrazista i dominująca postać Żydówki Wandy sprawia, że filmowi Polacy, Polska i tytułowa Ida są jedynie tłem żydowskich moralnych niepokojów wobec postaw Żydów podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu. Paweł Pawlikowski pokazał bankructwo kobiety, która dla ocalenia własnego życia i zdobycia dóbr materialnych oraz władzy wyrzekła się rodziny, narodowych korzeni i wszystkiego, co dla człowieka najcenniejsze. W imię posiadania władzy i określonego poziomu życia zabijała Polaków. Nazywano ją „Krwawą Wandą”. Polaków zabijała też pewnie z zemsty i nienawiści. Ale bardziej jeszcze niż Polaków Wanda nienawidziła samej siebie. Ona jedna doskonale wiedziała, że opuszczając w czasie wojny swego syna, sama wydała na niego wyrok śmierci. Dopóki nie spotkała ocalonej w klasztorze siostrzenicy, wódką, seksem, władzą oraz zabijaniem Polaków udawało się jej zagłuszyć moralne niepokoje. Przyjazd Idy Anny rozerwał sztuczny mur zapomnienia. Seks, wódka i władza przestały wystarczać. Zrozumiała, że przegrała życie. Z ubowskiego luksusowego mieszkania wyskoczyła przez okno.
 
Według żydowskiego prawa i żydowskiej religii, Żyd ma prawo i obowiązek ratować przede wszystkim swoje własne życie. Nawet za cenę życia innego człowieka. Nawet za cenę życia własnych dzieci. Filmowa Wanda w czasie wojny zachowała się zgodnie z prawem i religią żydowską. Porzuciła najbliższych, aby uratować własne życie. Dlatego trzeba docenić film „Ida”, który wiwisekcją postaci Wandy przerywa tamę milczenia wokół ciemnej strony zagłady Żydów, czyli roli, jaką odegrał brak solidarności między Żydami w sytuacjach ekstremalnych. Także brak solidarności w kręgach najbliższej rodziny.
 
Postać Wandy każe jednak stawiać przede wszystkim ponadnarodowe i ponadczasowe egzystencjalne pytania o to, czy ocalone kosztem innych życie, zemsta, władza, dobra materialne, seks i alkohol są wystarczającą rekompensatą za porzucenie własnego dziecka, narodu i rodziny? Wszak ludzie na całym świecie dla władzy i dóbr materialnych porzucają własne dzieci, rodzinę, ojczyznę i dopuszczają się najbardziej haniebnych czynów. W tym sensie film „Ida” nie jest ani antypolski ni antysemicki. Każe stawiać pytania uniwersalne:
 
Czy warto żyć za każdą cenę?
Co można poświęcić dla władzy, pieniędzy i ratowania własnego życia?
Gdzie leży granica, poza którą zachowanie życia ludzkiego traci sens?
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.