Wysłuchałam dzisiaj audycji radiowej Lwowska Fala, prowadzonej z wielką swadą i ciepłem przez Danutę Skalską. Dzień stał się cudowny, rozpiera mnie duma, że takich mam Rodaków! Głos Jerzego Janickiego opowiadającego o parapecie wytartym przez łokcie pokoleń wyglądających przez okno i podglądających wspaniałe i barwne życie Lwowa! I mądra piosenka Jerzego Michotka!
Niestety, dla ludzi z Kresów niedola trwa niezależnie czy są na tym czy innym kontynencie! Bestialsko mordowani, zsyłani na Sybir czy do Kazachstanu, skazani na nędzę, wypędzani i rozproszeni po świecie wciąż tęsknią! Tak ja powiedziała dzisiaj słuchaczka z Niemiec, "to gdzie mieszkamy jest nieistotne, to nie z wyboru, bo z wyboru tam gdzie chcielibyśmy mieszkać, nie możemy. Nigdzie nie ma naszego domu. Nadawajcie Lwowską Falę do końca świata, my na nią czekamy, my jej słuchamy! Trzymajmy się, pomagajmy sobie i zbierajmy wspomnienia i pamiątki. Aby młodsze pokolenie wiedziało jak naprawdę było!"
Ona sama ma dzienniczek prowadzony przez babcię na Syberii.
Apeluję jeszcze raz do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o utworzenie Muzeum Dziedzictwa Kresów!
A sprawcy losu Polaków z Kresów do dzisiaj nieukarani i to za sprawą władz Polski.
Z niedowierzaniem wysłuchałam wiadomości. Prezydent Ukrainy mobilizuje cały naród, wszystkie służby do obchodów 65 rocznicy przesiedlenia z terenu południowej Polski etnicznej grupy Ukraińców, w ramach akcji Wisła! Powołuje zespół do przygotowania konferencji międzynarodowej, organizuje szkolenia tematyczne i wykłady w ośrodkach kultury i szkołach! To niesamowite!
Natomiast Prezydent mojego kraju nie jest w stanie doprowadzić do uznania straszliwej rzezi 200 000 Polaków na Wołyniu za ludobójstwo i pozwala na stawianie pomników "sławy " zbrodniarzom!
Panie Prezydencie, to też było wysiedlenie grupy etnicznej tyle, że zakończone bestialskim mordem! Popieram List otwarty Przewodniczącego Kresowego Ruchu Patriotycznego i nie zgadzam się na zdradę polskiej racji stanu.
http://narodowikonserwatysci.wordpress.com/2012/04/06/list-otwarty/
A jeśli chodzi o Akcję Wisła to była ona poprzedzona propagandą prowadzoną przez nacjonalistów ukraińskich. Namawiali do przeniesienia się na Ukrainę obiecując kiełbasy rosnące na drzewach. I niektórzy tej magii ulegli ponosząc później konsekwencję głodu wskutek suszy.
Przesiedlenie w 1947 roku miało też charakter polityczny i dotknęło również tych Łemków, którzy nie utożsamiali się z nacjonalistami z band UPA . W 2006 roku, mieszkaniec Beskidu Niskiego otrzymał dokument z IPN stwierdzający, iż ojciec jego został pokrzywdzony. Dlaczego? Ojciec walczył dzielnie w wojnie bolszewickiej i otrzymał od Marszałka Piłsudskiego kawałek lasu. Gdy w 1947 roku żołnierze WP wkroczyli do domu by dopilnować przesiedleńców, ojca zbili, bo "służył panu" i wywieźli do więzienia w Jaworznie a las zabrali.
Po 1956 r. nastąpiła zmiana i niektórzy Łemkowie wrócili w rodzinne strony. Co roku odbywa się też Watra a właściwie odbywają się 2 Watry, jedna w Zdyni o charakterze bardziej nacjonalistycznym a druga w Michałowie, Łemkowska Watra na Obczyźnie.
http://www.stowarzyszenielemkow.pl/modules/news/article.php?storyid=140
Nie słyszałam, aby Polacy wypędzeni z obecnej Ukrainy Litwy czy Białorusi mogli wracać w rodzinne strony choćby raz do roku i choćby na groby rodzinne.
Bożena Ratter