Podczas marszu w obronie TV TRWAM, w dniu 21 kwietnia br., Europa zobaczyła dumnych Polaków niosących swą narodową flagę, a którzy protestowali przeciw nieprzyznaniu koncesji na cyfrową emisję naziemną dla tej stacji.
Wcześniej odbyła się msza św. na Placu Trzech Krzyży. Po mszy około 120 tysięcy osób z całego kraju, w pokojowej manifestacji wyraziło swoje niezadowolenie z powodu dyskryminacji katolickich mediów przez KRRiT. Nieśli hasła na transparentach, śpiewali patriotyczne i religijne pieśni. W tym barwnym, wiosennym pochodzie przeszli od Placu Trzech Krzyży aż pod Belweder, robiąc przystanek przed URM-em.
Nie przypadkowo mówię "Europa zobaczyła". Tego dnia, w godzinach dopołudniowych, w Sejmie odbył się drugi dzień konferencji o kryzysie jedności europejskiej, o kontroli wspólnej polityki zagranicznej, o wspólnej polityce bezpieczeństwa i obronie, a także o relacjach parlamentów z opinią publiczną oraz mediami.
Oczywiście uczestnikami tej konferencji byli przewodniczący oraz wiceprzewodniczący Parlamentów Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, a także członkowie z krajów ubiegających się o członkowstwo /Chorwacja, Islandia, Serbia, Turcja/.
W/w goście nie przyjechali sami, towarzyszyli im fotoreporterzy, a tych ostatnich widziano później na trasie naszego pochodu.
Na mszę świętą dotarłam z opóźnieniem i stanęłam u wylotu Alei Ujazdowskich. Gdy po mszy formowało się czoło pochodu, właśnie w Alei, siłą rzeczy stanęłam na jego czele ? choć nie było to moim celem.
Organizatorzy z Solidarnych2010 rozpostarli kilkunastometrową, narodową flagę. Nie musieli długo zachęcać stojących na poboczu do trzymania i niesienia jej.
Ludzie prawie w olimpijskim tempie obstąpili rozwijający się materiał i majestatycznie uchwycili jej skrawek. I ja jak ta wystrzelona torpeda szybko do nich dołączyłam, podtrzymując białą część flagi.
Materiał z rulonu rozwijano, rozwijano a po rozciągnięciu go wzdłuż ulicy ? ponad 50-osobowy szpaler ruszył w kierunku Belwederu.
Za flagą jechał czerwony samochód z kilkunastoma fotoreporterami na platformie.
Za samochodem szedł pochód, na czele z najważniejszymi osobami, posłami, politykami oraz organizatorami marszu. Za nimi kilka tysięcy drzewców, kijów, lasek, wędek z naciągniętym, biało-czerwonym materiałem. Wiosenny, słoneczny tłum zapełnił przestrzeń Alei.
Z Polaków emanowała duma z narodowej flagi, a łopoczącej nad głową, czy też z rozciągniętej jak wstążka nad asfaltem.
W trakcie marszu ludzie podchodzili do nas, by chwycić choć rąbek. Robiło się tłoczno.
Na moment kilku dorodnych, młodych-kibiców wcisnęło się między trzymających flagę i ze śmiechem przeszli kawałek trasy, wykrzykując sportowe hasła.
Wszak ów sposób niesienia flagi rozpoczął się od nich, od kibiców sportowych. To oni byli pomysłodawcami i dumnymi kibicami biało-czerwonej. Swoimi protestami przywrócili orzełek na koszulki narodowej kadry piłki nożnej, gdy PZPN usunął orzełka z koszulek.
Podczas przystanku przed URM-em, do osoby trzymającej czerwoną część flagi, podbiegła młoda dziewczyna i nim przywitała się ? wpierw ze czcią ucałowała flagę.
Byłam zaszokowana, oczywiście pozytywnie i wtedy pomyślałam o śp. Prezydencie Lechu Kaczyńskim.
To jego zasługa. W 2007 roku ustanowił 2 maja ? Dniem Flagi Polskiej.
Od 2004 do 2007 roku ? dzień 2 maja był jedynie Świętem Orła Białego. Prezydent Kaczyński w celu odbudowy patriotyzmu w narodzie, rozszerzył ten dzień o jeszcze jedno święto. Stwierdził, że dotychczasowe władze świadome zmierzały do wykorzenienia w Polakach uczuć patriotycznych.
- W III RP nastąpił zanik patriotyzmu ? powiedział kiedyś.
Panie Prezydencie, Lechu Kaczyński ? pamiętamy i nie pozwolimy by Pańskie dzieło poszło w niwecz.
Najpiękniejszym, najbardziej wzruszającym widokiem łopoczących flag był obraz jaki zobaczyłam na filmie z przemówienia Pani Ewy Stankiewicz.
Gdy Ewa wygłasza swą historyczną odezwę do Tuska oraz Komorowskiego, a było to tuż przed burzą, tysiące flag powoli, jednostajnie zaczęło się kolebać. Najpierw miarowo, potem coraz szybciej, zamaszyście ? tworząc baldachim nad głowami tysięcy ludzi zgromadzonych pod pomnikiem Piłsudskiego.
Biało-czerwony kolor rozpostarł się na całej przestrzeń miedzy gmachem URM-u a pierwszymi konarami parku Łazienek i falował jak morze.
Kamerzysta, chyba uskrzydlony słowami Ewy, zobaczył to zjawisko i ogarnął kamerą te miarowo powiewające narodowe znaki.
A kiedy spadły pierwsze krople deszczu, ludzie wyciągali parasolki, flagi nieco oklapły lecz było równie podniośle. Rzeka kolorowych parasolek, a nad nimi transparenty, łopoczące flagi od Belwederu aż za Plac na Rozdrożu.
Było wesoło, radośnie. Uczestnicy pochodu w dużej mierze to młodzi z rodzinami, z dziećmi i z wózkami. Słowem, młoda, dorodna Polska przyjechała, a nie jakieś kulawe mohery jak mówią o nas przeciwnicy.
W piątek, przed marszem, na konferencji prasowej premier Tusk wspomniał o interwencji państwa, gdyby wybuchły zamieszki w szacie manifestacji.
Panie Tusk, a gdzie schowano oddziały policji, które miały przeciw narodowi ruszyć?
Widziałam jedynie małe grupki opancerzonych, czarno-czarnych mężczyzn, przytulających się do drzew w parku. Jaki arsenał przeciw narodowi miał być wytoczony? Czy może te nowe, zakupione paralizatory, od których bębenki w uszach pękają?
Bez prowokacji ? nie ma zamieszek.
To jeszcze nie koniec walki o miejsce na multipleksie dla TV Trwam. To jeszcze nie koniec zgromadzenia narodowej flagi.
Organizatorzy zachęceni sukcesem sobotniego marszu przymierzają się do powtórzenia demonstracji. Pochód przeszedłby ulicami Warszawy w dniu 8 czerwca, gdy zagrają reprezentacje Polski i Grecji podczas otwarcia EURO12.
Dzięki temu protestowi może dostrzegą media całego świata, że polska KRRiT to sitwa udzielająca koncesję na multipleksie według własnego, mafijnego paragrafu.
Znów załopoczą flagi, bo w naszym kraju nie szanuje się konstytucji, łamie się prawo i dyskryminuje katolików.
Do czerwcowej manifestacji nie wykluczone, że przyłączą się związkowcy, którym nie podoba się rządowy pomysł podwyższenia wieku emerytalnego.
I na pewno dołączą taksówkarze w proteście przeciw deregulacji zawodów.
Możliwe, że przez cztery dni będą blokować Aleje Ujazdowskie, gdzie siedziby mają resort sprawiedliwości i kancelaria premiera
W minioną sobotę Warszawa była również sparaliżowana.
Od rana blokada Alei Ujazdowskich oraz przyległych ulic, na okoliczność dojazdu do Sejmu uczestników konferencji. Później z powodu wjazdu autokarów z różnych stron Polski, na ów zorganizowany pochód.
W drodze powrotnej stojąc na przystanku autobusowym w strugach deszczu, w tłoku, poprosiłam stojącą kobietę 30+, a wyższą ode mnie, by dała znak, gdy nadjedzie mój autobus.
- A pani jest z tej manifestacji? ? zapytała.
- Tak ? odrzekłam zgodnie z prawdą.
- No to nie powiem, bo przez was już kilka godzin wracam do domu! ? powiedziała dobitnie lecz bez agresji.
- Dziękuję pani za życzliwość ? odrzekłam i dodałam ? życzę pani by pani pracowała do 67 roku życia.
Przyjechał autobus, z trudem wcisnęłam się lecz współpasażerowie byli niezmiernie życzliwi. Co drugi trzymał biało-czerwony gadżet lub zwiniętą flagę. Zrobiło się sympatycznie jak to wśród swoich.
GRA- TKA