Na Krakowskim wiosną grzmi
data:24 kwietnia 2012     Redaktor:

Strajki i manifestacje, jako legalne narzędzia walki o prawa winny w demokratycznym kraju choć przykuć uwagę głów państwa, Rady Ministrów i innych czołowych przedstawicieli RP. Czy jednak tak się dzieje?

Jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym, czy współczesne czasy nie wymagają przeanalizowania demokratycznych narzędzi obywatelskiego nieposłuszeństwa. Czy strajki, protesty i manifestacje, mające na celu zwrócić uwagę władzy na palące społeczne problemy są w stanie poruszyć na tyle, by nie tylko zrewidować dokonanie właściwego wyboru przez wyborców ale i faktycznie wpłynąć na konkretne decyzje rządzących.

Strajki i manifestacje, jako legalne narzędzia walki o prawa winny w demokratycznym kraju choć przykuć uwagę głów państwa, Rady Ministrów i innych czołowych przedstawicieli RP. Czy jednak tak się dzieje? Problem wolności słowa to wartość, która wyrosła na czystych ideałach Solidarności, tej prawdziwej, tej nie opuchniętej stęchlizną komunistycznych układów.

Nie ulegając emocjom trzeba podkreślić, że Ci, którzy o nią walczyli i przeżyli, są wśród nas. To nierzadko te opluwane przez rząd i media, moherowe berety. Tym ludziom z dwóch powodów należy się szacunek. Po pierwsze w imię obyczajowości, nawet nie katolickiej a tej zwykłej i wynikającej z tradycji szanowania osób starszych, tym bardziej w obliczu burzy emerytalnej. Po drugie, z powodu wzorca walki o Ojczyznę, traktowania tej walki jako powinności.

Z tego powodu jest mi przykro, że premier własnego kraju nie rozumie i nawet już nie próbuje udawać, że chce pokoju i dobra narodu. Nie wspomnę już o trzecim, choć zasadniczym powodzie, dla którego rząd winien był wyjść ludziom na przeciw - w imię obrony podstawowej wolności demokratycznego kraju.

Po ostatnim proteście z 21 kwietnia widać inną prawdę. Nie tylko rządzący nie skomentowali woli narodu, ale dopuścili się całkowitej ignorancji tej woli. Podobnie jak w trakcie protestów w sprawie ACTA przed domem Premiera. Mający swych pijarowych doradców czołowi politycy rządzącej partii przyjęli założenie, iż to tylko tłum moherowych beretów, benefis pisowskiej propagandy. A może rządzący już nie liczą na kolejna wygraną? Być może są zajęci innymi zagadnieniami sprawowania władzy to jest wykorzystywaniem czasu, który im pozostał na  załatwianie własnych interesów? Czy jest coś jeszcze do sprywatyzowania? Czy są jeszcze wolności do odebrania? Z pewnością tak. Czym zajmuje się obecnie rząd prócz Euro 2012? Oto jest pytanie.

Karolina Polak





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.