Czemu walka z korupcją musi być kontynuowana?
data:23 kwietnia 2012     Redaktor:

Obecnie wciąż brak skutecznych metod na jakąkolwiek walkę z korupcją. Służby zostały upolitycznione i skonsolidowane w swych działaniach do obrony systemu i siatek cywilnych, zamiast do ochrony obywateli i faktycznego bezpieczeństwa wewnętrznego kraju.

Ani demonstracje, ani  samobójstwa nie zmienią tego, co mamy w urzędach i sądach. Siatka czerwonych idealnie wpasowała i wtopiła się w społeczeństwo, jest nierozerwalna. Nie ma w PL ani jednej służby dla obywatela. Służby ZA obywatelem,a istniejące, nie chcą się reformować. To się źle skończy. Ludzie zrozumieją, że jedyna sprawiedliwość, jakiej powinni ufać jest w ich sercu, w wartościach ktore mają w sobie. Tak jak Kościół nie jest tam, gdzie jego budynek, tak i sąd przestanie być budynkiem. Sąd wyjdzie na ulicę, nie da się zagłaskać, nie da się kłamstwem utulić.

Brak konkretnych narzędzi w tym temacie skutkuje całkowitym oddelegowaniem władztwa państwa we wszystkich dziedzinach i wymiarach życia w ręce prywatne, co przekreśla sensowność utrzymywania struktury administracyjnej kraju. Pisałam o tym w swojej publikacji ("Klientelizm z perspektywy samorządowego procesu decyzyjnego" Ardius 2010).

Na jak wielką skalę dokonuje się w Polsce z pozycji samorządów i wymiaru sprawiedliwości mataczeń i fałszerstw?

Odpowiedź na to pytanie jest implikowana przez rzeczywiste wskaźniki korupcji. Im władza i służby bardziej na nią podatne-tym mataczeń i fałszerstw urzędowych więcej. Pojęcie kryzysu, potrzeba zaciskania pasa czy społeczne zamieszanie w postaci zrywów i protestów to idealne podłoże dla korupcji, ale też jeden z najtrudniejszych okresów dla samych urzędników. Przy takich nastrojach muszą być wyjątkowo perfekcyjni w swym fałszerstwach i wmieszaniu w korupcyjne układy. Wiele osób wtedy pęka, chce się wycofać. Bynajmniej lęk ten nie jest oparty o ukaranie w związku z podległością służbową czy kontrolą, jaka może przyjść od organów centralnych. Lęk ten opiera się o społeczną sprawiedliwość i napiętnowanie lokalne w postaci publicznego określenia urzędnika w najlepszym razie jako niekompetentnego, w najgorszym, określenia przestępcą. Ochrona przed tego typu ostracyzmem będzie polegała w głównej mierze na próbach uzyskania jak najliczniejszej grupy sojuszników, różnymi metodami m.in. na tzw. kwity. Zdolność danej grupy do utrzymania się na swojej pozycji jest tożsama w świadomości tego typu osób z samą ścieżką życia osobistego i rodzinnego. Brak jest rozróżnienia praca/życie prywatne, co jest wynikiem tworzenia długotrwałych i patologicznych dla społeczeństwa układów towarzysko-zawodowych.

Nie można czegoś chcieć tylko troszkę. Istnieje rzesza urzędników nie dotknięta procederami korupcyjnymi, jednak dzięki narzuceniu im pesymistycznej ideologii opartej o przekonanie - na układy nie ma rady - pozostają na szczególnym etapie wyboru bierni. Po wzbudzeniu w nich zainteresowania wejściem w taki układ zwykle zostaje w nich tylko niepewność. Dopiero po ukazaniu przypadków urzędników którzy tracą na byciu poza układem zwykle przełamuje się opór do współpracy. Początkowo bagatelizuje się skalę a nawet tłumaczy działalność wielorakimi korzysciami dla społeczeństwa. Jeśli jednak tego typu działania nie przynoszą rezultatów, rozpoczyna się procedura kwitów.

Powracając jednak do tych urzędników, którzy pozostają poza układami. Dzielą się oni na dwie grupy: Pierwsza to inteligentne osoby, które wiedzą, że o pewnych sprawach lepiej nie mówić, niektórych spotkań lepiej nie widzieć. Pozwoli to im zachować bezpieczeństwo w ich mniemaniu. Im mniej wmieszania, tym bezpieczniej dla przetrwania. Drugi typ to urzędnicy, którzy podejmując pracę byli gotowi na warunki, przywykli do nich i z góry uznali że cokolwiek się nie będzie działo-wiem, że to nie moja sprawa. Tylko dzięki takiej ideologii ludzie ci utrzymują się na swoich stanowiskach. "Pole bitwy" pozostawiają wielkim rybom, urzędnikom na wysokich stanowiskach. Umieszczają się w hierarchii ważności między podajnikiem papieru a miotłą- dla przetrwania.

Siatka decyzyjna a zorganizowana przestępczość

Zbieżność pojęcia zorganizowanej przestępczości z pojęciem sieci powiązań - przyjmijmy - cywilnych jest uzasadniona. W polskim kodeksie karnym brak pojęcia cywilnej siatki zorganizowanej przestępczości co skutecznie uniemożliwia dochodzenia swoich praw przed polskimi organami wymiaru sprawiedliwości. Gdyby pojęcie to istniało, dawałoby odpowiednie metody do całościowego spojrzenia na zagadnienie. Samo pojęcie przestępczości zorganizowanej zdaje się-na podstawie obserwacji wyroków sądowych-zawężać do zaledwie podmiotów występujących jako sprawcy czynów karalnych. Do rzadkości należy skazanie biegłego lub sędziego, który względem istniejącej organizacji przestępczej dokonał naruszeń prawa na jej rzecz.

Obecnie wciąż brak skutecznych metod na jakąkolwiek walkę choćby z korupcją. Służby zostały upolitycznione i skonsolidowane w swych działaniach do obrony systemu i siatek cywilnych, zamiast do ochrony obywateli i faktycznego bezpieczeństwa wewnętrznego kraju. Choć ostatni bastion ? Centralne Biuro Antykorupcyjne, jako jedyne posiadało zapis, który nie pozwalał na funkcjonowanie wewnątrz tej instytucji osobom z dawnych struktur bezpieczeństwa

Rodzaje podmiotów czynnych:

- podmiot, który jest zleceniodawcą przedsięwzięcia

Nie bierze czynnego udziału w przedsięwzięciu, jednak z nim są konsultowane kluczowe działania mogące mieć znaczący wpływ na sytuację. Jego dane personalne są ściśle chronione. To on wprowadza w ruch machinę systemu celem ochrony interesów całej siatki

- podmioty, które biorą czynny udział:

Osoby mniej lub bardziej związane z siatką, także te, które same są lub były szantażowane, czyli współdziałające ad hoc. Biegli, sędziowie, prokuratorzy, policjanci, urzędnicy, osoby cywilne sensu stricte: osoby z najniższego szczebla struktury społecznej- recydywiści, osoby z marginesu społecznego.

Motywy współpracy podmiotów czynnych zawsze bazują na sferze finansowej lub jej pokrewnej. Opłata za dokonanie konkretnych czynności lub jej obietnica, ale także pomoc w załatwieniu własnych spraw-pomoc prawna, w zamian za dokonane czynności.

Aby nie sprowadzać zagrożenia wykrywalności takich układów zwykle transakcje te są bezgotówkowe i polegają na długoterminowej, ścisłej współpracy w danym zakresie opierając się w głównej mierze na pozaformalnych relacjach.

Każdy z nas kiedyś słyszał, że życie opiera się na układach. Prawda, ale i one muszą mieć swoje granice, ramy prawne. To jest kompromis demokracji, kompromis biednych z bogatymi, ludzi ekonomicznych i urzędników, wyznacznik tego czy jesteśmy godni by być częścią silnego państwa.

Karolina Polak





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.