Marek Baterowicz: ABSURDY  DALEJ  GÓRĄ (w tym akcje misia w pałacu)
data:12 lutego 2015     Redaktor: GKut

Z   D A L E K A  L E P I E J   W I D A Ć

 

 

Jak nas poinformowano w dzienniku telewizyjnym z Polski (9 lutego br. o 7.30 AM na kanale SBS 2), pewien pan nabył samochód za 1.500 zł (tak, półtora tysiąca złotych ), a zatem okazyjnie. Niska cena skusiła amatora czterech kółek, nie wiedział, że auto pochodziło z kradzieży i że w dodatku było złożone z części dwóch samochodów.

Speców od techniki ci u nas dostatek…

 

W trakcie dochodzenia ustalono, że auto przywieziono zza granicy, zatem pechowemu nabywcy wlepiono cło i to tak wysokie, że przekroczyło wielokrotnie cenę tegoż auta. Cło opiewa na 52 tysiące złotych i jest zdzierane z pensji nieszczęśliwca po 900 złotych miesięcznie. Rodzinie nagle skurczył się budżet, odwołania nie odnoszą skutku. Absurd tym większy, bo jakże płacić za cło, gdy auto pochodzące z przestępstwa zarekwirowano. Sprawa ta trafiła do programu „Państwo w państwie”, ilustruje zresztą klasyczny przypadek ekonomicznej wojny z własnym narodem, opisanej przez dr. Janusza Szewczaka w książce „Polska – kraj absurdów”. Ano, właśnie – nie ustaje litania tych absurdów!

 

No dobrze, a co na to nasz dobry wujek z Pałacu Namiestnikowskiego, prezydent wszystkich Polaków i – jak głosi plotka - hrabia Bronisław Komorowski?  Jak przyjmuje wiadomości o takich prawnych anomaliach?  I czy nie obchodzi go los obywateli III RP?

 

Pytania takie daremnie adresować do obecnego lokatora pałacu, pamiętamy przecież przedstawiony w ubiegłym roku poruszający przypadek kombatanta spod Monte Cassino, któremu III RP odmawia renty, a za to rozdaje hojne emerytury dla ubeków i katów z epoki PRL-u. Tym samym potwierdza ciągłość peerelowskich „wartości” i preferencji.

 

A prezydent Komorowski nie stanął w obronie kombatanta, bo ten nie walczył przecież w dywizji Berlinga! Gdyby przeszedł szlak bojowy spod Lenino do Berlina, emeryturę miałby bez kłopotów i to sowitą.

 

W III RP nadal panuje pro-sowieckie rozróżnianie polskich obywateli: dobrzy to ci, co dali się zwerbować Berlingowi – to patrioci pełną gębą! A tamci z armii Andersa to czarna reakcja i angielscy szpiedzy; takich w PRL-u mordowano, a w najlepszym razie trzymano za kratkami. A byli to prawdziwi bohaterzy, marzący też o powrocie do znowu niepodległej Polski, ufający swym sojusznikom, którzy niestety nas zdradzili. I nawet w III RP nie należy im się godziwa emerytura?

 

Jeśli nie, to nie jest to jeszcze III RP i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To dalej kontynuacja PRL-u w całej krasie, gdy media od r.1989 usiłują nam wmówić, że żyjemy już w III RP.

 

I to medialne oszustwo trwa, a Polacy jakby zapomnieli o podstawowych prawach logiki, a przede wszystkim o własnych prawach obywatelskich.

 

Niedawne świetne przemówienie Andrzeja Dudy, kandydata w wyborach prezydenckich z ramienia PiS-u, powinno otworzyć oczy wielu rodakom. Wykazał on w sposób jaskrawy całą nędzę prezydenckiej kadencji wujaszka Komorowskiego, czyli sumę jego zaniechań w obliczu powinności, jakie spoczywają na nim a których nie dopełnił.

 

Uderza więc niesłychana bierność obecnego prezydenta na tym polu. A być może jest on sterowany i hamowany przez swoje otoczenie? Czyż jego doradcą nie jest prof. T. Nałęcz, który przez dwadzieścia lat (1970- 1990) był członkiem PZPR-u?

 

Jak w ogóle to możliwe, aby w III RP polityczną karierę robili nadal ex-członkowie PZPR-u?  Podobnie prof. Roman Kuźniar, który od r.1977 był pracownikiem naukowym Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Czy tam właśnie przesiąkł antyamerykanizmem, niechęcią do NATO i Zachodu ?  Jego liczne wypowiedzi tchną również antypatią do PiS-u i prezydenta Kaczyńskiego, a najczęściej publikował je na łamach „Gazety Wyborczej”!  Oto jakich doradców  wybrał sobie prezydent Komorowski, zerkający chętnie w stronę WSI i post-komunistycznego układu.

 

Tak czy owak pozostaje faktem, że w tych okolicznościach Komorowski nie będzie nigdy prezydentem wszystkich Polaków, pozostanie prezydentem dla...peerelczyków! I będzie dbał o ich interesy, z ogromną szkodą dla Polski. Jest to smutna prawda, może niestrawna jeszcze dla lemingów, ale czas najwyższy otworzyć oczy!

 

Oczywiście prezydent Komorowski potrafi czasem coś ładnie powiedzieć (kto mu to pisze ?), np. „Niemieccy naziści uczynili z Polski wieczny cmentarz Żydów, położyli kres wielowiekowej żydowskiej obecności na naszej ziemi...” , ale czy w tym kontekście nie wypadało dodać parę słów o tym, że w Auschwitz ginęli także Polacy i że do roku 1942 przeważały właśnie transporty z polskimi więźniami!?

 

Na uroczyste obchody nie zaproszono córki płk. Witolda Pileckiego, nie zapomniano jednak o wnuku...Rudolfa Hoessa! Czy prezydent Komorowski nie miał wpływu na tak haniebną decyzję?  To jakby celowe pomijanie bohaterów naszej walki z okupantem, a przecież przypominanie sylwetki płk. Pileckiego (czy Karskiego i wielu innych) ma wielki sens w sytuacji, gdy tajemnicze lobby rozsiewa antypolskie kalumnie w związku z Holokaustem.

 

Prezydent Komorowski potrafił też pięknie mówić o Żołnierzach Wyklętych, niestety instytucje III RP (z prokuraturą włącznie ) robią wszystko, aby pamięć o nich ponownie wymazać i wstrzymać prace przy ekshumacji ich szczątków.

 

Tak działa ten system: prezydent jawi się niczym „złotousty” i basuje nieraz obywatelom, bierze ich pod włos, a potem urzędy jego państwa po cichu torpedują wysiłki IPN-u i ludzi dobrej woli. Prezydent wtedy milczy, nie staje już w obronie Żołnierzy Wyklętych i na tym polega cała perfidia tego systemu. Systemu z oficjalnym szyldem koalicji PO-PSL, a działa on jak dobrze naoliwiona maszyneria.

 

I prezydent Komorowski będzie się starał o reelekcję z ramienia Platformy Obywatelskiej : „stoimy za panem murem” stwierdziła premier Kopacz. Czy można się dziwić? Oni są z jednej paczki. Komorowski wszak wieszczył, że Prezydent gdzieś poleci, a pani Kopacz zapewniała, że miejsce katastrofy przekopano na metr w głąb! Ale głąb, kto w to uwierzył i wybierze znowu takiego prezydenta.

 

Długa jest lista tych politycznych tricków pana prezydenta, oficjalnie popierającego różne oczekiwania i inicjatywy obywateli, a potem milczącego, kiedy urzędy III RP sabotują ich wykonanie.

 

Miejmy nadzieję, że nie będzie tak z pomnikiem upamiętniającym Polaków ratujących Żydów.

Komorowski właśnie poparł budowę takiego pomnika, ale zobaczymy jak się ta sprawa potoczy  i jaką przybierze formę. Wiele zależy od treści inskrypcji na tablicy pamiątkowej czy od lokalizacji pomnika.

Mamy w stolicy Muzeum Historii Żydów Polskich – pięknie, ale dlaczego nie ma Muzeum Historii Polaków? Czy jest zatem Polska krajem suwerennym?

 

Dokumentalny film Magdaleny Piejko („Tam gdzie się da żyć”) zainspirowało pytanie „Czy wy, Polacy, nie macie już własnego państwa?”, rzucone do nowych emigrantów osiedlających się w Irlandii czy Anglii.

 

Pytanie wywołane masową emigracją młodych Polaków, ale można by je uzasadnić też brakiem Muzeum Historii Polski, a obecnością za to pomników „wyzwolicieli”. To są niezwykłe absurdy i to na miarę doprawdy gigantyczną.

 

A może w celu naprawy Rzeczypospolitej musimy stworzyć taki program minimum – tępmy absurdy w III RP!?  Wiem, że to za mało, bo jeszcze gnębi nas korupcja i niepraworządność, ale od czegoś trzeba przecież zacząć!

 

                                                                                                                                     Marek Baterowicz

     .

 

Marek Baterowicz ( ur. w 1944 w Krakowie ), poeta, prozaik, publicysta, tłumacz poezji krajów romańskich, latynoskich i Quebec’u. Romanista – doktorat o wpływach hiszpańskich na poetów francuskich XVI/ XVII wieku ( 1998), fragmenty tej tezy ukazały się we Francji. Wydał też tomik wierszy w języku francuskim – „Fée et fourmis” ( Paris, 1977). Jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” ( w 1971). Debiut książkowy: „Wersety do świtu” ( W-wa,1976) – tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W r.1981 wydał zbiór wierszy poza cenzurą: „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, po czterech latach czekania na paszport, najpierw w Hiszpanii, a od 1987 w Australii. W roku 1992 odwiedził Polskę, w tym samym roku listem w „Arce” zrywał ze środowiskiem „Tygodnika Powszechnego”, które poparło grubą kreskę ułatwiającą nowe zniewolenie. Autor wielu zbiorów wierszy jak np. „Serce i pięść” ( Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” ( Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” ( Sydney, 1996), „Cierń i cień „ ( Sydney,2003) czy „Na smyczy słońca” ( Sydney, 2008). W r.2010 we Włoszech ukazał się wybór jego wierszy – „Canti del pianeta”, "Status quo"(Toronto, 2014). Wydawca ( Roma, Empiria) tak określił jego poezję: „to zaproszenie człowieka planetarnego, ceniącego wartości uniwersalne całej ludzkości i braterstwo między ludźmi”.Wydał też kilka tytułów prozy, w tym powieść ze stanu wojennego pt. „Ziarno wschodzi w ranie” ( Sydney,1992). Mieszka w Sydney.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.