Okiem Shorka - Służba sztuce
data:21 stycznia 2015     Redaktor: Shork

Pewnie część z was jest zaskoczona, że znani i lubiani aktorzy ustawiają się w kolejce, by przekazać przy pomocy usłużnych mediów, w jakich to wspaniałych czasach żyjemy, jak nam jest dobrze i europejsko oraz jak zaściankowym jest patriotyzm i jak będzie źle, gdy (nie daj Boże) będzie rządził PiS.





Ja nie jestem zaskoczony, wcale. Oni po prostu spłacają dług za swoją popularność. Dług, który zaciągnęli za czasów PRL i nieco później. Nie jestem zaskoczony, bo manipulacja faktami przy użyciu aktorów, reżyserów i dramatopisarzy ma lat tysiące, choć jej triumfalny pochód rozpoczął się wraz z Teatrem Elżbietańskim. Pochód celowo skierowany na tworzenie mitów, oczernianie, manipulacje, wychowanie w zepsuciu czy tresowanie społeczeństwa. Pochód kontynuowany do dziś przez nowoczesne środki przekazu.
Bo kino jest najważniejszą ze sztuk.
Rozsypanie się trup teatralnych po całej Europie nie było przypadkowe. Książki były drogie, przekaz obrazkowy nie zawsze działał, ale aluzje audiowizualne (dziś powiedzielibyśmy multimedialne) docierały nawet do największych prostaczków. Jeden widz drugiemu tłumaczył, kto jest kim i dlaczego tak się zachowuje. To dużo skuteczniejsze, niż sprośne i krwawe rysunki uderzające w Elżbietę Batory czy ociekający krwią mit Vlada Palownika, spaczony go granic możliwości w bajeczkę o Hrabim Drakuli. Nie wierzcie też, że grupy artystyczne utrzymywały się same. Zawsze był płatnik. A jak nie było, to był kreowany, bo jeden możnowładca chętnie zapłaci za obejrzenie i rozpowszechnianie plotek o własnym męstwie i tchórzostwie wroga.
Aktorzy zawodowo kłamią, a władze III RP bezczelnie wykorzystują ich do agitacji. Dlaczego mamy nie uwierzyć bohaterowi spod Częstochowy czy postaci pierwszoplanowej Gombrowicza?
Jak to, dlaczego? Powtórzę. AKTORZY ZAWODOWO KŁAMIĄ.
W Polsce łapę na funduszach przeznaczonych na produkcję kultury trzymają ideowcy i fanatycy obcych nam kultur i cywilizacji. Stąd różnego rodzaju knoty filmowe, sztucznie pompowane przez wąską grupę Piarowców do poziomu arcydzieł, które po kilku tygodniach projekcji dla pustej widowni, spadają z programów. „Pokłosie”, „Obywatel”, „Ida” czy „W ciemności”. A później twórcy żalą się, że nikt ich nie rozumie. To nie tak.
My jesteśmy głodni prawdy i kłamstwem się nie najemy. Człowiek o elementarnej wiedzy historycznej odróżni głupotę rosyjskiego filmu, na którym husaria z szablami szarżuje na kozaków uzbrojonych w kopie (drzewka) od głęboko aluzyjnej symboliki współczesnego godła Polski na polach pod Wiedniem. O kompletnej bzdurze polskiego antysemityzmu, kłócącej się z przekazami dziadków i babć oraz faktami historycznymi, nie chcemy oglądać filmów ani czytać książek.
Mimo tego zarządzający naszymi podatkami wydają na tego typu bzdury miliony.
Zawód gwiazdy filmowej zdewaluował się drastycznie. Popularność zdobywa się nie talentem, ale liczbą występów w reklamach i tasiemcowych serialach. Notabene określenie „tasiemcowe”, pochodzące od pasożyta, doskonale oddaje jakość seriali. Do tego polska szkoła filmowa ustąpiła miejsca „nowoczesnemu” aktorstwu. Aktorstwu jednej miny. Gwiazdy kina PRL, którym wiek zwiotczył policzki, mogą kontynuować karierę w tym trybie, reklamując na przykład zakupy w Biedronce albo reżyserując i obsadzając siebie w głównej roli w sztuce teatralnej opartej na autobiograficznej książce żony polityka. Chociaż nie. W tym przypadku nie ma mowy o zmianie. Ta aktorka od zawsze gra jednym wyrazem twarzy i jednym „wstrząsającym” gestem.
Oczywiście aktorzy talentu nie stracili, ale pokazać go za bardzo nie mogą, bo kultura wysoka jest taka niemodna. Wybierają więc drogę celebryty, woląc być znanym nikim, niż nikim znanym.
Ale czy wybierają, czy po prostu w inny sposób kontynuują służbę, w którą wplątali się dawno temu, nobilitując fałsz komunizmu, relatywizmu. Wmawiając Polakom cechy, które utrwalają poczucie winy, czyli: zawiść, ciemnotę i niemoc. Wyśmiewając dumę, patriotyzm i poświęcenie.
Robią to w sposób mniej zawoalowany. Wyciągnięci z szafy, otrzepani z naftaliny powtarzają jak katarynka wyuczone na pamięć frazesy. O dobroczynności aborcji, o korzyściach ze zdrady, o ciemniakach-katolikach.
A ich target i tak woli tanie piwo i ogłupiającą muzykę.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.