Zwłaszcza ta druga może być kluczowa, jeśli potwierdzi jedne z najważniejszych zeznań, śp. Remigiusza Musia, będącego na lotnisku w czasie katastrofy. Słyszał on, jak 10 kwietnia wyglądała korespondencja smoleńskiej wieży z załogą TU-154M.
Jeśli jego słowa potwierdzą się na nagraniach i okaże się, że magnetofon z Jaka-40 zarejestrował polecenie kontrolera zejścia załogom do 50 metrów, będzie to solidny dowód na fałszerstwo rosyjskich stenogramów, jak również zapisów czarnej skrzynki z TU-154M.
Zarówno nagrania z samolotu Jak-40, jak i z wieży powinny również pomóc w rozstrzygnięciu m.in. tego, w jakich okolicznościach miało paść, relacjonowane przez członków polskiej załogi oczekującej na płycie Siewiernyj, pozwolenie wieży na zejście Tu-154M do wysokości 50 metrów.
W ciągu najbliższych kilku dni prokuratorzy po analizie nagrań podejmą decyzję, czy upublicznić ich treść opinii publicznej.
Czy oznacza to przełom w smoleńskim śledztwie? Pewne jest, że po otrzymaniu tej opinii, przyspieszone zostaną prace nad najważniejszą ekspertyzą, całościową przygotowywaną przez zespół biegłych pod przewodnictwem Antoniego Milkiewicza.
Śledztwo prokuratury wojskowej stanęło w miejscu. Presja polityczna, szereg zaniedbań ze strony samej prokuratury, kompromitująco wykonane badania na obecność materiałów wybuchowych- to tylko część zagadnienia. Brakuje również szeregu najważniejszych dowodów, bez których śledztwo nie może ruszyć do przodu, ale też nie sposób go zakończyć czy umorzyć.
Stenogramy z JAK-40 są niewątpliwie dowodem- być może prawnie podważą ustalenia raportu Anodiny i opartego na nim raportu Millera. Należy stanowczo i konsekwentnie domagać się ich pełnego ujawnienia- to jeden z najważniejszych bieżących celów dla Zespołu Parlamentarnego i niezależnych mediów.