Po dwóch latach ? za cenę bycia oszołomem
data:15 kwietnia 2012     Redaktor:

Refleksje Uli Stefanowicz po dwóch latach od Katastrofy Smoleńskiej. Gdzie kończy się nasza cierpliwość, a zaczyna wrażliwość tych, za których przyszło nam być odpowiedzialnymi?

GK

To nie była podróż emocjonalna. Emocjonalno ? sentymentalna. Chociaż szukałam przeżyć, zwłaszcza po tym, jak Ela wspomniała coś o napisaniu artykułu. A tu klapa ? im ja bardziej szukałam, tym bardziej one mi gdzieś umykały. Wiedziałam, czego się mogę spodziewać po tym, jak byłam tu w zeszłym roku. Tłumy ludzi, przemówienia, występy, znicze, kwiaty, policja, transparenty z różnorakimi napisami, skandowane hasła. Flagi. Morze flag. Wszystko to pojawiało się w moim skołatanym umyśle, zmęczonym po źle przespanej nocy, jak MGŁA a ja bezwiednie szukałam porównań i doświadczeń, które by mnie z tej mgły mogły wyprowadzić, naprowadzając na właściwy kurs i ścieżkę. Szukałam światła, lecz trwała ciemność. Obecności i zrozumienia, lecz te nadzieje rozbijały się o twardy grunt kłamstwa i obojętności, które noszę w sobie i z którymi muszę walczyć. Których każdy człowiek ma jakąś określoną porcję. Mniejszą czy większą.           W których pokłada nadzieję na spokojne /"święty" spokój/, miłe życie, w gronie miłych, przyjaznych, bliskich osób i NIE ŻYCZY  sobie, aby ten spokój ktokolwiek, czy cokolwiek, naruszało. Życie w iluzji raju: rodzinnego, społecznego, wydaje się pociągające, lecz ten, który jest Prawdą "niszczy złudzenia": "Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą". Kamienie pod Smoleńskiem wołać będą... Przedziwne. Zawsze myślałam, że szukać uparcie prawdy to przywilej, pozwalający na dobre, na bardzo dobre samopoczucie. A tymczasem otoczka bycia oszołomem zaczyna miejscami podduszać i uwierać i w chwilach słabości trzeba się nawet wysilić, żeby samemu nie uwierzyć w to, co mówią inni. Bo ich jest większość. Bo w pudełku, które według tej większości pokazuje funkcjonującą rzeczywistość, jest cisza. Grobowa. A kiedy zatęsknimy za jej przerwaniem i zrobią to, myślimy w popłochu, że cisza już była lepsza. No to wracamy do ciszy naszych domów, do świata, który trwa nadal w błogim, "ŚWIĘTYM" SPOKOJU, zajętego przeżuwaniem mało zasobnej w wartości odżywcze, ale zabijającej głód, papki codzienności. Opowiedziałaś Elu o Pani, która z oburzeniem kwitowała obecność tłumu na Krakowskim Przedmieściu w I rocznicę Katastrofy: "Czego im potrzeba, oni nigdy nie mieli naprawdę źle!". Spytałaś: "Czy myśli pani, że można ludziom zapchać chlebem usta?" Można, Elu. Można.

I kiedy tak sięgam myślami wstecz, do historii, to jeszcze raz stwierdzam, że Stalin był meganegatywnym, ale jednak geniuszem. Nie zrobić z Polski republiki sowieckiej a jednak zrobić. Nie rządzić a rządzić. Przekaz oficjalny i nieoficjalny. PÓŁPRAWDY SĄ DO PRZEŁKNIĘCIA. Dlatego Wyklęci musieli zginąć, bo nie przełknęli tego, co przełknęła większość. Bo nie patrzyli przez PÓŁ otwarte oczy i mówili czynem, że PÓŁPRAWDA TO KŁAMSTWO!

Wreszcie uładzeni, wyrównani i ustawieni, idziemy w ciszy, wznosząc do góry tabliczki ze zdjęciami. Patrzą na nas stamtąd czarno ? białe już twarze ludzi, niegdyś pełne życia i kolorów. Patrzą na nas twarze starsze i młodsze, uśmiechnięte i poważne, nieraz zachwyci jakiś przystojniak, dziewczyna, zastanowi czyjeś zadumane spojrzenie.

"Dusze 96 ofiar z 10.04.2010. wołają dzisiaj: Nie zabijajcie prawdy!!!"

 

Idziemy w ciszy, prowadzeni melodią tamtych dni, kiedy jeszcze byliśmy razem, zjednoczeni wspólnym bólem, zachwyceni wzajemną bliskością. Kiedy nastąpił podział? Kiedy mur jedności zaczął się kruszyć? Kiedy ze zdziwieniem, niedowierzaniem i przerażeniem, zaczęliśmy odkrywać, że nasza wyspa zaczęła się kurczyć, a morze niezrozumienia oddziela nas coraz bardziej od obcego nagle kontynentu?

To wszystko przez te szeroko otwarte oczy, których nijak nie chcemy przymknąć, żeby popatrzeć nimi przez palce. To wszystko przez ten ośli upór w nieustępliwym czekaniu na odpowiedzi. Chociaż życie toczy się dalej. Chociaż my żyjemy. Chociaż mamy ten chleb i coś do chleba i dużo, dużo więcej. Dlatego nas nie lubią. Za upierdliwość. Za to, że nie chcemy odpuścić, chociaż należałoby odpuścić. Skoro możni tego świata nie chcą udzielić odpowiedzi, to nie. I należałoby  uszanować ich wolę. I żyć. I cieszyć się, że nam pozwolono żyć. /ciii...cho, wersja nieoficjalna, bazująca na oszołomskich domysłach i teorii spiskowej/?// A tamci? Tamtym i tak już nikt nie zwróci życia. Więc po co?

 

? "Dlaczego Pani tu przyszła?

? Dwa lata temu wydarzyła się w naszym narodzie straszna tragedia. Solidaryzujemy się z rodzinami ofiar tej tragedii. Do tej pory nie odpowiedziano na wiele pytań dotyczących katastrofy i dopóki nie będzie na nie odpowiedzi /głowa do góry, spojrzenie w oczy/, dopóty BĘDĘ TU PRZYCHODZIĆ."

 

Bo miłość jest nielogiczna. I żąda prawdy, żywi się nią.

 

Wchodzimy na Krakowskie Przedmieście, przede mną idzie Pan Melak. Oklaski. Dla tych, których portrety niesiemy. Rozlega się: "Cześć i chwała Bohaterom!". Zatrzymujemy się         i śpiewamy razem z Janem Pietrzakiem: "Żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską!" Potem przemawia Prezes Jarosław Kaczyński, towarzyszy mu Marta. Tłum skanduje: "Lech Kaczyński! Lech Kaczyński!" "Jarosław!" Wreszcie film "Córka". Z wywieszonego na ścianie kamienicy ekranu snuje się przedziwna historia o ludziach, jakimi była para prezydencka, widziana oczami Marty. O skromności, delikatności wobec ludzi i zwierząt, pewnego może nawet sympatycznego infantylizmu Marii, pokazującego ludzkie, bliskie twarze pierwszych osób              w państwie. I przede wszystkim o niesamowitej, wspaniałej, rodzinnej miłości, gdzie przeszłość przeplata się z niewyobrażalną, za czarną rzeczywistością ostatnich pożegnań przy trumnach Rodziców...

W górę, do nieba, lecą baloniki. Pani Ania, stojąca obok mnie przed Pałacem Prezydenckim, jest zdumiona: "Nigdy nie myślałam, że będę trzymać portret Leszka Deptuły. Nie lubiłam go. Ale teraz... Wszyscy są zrównani."

Idziemy do katedry, pomodlić się za ich dusze, gdzie wspaniałą homilię wygłasza Ks. Bp. Antoni Pacyfik Dydycz:

"Wyjątkowo ciężko przychodzi docieranie do prawdy. Prawdy o tym, co wtedy, w ów kwietniowy ranek, stało się na lotnisku pod Smoleńskiem. Ale człowiek ma naturalne prawo do pamięci... Ta bowiem pamięć w konsekwencji powinna przemieniać się w wierność, która ma strzec przed utratą daru, a dalej winna się stać odpowiedzialnością, aby nie dopuścić do zmarnowania daru. Co więcej, powinna doprowadzić do podziwu duszy względem wielkości                                 i bezinteresowności ofiarowanego i otrzymanego daru. Tragedia pod Smoleńskiem jest wyjątkowym darem, ofiarowanym najpierw tym, co polegli pod Katyniem, następnie darem wyjątkowym, dla całej Polski, ale też i dla każdej ludzkiej osoby... Ofiara Chrystusa, złożona na krzyżu, powtarzana w sposób bezkrwawy na ołtarzach, jest także pamiątką, staje się owocem pamięci... Pamięci, nie da się zadusić. Nie udało się to w odniesieniu do męczenników Katynia, nie może się udać w odniesieniu do tych, którzy pielgrzymowali na miejsce zbrodni... O tym zapomnieć nie można,   o tym zapominać nie wolno, gdyż jedna i druga krew, została przelana za ojczyznę. Jedna i druga krew, ma użyźniać glebę naszych serc i naszych umysłów, ale pod warunkiem, że będziemy o tym pamiętali."

Towarzyszą nam bracia z Węgier, Ks.Bp.Laszlo Biro z Budapesztu zapewnia o zjednoczeniu          w pamięci i modlitwie. Potem Marsz Pamięci, przemówienie Prezesa, Pani Generałowej Ewy Błasik, Apel Klubów Gazety Polskiej, Apel Jasnogórski pod przewodnictwem  Ks. Małkowskiego   i błogosławieństwo.

 

To nie była podróż emocjonalna. Może to i lepiej. Bo emocje to tylko wstęp, preludium, do czegoś poważniejszego, prawdziwszego. Wstęp, który znika, opada i wtedy rozumowo należy ocenić sytuację i podjąć decyzję, czym się kieruję i kim jestem. I czy chcę być temu wierny/wierna. Za cenę bycia w mniejszości. Za cenę bycia oszołomem.

 

 

Ulka Stefanowicz






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.