Zbliża się doroczny orgazm dobroczynności narodowej. Znów stary piernik w czerwonych spodniach będzie opowiadał pierdoły i duby smalone, wywołując dobrze inscenizowane ataki histerii zmanipulowanej gawiedzi.
Założę się, że znów padnie kolejny rekord dymania ludności w puszki. Znów medialne prezerwatywy zajrzą do naszych mózgów i kieszeni. Opanują nasze emocje. Zanim podniesiemy słuszne oburzenie ,które nie obchodzi nikogo, może jednak, dla odmiany, coś byśmy zrobili. Nasz plan jest taki:
Faza pierwsza:
Nie jest to może „Przeminęło z wiatrem” ani „Tożsamość Bourne’a”. Mieliśmy niski budżet, a Antoni Hopkins i Meryl Streep byli zajęci. Co robić…
Proponujemy, aby naszym celem nie było reedukowanie lub zawstydzanie Owsiaka, bo po pierwsze nie wiadomo czy to jest w ogóle możliwe, a nawet, gdyby miał na to ochotę, z pewnością nie uzyskałby zezwolenia stosownych władz na nawrócenie.
Zajmijmy się wiec wolontariuszami WOŚP i fundatorami całej tej hucpy. Może uda się kogoś odbić z sekty. W tym celu proponujemy w tym tygodniu masowe wysyłanie meili do:
Meile mogą zawierać linki do takich materiałów jak nasz ( lub dużo lepszych) i słowa zachęty do opuszczenia szeregów armii ciemności. Naszym zdaniem listy i linkowane materiały nie mogą być za obszerne. Bo nikt ich nie przeczyta. Uważamy, że nasz filmik jest trochę za długi, ale cóż.
Skoro jest faza pierwsza to zapewne musi być i druga
Polega ona na prowadzaniu rozmów z wolontariuszami tam gdzie mieszkacie(na przykład łatwo znajdziecie ich przed kościołami), dopytywaniu się czy wiedzą, jakiej sprawie służą.
Trochę tak jak ze Świadkami Jehowy.
Pokazywaniu im filmików na tabletach, czy telefonach. Najlepiej by było zaproponować im jakąś inną sensowną aktywność, ale o tym zdaje się nikt nie pomyślał. Kluczem do sukcesu jest pokora i życzliwość, bo przecież i my sami nie jesteśmy doskonali.
Czy to odniesie skutek? Różnica między wolontariuszami WOŚP, a nami jest taka, że oni jednak wychodzą z domu i coś robią, a nam się nie chce.
A może nie?
