Zuzanna Kurtyka: Kłamstwo zakodowane w genach?
data:11 kwietnia 2012     Redaktor:


"Według fachowej literatury, poczucie pustki powinno minąć po takim czasie, ale ze mną jest inaczej. Żałoba za żadne skarby świata nie chce mnie opuścić.

Co więcej, mam wrażenie, że mój ból narasta" /Zuzanna Kurtyka/

Przedstawiamy fragmenty rozmowy Agnieszki Niesłuchowskiej i Joanny Stanisławskiej (wp.pl) z Zuzanną Kurtyką.

Agnieszka Niesłuchowska, Joanna Stanisławska: Rok temu, w wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce, mówiła pani o dojmującej pustce, która jest obecna w pani życiu po śmierci męża, niepokojach matki skazanej na wychowanie dzieci w samotności... Jak jest teraz? Oswoiła pani te lęki?

Zuzanna Kurtyka: Według fachowej literatury, poczucie pustki powinno minąć po takim czasie, ale ze mną jest inaczej. Żałoba za żadne skarby świata nie chce mnie opuścić. Co więcej, mam wrażenie, że mój ból narasta. Widocznie jestem niekonwencjonalnym przypadkiem.

Rzuciła się pani wówczas w wir nowych obowiązków, pani doba się wydłużyła. To nie pomogło w powrocie do normalnego życia?
- System zadaniowy, który sobie narzuciłam, pozwala mi jakoś żyć. Jeszcze się nie poddałam, ale wciąż jest to tylko próba radzenia sobie. Nie wiem, czy kiedykolwiek się z tym uporam. To takie zastępcze funkcjonowanie.
(...)
Nie myśli sobie pani czasem: "to wszystko za wiele mnie kosztuje..."? Działalność publiczna nie jest rozdrapywaniem ran?
- Nie, takie myślenie jest mi obce. W moim przypadku nie można mówić o otwieraniu rany na nowo, bo ta się nie zagoiła i nigdy się nie zabliźni.

Każda pani publiczna wypowiedź na temat katastrofy smoleńskiej jest komentowana. Jak pani reaguje na krytykę?
- Problem w tym, że nie za bardzo jest się o co do mnie przyczepić. We wszystkim, co mówię, opieram się na faktach. Do krytyki się przyzwyczaiłam, nie mam nią wpływu.

Uodporniła się pani?
- Obraźliwe komentarze bolą, ale nic nie można na to poradzić, zawsze się będą pojawiać. Można się za to uodpornić na nieprawdziwe zarzuty.

Najcięższą szkołę zaliczyłam jeszcze przed śmiercią Janusza, kiedy niszcząc mojego męża, z rozpędu uderzono także we mnie. Wymyślono scenariusz jego zdrady, romansu z dziennikarką "Gazety Polskiej" Katarzyną Hejke, by rozwalić naszą rodzinę. Pani Katarzyna została w to wszystko wciągnięta, więc również dla niej nie było to łatwe i miłe. Przeszłam przez piekło, które zafundowały nam wtedy media, już nic nie jest mnie w stanie powalić. Przetrwaliśmy ten koszmar, bo byliśmy oboje razem. Ufaliśmy sobie i wspieraliśmy się nawzajem. Dziś jestem ze wszystkim sama.
(...)
Podczas wysłuchania Antoni Macierewicz podkreślał, że do katastrofy doszło w powietrzu na skutek świadomego działania osób trzecich. Pani również w wywiadzie dla "Uważam Rze" twierdziła, że są twarde dowody na to, że to był zamach. Co utwierdziło panią w tym przekonaniu?
- Dowodów pośrednich jest bardzo dużo, ale do bezpośrednich nie mamy dostępu.

Nie mogę paniom udowodnić, że jest fragment bomby, czy ładunku wybuchowego, bo są one poza naszym zasięgiem. Wszystko zostało w Rosji. Na te dowody przyjdzie nam poczekać, chyba, że uda się uzyskać dokumentację fotograficzną i satelitarną z tamtego okresu. W tę pracę zaangażowani są ludzie, którzy pracują za darmo, charytatywnie. Instytucje rządowe nie wspierają tego typu przedsięwzięć, wręcz rzucają kłody pod nogi polskim naukowcom, którzy chcieli zacząć konkretne badania i starają się o grant na ich przeprowadzenie. Bezskutecznie.
(...)
Ewa Kopacz stwierdziła, że przeprowadzone dotąd ekshumacje nie przyniosły nowych faktów. Wcześniej tłumaczyła, że prace identyfikacyjne tuż po katastrofie przebiegały wzorowo. Mówiła o doskonałej współpracy polskich i rosyjskich ekspertów, którzy przeprowadzali sekcje.
Ewa Kopacz ma chyba to kłamstwo zakodowane w genach, dlatego wciąż je powtarza. Jej rozumienie słów "wzorowa współpraca" jest bardzo ciekawe. Przecież polscy eksperci nie zostali na miejscu dopuszczeni do żadnych czynności! Wygłaszając takie stwierdzenia, naraża się na śmieszność. A prace patologów cały czas trwają i szybko się nie skończą. Skąd wie, ze nie przyniosły nic nowego? Już wie, a oni nawet jeszcze nie wiedzą. Dokonane dotąd ekshumacje ujawniły niebywałe niechlujstwo Rosjan. Dopiero się okaże, ile nowego owe sekcje wniosą. Jeśli pani Kopacz uważa, że zachowanie rosyjskich patologów w stosunku do ciał ofiar była prawidłowe, to życzę jej, by kiedyś tak potraktowano ciała bliskich jej osób.

Beata Gosiewska, która była w podobnej sytuacji co pani, stwierdziła po przeprowadzonej ekshumacji, że Rosjanie zbezcześcili zwłoki jej męża.
- Przychylam się do tej wypowiedzi. Niestety prokuratura nie wyraziła zgody na to, by sekcję przeprowadzili niezależni eksperci. Ja też o to wnioskowałam, chciałam, aby obiektywny ekspert, nie amerykański, ale polski, który jest na stałe zatrudniony w krakowskim zakładzie medycyny sądowej, uczestniczył w badaniu, ale moja prośba spotkała się z odmową. Szkoda, bo taki obserwator nie zrobiłby nic złego, a podniósłby obiektywizm wykonywanych czynności, uwiarygadniając procedurę przeprowadzoną przez polską prokuraturę. Zupełnie nie rozumiem takiego postępowania.
(...)
Podczas drugiego pogrzebu męża wyraziła pani wątpliwość, czy to ostatnie pożegnanie. Spodziewa się pani kolejnej ekshumacji?
- Nie wykluczam, że może się jeszcze wydarzyć coś podobnego. Dotkliwie doświadczam, że nie żyjemy w państwie prawa. Nikomu nie życzę tego, co przeżywam.
(...)
Nie chciała pani wziąć udziału w wyjeździe do Smoleńska?
- Chodzi paniom o wizytę przygotowywaną ad hoc przez ministra Zdrojewskiego? W zeszłą sobotę przed południem przyjechał kurier z listem i prośbą o podjęcie decyzji do poniedziałku. Dosyć ciekawa forma zaproszenia.

Źle, że ten wyjazd się odbędzie?
- Przeciwnie. Podstawowym obowiązkiem rządu jest pamiętać o wszystkich ludziach, którzy zginęli na służbie ojczyźnie. Mało brakowało, a w ogóle nie odbyłyby się obchody rocznicy tragedii Smoleńska i Katynia.

Ani przez chwilę nie zastanawiała się pani, czy tam pojechać?
- Moje stanowisko nie uległo zmianie, postępowanie polskiego rządu w sprawie śledztwa odnośnie tej tragedii jest haniebne. Absolutnie nie będę swoją osobą legitymizować obecnej ekipy rządzącej. Być może jestem nikim, ale dla niektórych środowisk moja obecność tam byłaby rzeczą ważną, nie zamierzam uwiarygadniać tego rodzaju inicjatyw.

(...)
Zdaniem hierarchy kościelnego pochówek pary prezydenckiej na Wawelu był nieprzemyślany. A jakie jest pani zdanie?
- Może niech zapytają panie bp. Pieronka, gdzie sam chciałby zostać pochowany? Nie czuje się na siłach komentować jego słów. Sposób myślenia, który reprezentuje jest mi całkowicie obcy.
(...)
Jak się pani podoba projekt pomnika, który na lotnisku Siewiernyj upamiętni ofiary katastrofy smoleńskiej?
- Projekt jest dosyć ładny, nie budzi we mnie ani specjalnego zachwytu, ani odrazy. Ważne jest dla mnie przede wszystkim to, o czym się w ogóle nie mówi: tekst, jaki zostanie zamieszczony na pomniku. Nie chciałabym, żeby doszło do takiej sytuacji, z jaką mamy do czynienia obecnie na miejscu tragedii. Osoba niezorientowana po przeczytaniu napisu na tablicy pamiątkowej w Smoleńsku może pomyśleć, że samolot, który się tam rozbił, wiózł wycieczkę kilkudziesięciu Polaków zorganizowaną przez biuro turystyczne.

W zeszłym roku dużym uznaniem cieszył się pomysł pomnika światła, który miał powstać na Krakowskim Przedmieściu. Był ciekawszy?
- Indywidualny odbiór dzieła artystycznego to rzecz gustu. Jednym się podoba, innym nie. Nie jest to dla mnie tak ważne. Pomnik światła to żaden pomnik. Nie dlatego, że nie lubię tak modnej dziś gry świateł. Problemem była dla mnie nietrwałość takiego monumentu. Nie trzeba dużego wysiłku, by pomnik światła unicestwić. Wystarczy odłączyć zasilanie.

Wybiera się pani w najbliższym czasie do Smoleńska?
- Dwa razy już tam byłam i nie planuję na razie kolejnych wizyt w Rosji. Ale nie zarzekam się, że kiedyś nie pojadę.

Podróż zbyt wiele panią psychicznie kosztuje?
- Są rzeczy, które kosztują mnie znacznie więcej, niż wyjazdy do Smoleńska. To nie jest dla mnie jakaś straszna trauma.

http://wiadomosci.wp.pl/title,Mocne-slowa-Zuzanny-Kurtyki-o-Ewie-Kopacz,wid,14398292,wiadomosc.html

Materiał filmowy Nr 1

Przypominamy również słowa pani Zuzanny Kurtyki wygłoszone w Parlamencie Europejskim,
słuchajmy do końca, o roli Polski w Europie, było to zaiste godne, niezwykłe wystąpienie !!!

Materiał filmowy Nr 2


Materiał filmowy 1 :

Materiał filmowy 2 :






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.