Ci prezydenci nie pogardzili takimi układzikami, bo zawsze lepiej mieć dobre stosunki z rządem i z partią, która mimo wszystko w miastach ma nadal małe, ale na tyle dobre poparcie. W tegorocznych wyborach samorządowych startuje 32 tys. kandydatów z Prawa i Sprawiedliwości li tylko czy aż 16 tys. kandydatów z Platformy. Czyżby ich szeregi drastycznie stopniały? Nie, duża ich kandydująca część startuje przefarbowana pod szyldami „bezpartyjnych” komitetów. Wniosek prosty, ano taki, że szyld PO stał się dla tych działaczy obciążeniem do tego stopnia, że na wszelki wypadek wolą występować jako „niezależni”. PO przecież zawsze była dla młodzieży z dużych miast wielkomiejską awangardą. W tym zagraniu chytrości lisa mają nakaz z góry i jeden, jedyny cel: nie dopuścić do władzy w miastach Prawa i Sprawiedliwości, które stanowi jedną, jedyną rzeczywistą alternatywę dla PO, jak i dla „kanap ratusza”.
Dlatego arcyważne jest, by w tych wyborach głosować tylko i wyłącznie na kandydatów z Prawa i Sprawiedliwości, dosłownie na wszystkich szczeblach samorządu. I nie dajmy się omamić czy zwieść rozmaitym farbowanym komitetom w typie „wspólnota samorządowa”, „nasze miasto”, „nasz dom”, bowiem za tymi nazwami komitetów kryją się najbardziej zgrani, wręcz piramidalnie skorumpowani, bezczelni miejscowi politykierzy razem ze skorumpowaną Platformą. To zjawisko dawno udowodnione i wątpliwości nie budzi z racji natury kształtującej życie, takie wymyślają bzdury czy haki na ludzi. Po wyborach, aby nie było bolesnej weryfikacji, zawodu dla większości Polaków. Jednak to już od nas zależy, a wybory za kilka dni. Czas na zmiany!
Stefan M
Solidarni2010
Tychy