LunarBird: Wielkanocne manipulacje JKM
data:07 kwietnia 2012     Redaktor:


"JKM popełnił oszukańczy tekst na temat procesu Jezusa. Jako katolik nie mogę mu na pozwolić na tak bezczelne manipulowanie moją wiarą. Ilość nieścisłości i zwykłych kłamstw w tym tekście poraża"

[Od. red. - Podzielamy pogląd blogera LunaBird, zapraszamy do lektury]

niepoprawni.pl
Mam zaległe dwa teksty na inny temat, ale już trudno.

Chodzi o tekst "Refleksje" pióra Janusza Korwin-Mikkego. [jkm.nowyekran.pl/post/58565,refleksje] Przedstawiony tam obraz wydarzeń Wielkiejnocy jest tak plugawie zmanipulowany, że po prostu szkoda słów. Trudno uwierzyć, że człowiek deklarujący się jako katolik może być do tego stopnia podły, by wykorzystywać Święta Wielkanocne do celów propagowania własnego monarchistycznego fanatyzmu. Mogę jeszcze zrozumieć łgarstwa na każdy inny temat, ale łgarstw na temat Wielkanocy i Bożego Narodzenia nie rozumiem i nie będę ich tolerował.

Pierwszą manipulacją jest twierdzenie, jakoby Poncjusz Piłat rwał się do szlachetnej obrony Chrytusa.

Jednak wtedy, w Jerozolimie, mieliśmy sytuacje, w której rdzenni Żydzi ? kapłani i rdzenni Żydzi z pospólstwa rozgłośnie domagali się śmierci niewinnego człowieka ? a kto chciał Go bronić?

Obcy, Rzymianin ? nie lubiący Żydów namiestnik Judei, Piłat z Pontu.

Powiem dosadnie: Poncjusz Piłat miał głęboko w dupie, czy Jezus jest winny, czy niewinny. Co go obchodził jakiś żydowski łachmaniarz? Dla niego wartość Jezusa polegała od początku na tym, że był przeciwwagą dla Barabasza. Jezus mógł sobie być winny, ale nie był zagrożeniem dla rzymskiego terroru, twardą ręką wyzyskującego wszystkie podbite narody. Jezus się nie buntował. Dlatego z punktu widzenia Piłata Jezus był daleko lepszym poddanym niż Barabasz. Bo Jezus był pacyfistą. Piłat miał do wyboru wypuścić Jezusa albo Barabasza. Jest rzeczą całkiem oczywistą, że nie tyle bronił Jezusa, ile starał się zapobiec uwolnieniu Barabasza. Bo uwolnić kogoś musiał, inaczej ryzykowałby rozruchy, a ich stłumienie kosztowałoby wiele funduszy i wysiłków.

Inną kwestią był konflikt Piłata z faryzeuszami. Faryzeusze czując poparcie Żydów na każdym kroku okazywali Piłatowi pogardę. Piłat był gorszy, był poganinem. Gardzili nim i wcale tego nie ukrywali. Choćby znamienne zdarzenie, gdy faryzeusze odmówili wejścia do domu Piłata i musiał wyjść do nich na zewnątrz. I Piłatowi to się ani trochę nie podobało. Stąd drugim powodem dla którego Piłat wolał wypuścić Jezusa było utarcie nosa bezczelnym faryzeuszom i pokazanie, że on jest potężnym namiestnikiem Imperium Romanum i jacyś kapłani nie będą mu mówić, co on ma robić.

A czy Jezus był winien czy nie? A co to Piłata obchodziło. Co powiedział Piłat, gdy Jezus wspomniał o prawdzie? Ano stwierdził szyderczo: "A cóż to jest prawda?" Piłat nie zajmował się ocenianiem prawdy, bo uważał, że nie istnieje nic takiego jak prawda. On po prostu wydawał takie wyroki, jaki były najlepsze dla umocnienia władzy Rzymu. Kwestia winy czy niewinności nigdy nie zajmowała Piłata. Jego żona najwidoczniej miała inne podejście, ale żona Piłata nie funkcjonowała w rzymskiej polityce, a Piłat tak.

Co więcej w dalszej części tekstu JKM zaprzecza sam sobie.

Panuje tez dziwaczne przekonanie, że ludzie prości to mają zdrowy rozsądek ? natomiast arystokracja jest zdegenerowana, zaś ludzie bogaci to krwiopijcy bez serca. Otóż ten L*d, który darł się pod pałacem Namiestnika: "Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj!" - składał się z ludzi prostych i raczej ubogich ? natomiast śp.Piłat z Pontu był arystokratą ? i to bardzo zamożnym arystokratą. I to on starał się bronić niewinnego człowieka.

Czyżby JKM zapomniał, skąd Piłat miał majątek? Z wyzysku. Namiestnicy rzymscy i urzędnicy w ogóle WYZYSKIWALI PODDANYCH NAJGORZEJ JAK SIĘ DAŁO. Korupcja w starożytnym Rzymie była na porządku dziennym. To są bezdyskusyjne fakty. Tak się w Rzymie sprawowało władzę. Jak to się dzieje, że Korwin-Mikke nie zwraca jakoś na pochodzenie majątku Piłata najmniejszej uwagi? Poza tym z punktu widzenia Żydów to Piłat był takim arystokratą, jak dla nas Adolf Hitler. Dla nich był zwykłym zbrodniarzem, któremu każdy Żyd chętnie by poderżnął gardło. Piłat nie miał oporów przed skazywaniem niewinnych Żydów na okrutne męczarnie tak po prostu dla postrachu. Gdyby miał, nie byłby namiestnikiem.

Natomiast faryzeusze jak by nie patrzeć nie mieli majątku, bo go komuś ukradli. Faryzeusze byli bogaci, bo byli szanowani wśród Żydów. I wcale nie z wrodzonej podłości faryzeusze oskarżyli Jezusa. Zrobili to z dwóch powodów. Po pierwsze Jezus podważał porządek społeczny Narodu Wybranego, a faryzeusze ten porządek uważali za warunek przetrwania przez Żydów rzymskiej okupacji. Po drugie faryzeusze obawiali się, że z czasem nauka Jezusa ewoluuje w bardziej agresywną formę. I mieli powody się tego obawiać, bo do czasów Jezusa rozmaici "mesjasze" właśnie w tę stronę podążali. Faryzeusze zaś zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że Rzym ma pełne możliwości wybicia Żydów do nogi.

Co powiedział arcykapłan o Jezusie? Ano powiedział, że lepiej żeby jeden człowiek zginał niż by miał cały naród zginąć. Właśnie o groźbie rzymskiej interwencji zbrojnej wtedy mówił.

I jeszcze trzeci przesąd: że (tfu!) większość ma rację. Otóż tam, na placu w Jerozolimie, była wyraźna (tfu!) większość wyjąca "Ukrzyżuj Go!!" - a jeden człowiek starał się Go obronić.

Tu już Korwin-Mikke odjechał. Kto mianowicie twierdzi, że większość ma rację? Ja nigdy nie napisałem niczego takiego. Prawo nie polega na tym, że ktoś ma rację, bo racja nie daje możliwości przeforsowania swojej woli. Prawo cywilne opiera się na SILE FIZYCZNEJ potrzebnej do jego wyegzekwowania. Gówno komu z prawa, które jest słuszne, ale kończy się na papierze, bo nie stoi za tym prawem odpowiednia siła.

W tym jednak przypadku przykład skrajnie chybiony. Za Piłatem STAŁA siła. Stał za nim cały Rzym. Tłum mógł Piłatowi NAGWIZDAĆ. Jednym gestem Piłat mógł nakazać legionom WYMORDOWAĆ ich wszystkich i bez wielkiego trudu by to zrobił. Po prostu nie chciał przeginać, bo gdyby się Cezar dowiedział i rozruchach, stwierdziłby, że Piłat sobie nie daje rady. A Piłat i tak był w niełasce i coś takiego mogłoby stać się gwoździem do trumny.

W normalnej sytuacji Piłat nie uwolniłby ani Jezusa, ani Barabasza. Pokazałby Żydom figę, a Żydzi grzecznie by się rozeszli, bojąc się zmasakrowania przez legionistów. Urządzał teatrzyk dla gawiedzi tylko po to, by uspokoić nastroje po rozruchach spowodowanych przez Barabasza i jego grupę spiskowców.

Z biegiem spraw doszedł w postępowaniu Piłata jeszcze jeden element. Mianowicie Piłat był Rzymianinem. Rzymska mentalność miała pierwiastek zabobonnego lęku przed nieznanymi bóstwami, które mogą szkodzić z zemsty za podbicie ich wyznawców. Dlatego Rzym "oswajał" bóstwa podbitych narodów. Żydowski Jahwe jednak nigdy nie doczekał się przeszczepienia na grunt rzymski. Piłat słuchał Jezusa i zaczął się obawiać, co z nim będzie, gdy wszechpotężny Bóg Żydów zacznie się na nim okrutnie mścić. Stąd usilne manewry Piłata, by Żydzi uznali, że to oni są winni. Piłat Jezusa uwolnić nie mógł, nie po szantażu donosem do Cezara jaki zastosowali faryzeusze. Ale postarał się zwalić przynajmniej winę na Żydów.

Natomiast raz zebrany motłoch nie ma rozumu ? bo nie ma gdzie go umieścić. Może jakby ich podłączyć do jakiegoś komputera... czego też zresztą bym się obawiał. I, oczywiście, nie może mieć sumienia ? bo sumienie mają wyłącznie ludzie. Pojedynczy ludzie.

Zebrany tłum jest po prostu bezmózgim potworem, zgromadzonym zresztą w jakimś celu ? i będzie domagał się realizacji tego celu nie dbając o to, czy jest to rozsądne ? ani: czy jest to uczciwe i moralne. Jest upojony swoją potęgą ? bo nas jest dużo.

A jeśli tłum zebrał się bez celu? To jeszcze gorzej. Wtedy wymyśli sobie jakiś ? na ogół kompletnie absurdalny ? cel. I równie energicznie będzie domagał się jego realizacji!

Ależ to nie motłoch był problemem. Kto ten motłoch zebrał? Kto podburzał? Faryzeusze. Korwin-Mikke jakoś dziwnie lubi zapominać o roli faryzeuszów w całej sprawie. Woli zwalać wszystko wygodnie na bezosobowy tłum niż na bardzo konkretnych faryzeuszów mających w całej sprawie bardzo konkretne cele.

Bo po co analizować powody działania Piłata czy faryzeuszów. Wystarczy powrzeszczeć, że motłoch, że szlachetny Piłat, że tfu, że plugastwo ? i to załatwia sprawę. Do rozsądnej dyskusji dopuścić nie wolno, bo jeszcze by się okazało, że ani Piłat nie był taki święty, ani Żydzi tacy paskudni.

I na koniec finalna bzdura, ukoronowanie całego tekstu.

Gdyby Piłat miał do dyspozycji ze trzy karabiny maszynowe, albo chociaż z pięć kałasznikowów, Chrystus by ocalał.

Ano nie ocalałby, bo faryzeusze zagrozili powiadomieniem Cezara o fakcie, że jakiś Żyd ogłosił się królem, a Piłat go uwolnił. Jak powiedziałem, Piłat już i tak nie miał wesołej sytuacji i coś takiego kosztowałoby go bardzo drogo. Dlatego ile by broni nie miał, faryzeusze wygrali. Użyli argumentu, którego Piłat nie mógł zignorować.

JEZUS UMARŁ, GDYŻ TAK NAKAZYWAŁA PIŁATOWI SYTUACJA POLITYCZNA. Nie miało tu znaczenia czy Piłat miał ludzi z bronią palną czy nie miał wbrew bezczelnym manipulacjom pana Janusza Korwin-Mikego. Doskonale wyćwiczeni legioniści w mig by sobie z tłumem poradzili gdyby Piłat tylko chciał. Sęk w tym, że nie mógł wywoływać dodatkowych niepokojów, bo wrogowie w Rzymie tylko czekali na jego błąd.

Bardzo proszę podobnych JKM nawiedzonych fanatyków, by zapoznali się z faktami zanim zaczną robić ludziom wodę z mózgu.

źródło: http://niepoprawni.pl/blog/2069/wielkanocne-manipulacje-jkm


Od redakcji:
Jan Pospieszalski w "Gazecie Polskiej Codziennie" przypomina, że na wieść o zmartwychwstaniu starszyzna przekupiła strażników grobu i nakazała im: "Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. (?) I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego". Natchniony autor przewidział, że nie wszyscy przyjmą prawdę o zmartwychwstaniu.

A jest ona fundamentem Kościoła. Mimo zakusów księcia kłamstwa Kościół żyje, bo obiecał to sam Zmartwychwstały. Trwa i kroczy Jego drogą, bo to On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

"Cóż to jest prawda?" ? pyta Piłat, lecz nie czeka na odpowiedź. Wychodzi do zgromadzonych i choć nie znajduje winy, wydaje Jezusa na ukrzyżowanie. W imię racji politycznych, własnej kariery, w imię porządku publicznego. Jest w tym jakaś "prawda Piłata", która racjonalizuje decyzję, uspokaja sumienie. Wrzask zgromadzonych: "Precz! Ukrzyżuj go!", sankcjonuje wyrok. Piłat nie mógł na szybko zlecić sondaży. Jednak wydawało się, że jego "prawda" zwycięża. Pod krzyżem stała przecież zaledwie garstka.

Co było dalej, wiemy. Ta garstka liczy dziś grubo ponad miliard. Mimo prześladowań prawda zwycięża i zmienia świat, choć dziś także słychać wrzask: "Precz! Chcemy Barabasza!"

http://niezalezna.pl/26462-sondaz-pilata

polecamy również:
http://niepoprawni.pl/blog/4938/nie-ma-jkm





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.