Komentując i oceniając ludzi (głównie zaangażowanych politycznie), partie czy zdarzenia, staram się robić to przede wszystkim z punktu widzenia polskiej racji stanu i interesów naszego kraju, oczywiście nie lekceważąc kwestii etyczno-moralnych. W przypadku ludzi chodzi o tysiące aktywnych działaczy, także w czasach PRL-u, m.in. Michnika, Kuronia, Mazowieckiego, Wałęsy, Komorowskiego, Tuska czy prof. Geremka z jednej strony (to tylko nieliczne przykłady), a np. Wyszkowskiego, Olszewskiego, Macierewicza, Lecha i Jarosława Kaczyńskich czy prof. Kieżuna z drugiej.
Zawsze w tej ocenie ważny był dla mnie nie fragment życiorysu, a całe aktywne życie, przy czym najistotniejszą była postawa tych ludzi w ostatnim okresie - 25 lat III RP, rzekomo wolnej, demokratycznej i suwerennej Polski. Tymczasem ten okres okazał się być jednym z najtragiczniejszych dla Polski okresów w historii – uśpieni i zaślepieni pseudodemokratycznymi przemianami nie dostrzegamy podstawowych zagrożeń, nasilających się i coraz bardziej niebezpiecznych. I niech nas nie mamią zagranicznymi sieciami wielkopowierzchniowych sklepów, autostradami czy możliwością wyjazdu zagranicę, przykładami współczesnych dóbr, które przed 1989 r. były nieosiągalne. Tracimy suwerenność i pozycję międzynarodową, kurczy się nasze społeczeństwo, co także jest spowodowane emigracją milionów ludzi, większą niż za komuny. Jesteśmy traktowani jak kraj postkolonialny, ograbiony z majątku narodowego, zagrożone jest bezpieczeństwo państwa, nie tylko energetyczne, wypaczana lub zakłamywana jest historia Polski. Tworzy się nawet absurdalną „historię alternatywną”. Niemodny, a wręcz zwalczany jest patriotyzm. Dlaczego? Bo po 1989 r., wyłączając Jana Olszewskiego i Jarosława Kaczyńskiego oraz prezydenturę śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rządzi nami amoralna sitwa, korzystająca z tuby propagandowej w postaci nierzetelnych mediów głównego nurtu, zarządzanych lub obsługiwanych często przez resortowe dzieci, wspierana przez skompromitowanych celebrytów, głównie showbiznesu, a wszystkim w znacznym stopniu steruje i kontroluje procesy - rozwinięta PRL-owska i zagraniczna agentura (w Polsce praktycznie nie złapano przez 25 lat ani jednego rosyjskiego agenta). Tak, nasze państwo istnieje tylko teoretycznie.
Dlatego właśnie, biorąc pod uwagę opisaną wyżej rzeczywistość, zdecydowanie negatywnie oceniam działalność w ostatnim ćwierćwieczu (ograniczam się tylko do tego okresu) pierwszej grupy osób z Wałęsą, Michnikiem, Tuskiem i Komorowskim na czele (pomijam z oczywistych względów postkomunę). A nie musiało tak być, choćby w przypadku Wałęsy.
Jedyna więc nadzieja w tej drugiej grupie osób, grupie autentycznych patriotów, zdeterminowanych, by odmienić nasz kraj i uratować to, co jeszcze możliwe (niestety nie wszystkie procesy da się odwrócić). Dlatego tak bezwzględnie i wściekle atakuje się lub wręcz eliminuje opozycję i ludzi niewygodnych, którzy w tym procederze przeszkadzają (w świetle aktualnych materiałów trzeba być - delikatnie mówiąc - wyjątkowo naiwnym, by uwierzyć w oficjalną wersję katastrofy smoleńskiej). Nieprzypadkowy jest też m.in. atak na ks. Stanisława Małkowskiego (nie chodzi mi tylko o napaść fizyczną) czy prof. Witolda Kieżuna. To wrogowie ich wizji „przemian”, ich destrukcyjnych dla Polski procesów. Czy prof. Kieżun jest ważną postacią w tej dzisiejszej walce o inną, lepszą Polskę? Jest osobą bezcenną! Potrafił poruszyć serca milionów Polaków opowiadając tak przejmująco o Powstaniu Warszawskim i uzasadniając jego głęboki sens, ale też obnażając procesy gospodarcze i ekonomiczne zachodzące we współczesnej Polsce, tak szkodliwe dla naszej przyszłości.
Tymczasem lustratorzy prof. Kieżuna podają następujące „motywy” swojej publikacji (Klub Ronina): (...) to funkcje, jakie sprawował prof. Kieżun w III RP (...) był członkiem komitetu honorowego popierającego kandydaturę śp. Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP. W 2006 roku w resorcie spraw wewnętrznych i administracji brał udział w ważnych rekrutacjach na wyższe stanowiska resortu i urzędy wojewodów. Podobnie czynił to w resorcie obrony narodowej, gdzie miał wpływ na dobór kadry urzędniczej ... i inny fragment: (...) fakt współpracy Witolda Kieżuna ze Służbą Bezpieczeństwa PRL w żaden sposób nie unieważnia jego roli w ruchu oporu podczas II wojny światowej, bohaterstwa podczas Powstania Warszawskiego i cierpień w sowieckim łagrze. Współpraca ta nie przekreśla również jego dorobku naukowego, w tym krytyki transformacji ustrojowej oraz pozytywnej roli, jaką odegrał w rozpalaniu patriotyzmu, szczególnie wśród młodzieży ...
A czy te postawy prof. Kieżuna w III RP i Jego praca na rzecz kraju były dla współczesnej Polski KORZYSTNE CZY NIE?! Po której stronie stał i stoi profesor w brutalnej walce o przyszłość naszego kraju?! To są motywy?! Skąd ten pośpiech i brak profesjonalizmu?! W ramach projektu, którego promotorem jest Cenckiewicz, Woyciechowski lustruje też (w tym samym czasie) m.in. gen. Petelickiego i "Solidarność Walczącą". DLACZEGO nie zlustrują Michnika, Geremka, Mazowieckiego, Kuronia, Tuska, Komorowskiego i wielu innych osób odpowiedzialnych za obecną sytuację Polski? Dlaczego nie wezmą się za lustrację, ale nie dziką i "po łebkach", jak w przypadku prof. Kieżuna, osób zarządzających czy członków Rady Nadzorczej PMPG (Platforma Mediowa Point Group), wydawcy tygodnika "Do Rzeczy" i "Wprost"? To byłby niezwykle ciekawy materiał. Tymczasem zażarta polemika w środowisku patriotycznym wokół tej sprawy potwierdza tezę, jak wiele szkody wyrządzili Polsce panowie z "Do Rzeczy", jak podzielili środowisko ku uciesze POtomków SB-cji.
To wszystko jest niezwykle trudne i bolesne dla blisko 93-letniego człowieka, tak ciężko doświadczonego w walce o Polskę, nie tylko w czasach wojny i kilka lat po jej zakończeniu. Dotyczy to także trudnego okresu lat siedemdziesiątych, nawet jeśli były to czasy gierkowskiej „odwilży”, ale o tym i przykładach fałszerstw i manipulacji dokumentów znajdujących się w teczce personalnej prof. Kieżuna napiszę w kolejnym artykule. Tymczasem nie wolno nam dopuścić, by Czcigodnego Profesora wyeliminowano z życie publicznego w ostatnich latach Jego tak cennego dla Polski życia.
Jacek Kazimierski
Wiceprezes
Stowarzyszenia Solidarni 2010