
Sześciopiętrowy, żelbetonowy gmach zwany Pasażem Simonsa, zbudowany w 1903 r., po upadku Arsenału był ostatnią redutą powstańczą w tym rejonie Starówki. Rankiem ostatniego dnia sierpnia na nadwyrężony już przez niemiecką artylerię budynek posypały się bomby burzące z nadlatujących wielokrotnie sztukasów. Większość obrońców tej reduty oraz cywilni mieszkańcy szukali schronienia w piwnicach, gdzie znaleźli jednak śmierć pod gruzami.
W 70 rocznicę tych wydarzeń z inicjatywy Środowiska Żołnierzy Batalionu Armii Krajowej „Chrobry I” odbyła się tu Msza św. polowa, której przewodniczył ordynariusz polowy WP ks. bp Józef Guzdek. Pod rozłożystym drzewem zgromadziło się ponad sto osób, w tym wielu młodych, co szczególnie cieszy, nie zabrakło też kombatantów ze zgrupowania „Chrobry”. Uroczystość uświetniły poczty sztandarowe, chór oraz kompania reprezentacyjna WP.

W swoim kazaniu bp Guzdek zwrócił uwagę na to, jak bardzo nieznaczny jest ten pomnik ku czci tych kilkuset osób, które tu zginęły, łatwo go nie zauważyć wśród pięknej zieleni parku. „Przechodząc w pobliżu zawsze będę tu zaglądał” – powiedział. Nie wszyscy też są świadomi, że jest to zarazem cmentarz skrywający szczątki kilkuset osób, których nie sposób było wydobyć z zawalonych piwnic. Ordynariusz polowy WP wyraził przekonanie, że mimo wiadomych ogromnych strat wybuch Powstania Warszawskiego był po prostu nieunikniony.

Jeden z kombatantów w swoim przejmującym wystąpieniu przypomniał krótko okoliczności tego tragicznego dnia sprzed siedemdziesięciu lat. „Śmierć spadła z nieba” – powiedział. Odczytał też fragmenty pamiętnika, znalezionego przy zwłokach jego 14-letniego towarzysza, który zginął pod gruzami reduty. To świadectwo wyciskało łzy z niejednych oczu...

Po odczytaniu apelu poległych, salwie honorowej i złożeniu wieńców uczestnicy tej pięknie zorganizowanej uroczystości pozostali jeszcze dłużej przed pomnikiem, kombatanci witali się młodymi żołnierzami, rozmawiali o tym co było, co jest – co będzie.
Wiele osób gromadziło się wokół pani ppłk Danuty Gałkowej ps. „Blondynka”, Damy Orderu Virtuti Militari, która – w znakomitej formie mimo słusznego wieku – mocno ściskała wyciągnięte ku niej dłonie i obdarzała rozmówców serdecznym uśmiechem.





Fotorelacja Monika Beyer