Marek Baterowicz:  SMYCZ  A  SPRAWA POLSKA
data:29 sierpnia 2014     Redaktor: GKut

 

Z  DALEKA  LEPIEJ  WIDAĆ

------------------------------------------------------------------------

 

 

Kiedy w roku 2004 po raz pierwszy użyłem określenia „smyczy” w kontekście z Polską (felieton „Polska na smyczy”, Tygodnik Polski, Melbourne, 9 czerwca 2004), miałem na myśli ponowne użycie smyczy wobec Polski przez ex-pretorianów PRL-u w dniu haniebnego obalenia rządu mec. Jana Olszewskiego w roku 1992, rządu, który ośmielił się przeprowadzić lustrację aparatczyków PRL-u, tych cieni z teczek manipulujących państwem i obywatelami:

„Dawna nomenklatura komunistów okrzepła, ocaliła karki i skróciła smycz na narodzie, którą zachowała przecież przy okrągłym stole”.

 

Istotnie, jeszcze w roku 1989 pozornie ustępujący reżim nie spuścił Polski ze smyczy, jedynie poluźnił ją znacznie ( o wiele bardziej niż w październiku 1956 r.), ale jednak nie wypuścił  smyczy z rąk.  A  służby specjalne ( nierozliczone!) dopilnowały, aby wszystko – łącznie z pozorami demokracji – pozostało pod kontrolą. Po stronie cywili głównym rozgrywającym był Michnik ( przy nim Mazowiecki był jak cień ), a na skrzydle generałów Jaruzelski i Kiszczak wystąpili w roli stójkowych. W obecnym stanie wiedzy , dzięki archiwom IPN-u, możemy sądzić, że obaj wymienieni powyżej generałowie musieli otrzymać instrukcje z Kremla co do rozmiarów owej „smyczy”. Przesadzam ? Już w roku 1993 ( a więc kilka lat przed powstaniem IPN-u) prof. Andrzej Zybertowicz pisał w swej ważnej książce „W uścisku tajnych służb” : „...przeprowadzając weryfikację w SB przyjęto m.in. zasadę, by eliminować funkcjonariuszy po szkołach KGB. (...) natomiast w WSI dokonano selekcji idącej w odwrotną stronę. Pozbywano się przede wszystkim  tych oficerów, którzy NIE MIELI na swoim koncie dyplomów tak zwanych dwóch Feliksów”: Wojskowej Akademii Politycznej im. F. Dzierżyńskiego w W-wie i szkoły KGB.” ( str.56)

 

Czy można się więc dziwić, że rząd PiS-u z Prezydentem Lechem Kaczyńskim dążył do weryfikacji i rozwiązania WSI ? WSI odgrywało podstawową rolę w nadzorowaniu smyczy!

Niestety, pozbycie się smyczy w latach 2005-2007 zależało dalej od lustracji, ostatecznie utrąconej przez Trybunał Konstytucyjny ( jego powagę ośmiesza instrumentalność sędziów ), który w dodatku raczył też ocalić wysokie emerytury członków WRON-u czyli wronokracji. Paradoks to kolejny: nawet w puli emerytur III RP uznaje zasługi dla ZSRR! Byli gwarantami  peerelowskiej smyczy, której układ post-komuny bynajmniej nie zamierzał się pozbyć, a którą układ PO-PSL starannie konserwuje.

 

W kwietniu 2010 roku w zamachu pod Smoleńskiem zginęły elity stronnictwa patriotów, ludzi, którzy dbali o polskie państwo. Znamy doskonale motywy tego zamachu, a jednym z nich było i przemówienie Prezydenta Kaczyńskiego w Tbilisi. Gdyby ekspert Lasek wysłuchał go uważnie, zrozumiałby furię Putina...choć wystarczyłyby i słowa naszego Prezydenta z wystąpienia na Westerplatte ( 1.IX.2009) czy przypomnienie światu, że Armia Czerwona nie udzieliła pomocy warszawskim powstańcom, co wywołało międzynarodową dyskusję na temat faktycznej roli Sowietów podczas II wojny! I to też rozgniewało Putina, konto „win” Lecha Kaczyńskiego wobec Kremla przekroczyło limit! A jeszcze ta koncepcja „jagiellońska”, wspieranie byłych republik ZSRR...czy likwidacja WSI.  Dziś wiemy o tym wiele, obóz prezydencki odbudowywał pozycję Polski w świecie, zatem Rosja wraz z antypolską agenturą  w III RP doprowadziła do smoleńskiej „katastrofy”. Jednocześnie „...ludzi tych skazano, aby przypadkiem Polska nie zerwała się ze smyczy układu wyłonionego z umów okrągłego stołu.” – jak pisałem w felietonie „I znowu ta smycz” ( Tygodnik Polski, Melbourne, 26 maja 2010) . Jeszcze na progu III RP zmarnowaliśmy szansę na oczyszczenie państwa z czerwonego gruzu, zostało więc sporo tej antypolskiej agentury. Po 10 kwietnia 2010 smycz skrócono nam radykalnie, jest to już właściwie pętla na całym narodzie. Odebrano pozory demokracji, na Krzyż nasyłano złoczyńców, zmanipulowano IPN, bez żenady wynoszono pudła głosów z punktów wyborczych, oczerniano kiboli i ich lidera, a obchody Święta Niepodległości reżim zakłócił najemnikami z krajów ościennych! I dalej posunięto degradację Temidy...Jak coś tu opuściłem, proszę zerknąć znowu do książki J. Szewczaka „Polska – kraj absurdów”... Smycz stała się nieomal pętlą. Odnosi się też wrażenie, że nic nie powstrzyma rządu PO-PSL od dalszej ruiny Kraju, bo oni przecież zawsze dostaną miliardy od swoich mocodawców, którym zależy, by Polska nigdy nie wyszła z nicości, czyli nie zerwała się ze smyczy! Zapewne cena tej smyczy jest wysoka, ale ich stać na ten luksus. Czas przetrzeć oczy, Polska jest na smyczy i konia z rzędem, kto ją przetnie! Nie możemy tłumaczyć się, że nie sprzyja nam aktualna sytuacja międzynarodowa.

                                                                              

                                                                                                 Marek Baterowicz

 

 

P.S. A do poprzedniego felietonu niedzielnego o pomnikach hańby (http://solidarni2010.pl/28715-marek-baterowicz-chaos-gora.html - przyp. red.) wypada dodać i to, że pomnik „czterech śpiących” nie ma prawa stać w Warszawie, gdyż Armia Czerwona nie przyszła z pomocą Powstaniu! Natomiast pomysł Jana Pietrzaka, by w 100-lecie bitwy warszawskiej wznieść Łuk Triumfalny jest godny szacunku i poparcia! Niestety, obecny „prezydent” wolał kiedyś stawiać w Ossowie pomnik najeźdźcom... - co jest przejawem jakiejś paranoi. Czy zatem wyrazi zgodę, by uczcić tych, co Polskę wskrzesili z rozbiorów?

 

Marek Baterowicz ( ur. w 1944 w Krakowie ), poeta, prozaik, publicysta, tłumacz poezji krajów romańskich, latynoskich i Quebec’u. Romanista – doktorat o wpływach hiszpańskich na poetów francuskich XVI/ XVII wieku ( 1998), fragmenty tej tezy ukazały się we Francji. Wydał też tomik wierszy w języku francuskim – „Fée et fourmis” ( Paris, 1977). Jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” ( w 1971). Debiut książkowy: „Wersety do świtu” ( W-wa,1976) – tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W r.1981 wydał zbiór wierszy poza cenzurą: „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, po czterech latach czekania na paszport, najpierw w Hiszpanii, a od 1987 w Australii. W roku 1992 odwiedził Polskę, w tym samym roku listem w „Arce” zrywał ze środowiskiem „Tygodnika Powszechnego”, które poparło grubą kreskę ułatwiającą nowe zniewolenie. Autor wielu zbiorów wierszy jak np. „Serce i pięść” ( Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” ( Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” ( Sydney, 1996), „Cierń i cień „ ( Sydney,2003) czy „Na smyczy słońca” ( Sydney, 2008). W r.2010 we Włoszech ukazał się wybór jego wierszy – „Canti del pianeta”. Wydawca ( Roma, Empiria) tak określił jego poezję: „to zaproszenie człowieka planetarnego, ceniącego wartości uniwersalne całej ludzkości i braterstwo między ludźmi”.Wydał też kilka tytułów prozy, w tym powieść ze stanu wojennego pt. „Ziarno wschodzi w ranie” ( Sydney,1992). Mieszka w Sydney.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.