Z reguły tak jakoś dziwnie wychodziło, że wróg atakował w tym właśnie momencie, gdy Armia Czerwona gotowa była do podbicia tego kraju. W listopadzie 1939 roku pięć radzieckich armii stanęło na granicy z Finlandii i nagle, jak na zawołanie, padły pierwsze strzały z fińskich dział. Gazety natychmiast wybuchły świętym gniewem: „Odeprzemy atak Finlandii!”, „Damy odpór rozzuchwalonym bandytom!”, „Odpowiemy po trzykroć na uderzenie agresorów!”, „Zniszczymy zgnuśniałą bandę!”. W 1940 roku na grudniowej naradzie naczelnego dowództwa przez cały czas przewijała się ta sama myśl: Finlandia nas zaatakowała a my biedaczki-nieboraczki tylko się broniliśmy.(…) Atak na Niemcy planowano w zgodzie z tymi samymi regułami. Radzieccy stratedzy uśmiechali się zagadkowo, powtarzając do znudzenia: jeśli wróg nas zmusi do wojny, podejmiemy walkę obronną na jego terytorium.[1]
Putinowska Rosja, wierny kontynuator komunistycznych tradycji samowładztwa i dezinformacji uprawianego na skalę światową – jak niektórzy mówią – polityczny dodatek do Gazpromu, stanowi niewyczerpane źródło przykładów kampanii manipulacji medialnych, szczególnie widocznych w momentach kryzysów takich, jak: katastrofa Kurska, wojna z Gruzją czy tragedia smoleńska. Miedwiediew po agresji na Gruzję powiedział: W ostatnim czasie, po zbrojnym konflikcie w Osetii Południowej, po wszczętej przez Gruzję agresji, nasze stosunki z Sojuszem Północnoatlantyckim układają się niełatwo - powiedział, podkreślając: „Nie my jesteśmy temu winni” (PAP)
W sierpniu 2008 roku zastygliśmy przed telewizorem pomiędzy sapaniem, zgrzytaniem i wystrzałami czołgów i obrazkami z chińskiej olimpiady, która akurat podówczas królowała w mediach. Obrazy wojny, lipnego olimpijskiego pacyfizmu i zmagania na sportowych arenach mieszały się ze sobą w jedną całość.
Gest Kozakiewicza, podniesiona ręka z rozłożonymi palcami w kształcie litery „V”, Putin na plakacie w czapce czekisty lub upozowany na Hitlera, to znaki mające wielką siłę oddziaływania. Jak to jest możliwe? Ponieważ odbiorca umie je odczytać, dzięki znajomości kodu kulturowego (semiotycznego), poprzez który dziesiątki milionów ludzi zrozumiało co chciał powiedzieć Kozakiewicz gospodarzom igrzysk w Moskwie i co Gruzini myślą o premierze Rosji. Manipulowanie kodami może służyć celom perswazji i zmianie postaw. …
Określenie kodów i ich „tracking” (czyli znalezienie tendencji zmian jakim podlegają) jest kluczem do sukcesu tak analizy naukowej, jak i marketingowej – także w polityce.
Co widzieliśmy w mediach?
(….)
Zdaniem semiotyków, ten kto zna takie prawidłowości, wie więcej o odbiorcach niż oni sami o sobie. Ktoś kiedyś powiedział: Powiedzcie mi jakie macie sny a sprzedam wam nawet Adolfa Hitlera!. A nam, co się śni? Być może Putin i Miedwiediew – niczym Freddy Krueger (ten z „Koszmaru z ulicy wiązów”) – chcą stać się autorami naszych lęków. (…)
Jaka jest prawdopodobnie intencja Putina i spółki? My was straszymy a wy się nas boicie, bo wiecie, że możemy zrobić wszystko. Jak nie, to wam przypomnimy niedawna historię.
Przy okazji wato zauważyć, że niezborne i asekuracyjne działania poszczególnych krajów Europy, np. Niemiec czy Hiszpanii (w sprawie ewentualnych sankcji) powodują, że wszystko co robią, zaczyna być odczytywane mniej czy bardziej wprost w kontekście reakcji Zachodu przed II wojną Światowa na agresywne poczynania Hitlera, który – jak pamiętamy –powiedział, że Sudety są jego ostatnim roszczeniem terytorialnym w Europie. Potem było gorzej i gorzej. Neville Chamberlain po powrocie z konferencji w Monachium 1938 r., powiewając na lotnisku w Londynie świstkiem papieru z dumą ogłosił: „Przywożę wam pokój”, a hitlerowcy wkraczali do Czechosłowacji. Co prawda Chamberlainowi odpowiedział inny Anglik W. Churchill: „„Mieli do wyboru: wojnę albo hańbę .Wybrali hańbę. A wojnę będą mieli i tak.”
Nam pozostała tylko kwestia końcowa, której autorem był Józef Beck w sejmie 5 maja 1939 r.: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Ale my w Polsce znamy pojęcie pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna i tą rzeczą jest honor”.
Przypomnijmy raz jeszcze co pisał Jean Baudrillard, francuski socjolog i filozof kultury, który twierdził, że żyjemy w świecie symulacji i że w ogóle nie było wojny w zatoce Perskiej. Wszystko jest symulacją – nie istnieje już dla człowieka zwierciadło (lustro), w którym mógłby się upewnić, co do swojego istnienia. Zmysły są w mediach, następuje postępujący proces dehumanizacji. Być może jednak jest na odwrót i symulacje służą do osiągania celów w realnym świecie i to tym skuteczniej, im bardziej perswazyjnie wpływają na otoczenie. Putin, zgodnie z sowiecką tradycją, najeżdżając swoimi czołgami inne państwo, symuluje misję pokojową (bo przecież teraz nie ma wojen, tylko misje pokojowe), a kraje Europy zachodniej biorą aktywny udział w tej symulacji, niczym w jakimś stalinowsko-putinowskim Disneylandzie.(…)
Miedwiediew i Putin swoje rewolucje semiotyczne realizują nawet na przykładzie Katynia. Gazeta Wyborcza przytacza taką informację: „Katyń sprawiedliwą zemstą” - Według nowych wytycznych dla rosyjskich nauczycieli, Katyń przedstawiany będzie jako „sprawiedliwa zemsta” za zagładę czerwonogwardzistów podczas wojny polsko - bolszewickiej w 1920 roku”.
To nie koniec. Dziennik „Wremia Nowostiej” pisze o nowych wytycznych dla nauczycieli, opracowanych przez Akademię Podwyższania Kwalifikacji i Zawodowego Przekwalifikowania, w których to: Stalin nie był żadnym masowym mordercą, tylko „efektywnym przywódcą”, modernizującym kraj i przygotowującym go do zwycięskiej wojny .
Zapominają tylko dodać, że II Wojna Światowa w zamierzeniach generalissimusa miała mieć charakter agresywny, a nie obronny.
Wiktor Suworow pisząc, że archiwa niemieckie wpadły w ręce ZSRR twierdzi:
„Pozwoliło to propagandzistom i agitatorom na spopularyzowanie tezy, że generałowie, admirałowie,, marszałkowie oraz sam towarzysz Stalin cierpieli na… chroniczne umiłowanie pokoju. Tę ciężką przypadłość „Wojenno-istoriczeskij żurnal” opisał w sposób następujący: „Związek Radziecki miał skrajnie pokojowe nastawienie i nie zdążył się otrząsnąć ze swego pacyfizmu, mimo dopiero co zakończonej wojny z Finlandią”[2]
[1] Wiktor Suworow, Żukow, cień zwycięstwa, AiB, 2002, str.104
[2] Wiktor Suworow, Żukow, cień zwycięstwa, AiB, 2002, str:104, str. 113

Psychologowie Marek i Wojciech Wareccy - jedni z rozmówców twórców "Lawy" - to autorzy niezwykle ważnych książek: „Woda z mózgu”, wydanej w 2011r. oraz „Pożeracze mózgów”, która jest pozycją przeznaczoną dla młodego odbiorcy. Książka ta powstała, jak twierdzą autorzy, by dać narzędzie młodemu czytelnikowi i całej rodzinie; żeby młodzież nie przyjmowała bezkrytycznie wszystkich postaw, wszystkich wzorców propagowanych przez media.Psycholodzy Wojciech Warecki & Marek Warecki zajmują się przeprowadzaniem treningów oraz doradztwem psychologicznym szczególnie w zakresie: