15 sierpnia 2014 roku wielkie Święto i Maryjne, i Polski, i Warszawy – 74 rocznica przegnania bolszewików z pod bram stolicy, zwane Cudem nad Wisłą czyli Bitwą Warszawską. To dzięki tej wygranej bitwie „czerwona zaraza” nie zalała całej Europy. Przez historyków Bitwa Warszawska uważana jest za jedną z najważniejszych bitew w skali Europy, w których my Polacy pokonaliśmy dzicz ze wschodu.
Tłumy Warszawiaków i turystów na Trakcie Królewskim i placu Zamkowym.
A tu wielkie zaskoczenie!!!
Niezbędne dla wielu ludzi schody ruchome i winda - zamknięte. Na drzwiach napis:
„Tunel pieszy trasy W-Z nieczynny z powodu zalania”. Czyli kolejna powódź w stolicy.

I co – i nic! Tradycyjnie - ‘Polacy nic się nie stało’. Żadnej ekipy usuwającej skutki zalania.
Wszystko zamknięte na głucho. Pani prezydent(ka) świętuje . To nic, że winda jest jedynym ratunkiem dla ludzi niepełnosprawnych, którzy nie mogą zejść schodami do przystanków ZTM przy trasie W – Z.
I tu godzi się przywołać „wspaniałą” zarządczynię stolicy – panią HGW. Bo kto
odpowiada za porządki w mieście? Ona i jej służby.
Pani HGW znalazła za to czas, żeby uświetnić i tak już prześwietną paradę wojskową, wdzięcząc się obok niewątpliwie czarującego prezydenta (nie wiadomo tylko czy przed lewatywą, czy po?).
A jako że uwzięłam się na rozlewisko deszczowe znajdujące się w okolicy Starówki, to trzeba odwołać się do pewnej starej legendy warszawskiej o „Złotej Kaczce”.
Ale tym razem to współczesna legenda będzie z panią Hanią „Kaczką” w roli głównej. Bo aż się ona prezydent(ka) o to prosi. Może warto, żeby jakiś współczesny Harry Poter zamienił ją w kaczkę. Byłaby rzeczona pani Hania niewątpliwą atrakcją Warszawy, pływając w zalanym deszczówką rozlewisku pod schodami ruchomymi! Ale tym razem, w przeciwieństwie do dawnej legendy, nie przyjdzie jej na ratunek, ani ubogi szewczyk dratewka, ani inny czeladnik. Ani tym bardziej współcześni kupcy warszawscy, których HGW przy użyciu swojej straży miejskiej i sotni ochroniarskiej brutalnie wygnała z pawilonu kupieckiego obok Pałacu Kultury.
I tak już sobie będzie pływać w rozlewisku po wieki wieków nasza „pani Hania” warszawiakom i turystom dla rozrywki. Co by się „pani Hani” wygodnie pływało w onym jeziorku, dolejemy jej szczodrze wody regularnie zalewającej Wisłostradę i nieszczęsny tunel, który okresowo zamienia się w pradolinę Wisły.
A niech tam, niech sobie ta nasza współczesna kaczka pławi się do woli. A żeby miała czym oczęta cieszyć, to „cud” architektury, którego broni tak zażarcie – tęczę pedalską z Placu Zbawiciela jej przeniesiemy, możemy dodać i pomnik czterech śpiących, i pomnik Berlinga. Pewnie w Warszawie znajdzie się więcej takich dziwolągów, których byt jest jej zasługą. Wszystko przeniesiemy, aby „żyło się lepiej” naszej pływającej legendzie.
I tak żyli długo i szczęśliwie w nowej Warszawie.
Doobie