A to embargo na wwóz naszego mięsa do Rosji nam zafunduje, a to szlaban na produkty mleczarskie postawi, a to jeszcze Bóg wie czym nam zabroni handlować, zrywając szast-prast podpisane umowy. Bo jak się jest imperialnym władyką to żadne przepisy i umowy międzynarodowe nie obowiązują.
Ostatnio, jego carskowatość Putin, za nic mając zdrowie własnego społeczeństwa wprowadził zakaz przywozu z Polski warzyw i owoców. No pewnie! Co tam jego kmiotkowie podwładni, co tam, że nie jedząc jabłek i cebuli dostaną szkorbutu i innych chorób. On z pewnością zna mantrę, a i prawdę objawioną naszego komuszego rzecznika rządu w stanie wojennym – niejakiego towarzysza Urbana.
Eto niezapomniane słowa, że ‘rząd się zawsze sam wyżywi’.
Ale nasze ludowe porzekadło głosi: „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka” .
Wiec spokojnie, róbmy swoje !!!
Ratujmy naszych sadowników i producentów warzyw. Pomórzmy im przetrwać sowiecką blokadę nie czekając również na obiecanki - cacanki naszego ‘hybkiego’ rządu.
Jedzmy jabłka, pyszne, wspaniałe i zdrowe. Dla mnie królową wśród starych, polskich odmian jest FANTAZJA. A kto pamięta jeszcze prawdziwe niewielkie koksy? Mamy do wyboru antonówki, papierówki, szare renety, malinówki i wiele innych.
Róbmy kompoty, musy, szarlotki i dżemy na złość Putinowi.
Jest jeszcze trunek boski małoprocentowy co zwie się „Cydr lubelski” -produkowany z naszych polskich jabłek, wspaniały na upały, po schłodzeniu w lodówce idealnie gasi pragnienie.
Zeus na Olimpie wiele stracił nie znające tego boskiego trunku.
A wiec na zdrowie!!!
Szeroko pojętą sprawę stosunków polsko – ruskich, w tym szalonego szlabanu na nasze jabłka pięknie rymami opisała MAŃKA KŁUSZEWSKA.
Hej jabłka w dłoń!!!
Anna Nowik, dziennikarz
Solidarni 2010
I.
Entliczek-pentliczek kremlowski stoliczek:
na stoliczku mapka, czekistowska czapka,
na czapce robaczek przymierza carski kołpaczek
Powiada robaczek: i Lenin, i Stalin, i Beria
Ach! Jakże cudowne mieli swe imperia!
Ja już nie mogę! Już basta! Już dość z tym!
Ja chcę mieć imperium! – no i zajął-był Krym.
Że z Krymem w Europie nie było hałasu
wyprawił swą armię również do Donbasu
(dowodem, że poznał zasady konspiry:
w ”zielone ludziki” przebrał swoje zbiry).
Są w świecie – wiadomo – zasady utarte.
Nie wierzysz? Zapytaj Anglika o Jałtę
Zapytaj Francuza o te ich Mistrale…
że wolność? że prawda? … nie ważne są wcale…
Więc myślał, że wygra intryga zdradziecka:
szast-prast Ukraina będzie znów radziecka!
I tu się przeliczył kremlowski robaczek,
nóżkami więc tupie i prawie już płacze,
bo choćby przyszło milion „ludzików”
i każdy zjadłby po tysiąc dzików
i każdy nie-wiem-jak-się natężał
nie dadzą rady – Majdan zwycięża!
II
entliczek-pentliczek kremlowski stoliczek,
na stoliczku mapka, embargo na jabłka,
na mapce robaczek przymierza carski kołpaczek.
Pomyślał robaczek: Ach! Strącę ich w biedę
niech wiedzą dziś w Polsce, że Rosja to Eden!
Wszak muszą zapłacić dzieci Lechistanu
za wsparcie Czeczenii, Gruzji i Majdanu!
za Kłuszyn, za hołdy przez carów złożone,
za wiarę i honor, za Orła koronę –
przycisnę ich krótko i, jakem robaczek,
wychowam Dzierżyńskich i tak im odpłacę…!
I tu się przeliczył: od Bugu po Odrę
od Tatr do Bałtyku w Polsce jabłka modne!
I tylko te nasze i tylko krajowe:
rumiane i śliczne przepyszne i zdrowe!
O! modne są dzisiaj – przyznajcie to sami:
i zupa jabłkowa i knedle z jabłkami
duszone są jabłka, pieczone są jabłka
i z jabłek szarlotka i placek i babka
smażone, słodzone i musy i dżemy
bo na złość Kremlowi my jabłka dziś jemy!
Mańka Kłuszyńska 5/6.08.2014 r.