Przejścia Bogusława Owoca z Urzędem Skarbowym rozpoczęły się, gdy US naliczył Owocowi podatek dochodowy za zobowiązania, które … w rzeczywistości nie miały miejsca. Chodzi o rok podatkowy 2005 i 2006. Sam zainteresowany uważa, iż było to działanie celowe mające doprowadzić go do finansowej ruiny.
Powołany biegły na rozprawie zakwestionował wyliczenia Urzędu Skarbowego, a jego analizy były niemal identyczne jak te przygotowane przez Bogusława Owoca. Rozbieżności tłumaczono jedynie „inną metodologią obliczeń”, mimo, iż biegły opierał się na umowach o pracę i zeznaniach świadków, a Urząd jedynie na złożonych deklaracjach.
W ten sposób wyglądała kolejna rozprawa przed Sądem Rejonowym, którego wcześniejszy wyrok – niekorzystny dla Owoca – uchylił Sąd Okręgowy i przekazał do ponownego rozpatrzenia uznając, że kontrola w firmie Bogusława Owoca przeprowadzona była w sposób nieprawidłowy.
Śledząc tą sprawę trudno jest nie przyznać racji Bogusławowi Owocowi, który od lat głosi tzw. „opcję zerową”, czyli całkowitą wymianę kadry sędziowskiej na osoby wolne od układów.
red. za