Wykład prof. Jana Żaryna, Warszawa, kościół Wszystkich Świętych „Od Kościoła milczenia do triumfu „Solidarności”. Nie byłoby tego Papieża …”
Prof. Żaryn rozpoczął swój wykład od znamiennych słów papieża Jana Pawła II „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Bożej” (cytat uzupełniony o rozszerzenie ).
Te słowa wygłosił Jan Paweł II do Prymasa Wyszyńskiego i zgromadzonych w kościele w Rzymie Polaków w 1978 roku tuż po rozpoczęciu pontyfikatu.
Na początku Prof. Żaryn zarysował tło ustrojowe Polski w latach 1949 - 1955 i sytuację kościoła polskiego w tym okresie. Stalinizm niszczył konsekwentnie polskie umysły, wnikał w każdą dziedzinę życia. Bierut siał terror i spustoszenie w Narodzie. Kościół katolicki po wojnie musiał więc być i był fundamentem przetrwania wspólnotowości, kultury i podmiotowości jednostki. Wtedy to w roku 1953, papież Pius XII w liście skierowanym do Polski z okazji kanonizacji biskupa Stanisława użył terminu „Kościół milczenia”. Prymas na to wielkie święto nie mógł pojechać do Rzymu ponieważ władze stalinowskie nie dały mu na to zgody. Zakaz taki obowiązywał również Prymasa Węgier i Chorwacji. Władze Wschodniej Europy siłą narzucały izolację kościołów od Stolicy Apostolskiej. Innym faktem z tego okresu jest uznawanie przez Watykan (Pius XII) jedynie Rządu Polskiego na uchodźctwie. Fakt aresztowania Prymasa Wyszyńskiego w 1953 roku m.in. za słowa z listu Biskupów …”non possumus” , a wcześniej masowe represje skierowane przeciwko księżom to właśnie obraz „KOŚCIOŁA MILCZENIA”. Władze zamykały, zawężały przestrzeń publiczną przed Kościołem (np. szkoły, przedszkola), szczególnie młodzież poddawano ateistycznej indoktrynacji, zabierano majątki kościelne, wprowadzano masowe donosicielstwo. Komuniści doprowadzili to zamiany „złych” duchownych na „dobrych” - czyli księży patriotów. W wydawnictwach księży patriotów (np. „Kuźni Kołłątajowskiej”) toczyła się walka mająca osłabić morale kościoła. Jednak księża patrioci (na szczęście) stanowili margines - było ich ok. 250. Jednym z bardziej znanych był ks. Kazimierz Lagosz obsadzony przez komunistów od 1953 do 1956r. na Dolnym Śląsk jako wikariusz kapitulny. Dopiero po latach można ocenić jakie zło wyrządzili księża patrioci, bo umożliwiają to dokumenty historyczne i zwykła perspektywa dziejowa. Po zamknięciu Tygodnika Powszechnego w latach pięćdziesiątych XX w. cała kultura została opanowana przez komunistów. Ideologicznie wkracza socrealizm; co jest widoczne w każdej dziedzinie życia i kultury, nawet w budownictwie (Warszawa - MDM, Nowa Huta itp.) .
W 1956 r. śmierć Stalina kończy okres stalinizmu. Prymas Wyszyński wychodzi z internowania w Komańczy jako zwycięzca, ludzie wychodzą z więzień. Bo tylko ludzie milczenia odnieśli zwycięstwo. Byli więźniowie twierdzą, że w więzieniach byli ludźmi wolnymi. Fundamentem odnowy Kościoła był od 1966 r. program WIELKIEJ NOWENNY i ROKU MILENIJNEGO. Te dwa wielkie programy przyczyniły się do odbudowania tożsamości narodowej oraz zrzucenia stalinowskiego skażenia dusz Polaków. Książ prof. Zieliński stawia tezę, że nie było by „Solidarności” roku 1980 gdyby nie pokolenia WIELKIEJ NOWENNY i ROKU MILENIJNEGO. Jest to zjawisko tzw. ciągłości historycznej.
Znamienne jest działanie śp. Anny Walentynowicz, która 17 sierpnia 1980 roku udaje się do biskupa Lecha Kaczmarka i wymusza mszę świętą na terenie strajkującej stoczni gdańskiej. Nie było by „Solidarności” w 1980 roku gdyby nie wybór 16 października 1978r. Karola Wojtyły na Stolice Piotrową, to również jest przykład ciągłości historycznej. W zapiskach Kardynała Wyszyńskiego z tego okresu są słowa umierającego kardynała Hlonda, że „Zwycięstwo jak przyjdzie, przyjdzie przez Maryję” i na bramach stoczni było to widoczne - obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej i Jana Pawła II okolone kwiatami oraz wielkie nawrócenie stoczniowcow!!! 23 października 1978 r. Kardynał Wyszyński publicznie zaprosił Jana Pawła II do Ojczyzny stawiając tym samym ówczesne władze PZPR pod ścianą (bo nie zaprosić - źle, zaprosić też źle). Nasz ukochany Święty Papież przyjechał i wszyscy wiemy jak się później wszystko potoczyło.
W podsumowaniu i krótkiej dyskusji ktoś mądrze powiedział, że obecnie bardzo nam brakuje takich niekwestionowanych autorytetów i mądrych Polaków jakimi byli Święty Jan Paweł II i Prymas Wyszyński.
Anna Nowik, Solidarni 2010 (członek Pierwszej „S” Lecha Kaczyńskiego)