Na śmierć generała
Jaruzelski do nieba
z piętami do góry,
modliły się za niego biskupy i ciury,
modlili się za niego Lemański, Boniecki,
Vivat Polonia! I Związek Sowiecki!
Patrząc na spektakl, jaki dokonał się nad urną z prochami zdrajcy Polski, moskiewskiego janczara, tłumiciela wolności w Pradze 1968, „pogromcy” Żydów w polskiej armii, sprawcę rzezi na Wybrzeżu i stanu wojennego - mam ochotę wypowiedzieć „non serviam”. Nie Bogu, nie, Kościołowi polskiemu i jego hierarchom.
Nigdy w historii hierarchia nie splamiła się bardziej. Pogrzeb honorowy, bo podobno się nawrócił? Jak - w ciszy prywatności? A swoje wyznanie zbrodni przeciw własnemu narodowi , w ramach zadośćuczynienia – winien był temu narodowi. P u b l i c z n e, nie w zaciszu. Dokonuje się kolejne niewyobrażalne zło – odpuszczenie zbrodniarzowi z pohańbieniem jego ofiar. Tego w dziejach Kościoła katolickiego nigdy w Polsce nie było. I to jest miara tego, kim jesteśmy i gdzie jesteśmy.
Prezydent Komorowski który raczył pouczać ks. Żarskiego po płomiennej, sprawiedliwej homilii po katastrofie smoleńskiej, doprowadzając tym do jego usunięcia – uczestniczy dziś w pogrzebie wielkiego zdrajcy. To jest obraz czasu i triumfu komuny, jakiekolwiek byłyby wyniki wyborów do PE. Obok urzędującego - zasiedli w katedrze polowej wojska polskiego – dwaj byli – Wałęsa i Kwaśniewski. Dwaj uznani prze IPN - za TW.
Ten chowany dziś w majestacie RP człowiek był nie tylko odpowiedzialny za śmierć setek ludzi , pohańbienie polskiego munduru, był także odpowiedzialny za katastrofę gospodarczą Polski po stanie wojennym, za zmarnowane życiorysy wielu milionów. Ja też jestem wśród nich - mając 40 lata, zostałam przez juntę Jaruzelskiego na ładnych kilka lat pozbawiona możliwości pracy. A co powiedzieć o tych, którym najbliższych zabito?
W dniu dzisiejszym, na prawach sojuszu „tronu z ołtarzem”: episkopat polski w swoich najwyższych reprezentantach - Arcybiskupie Głodziu, Nyczu – dokonał niebywałego w dziejach polskości aktu legitymizacji zbrodni i kłamstwa.
Jaruzelski był nade wszystko tchórzem, choć raz po raz deklarował się : „Jestem żołnierzem”. Cała Polska widziała, jak podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1983, na lotnisku Okęcie – "portki trzęsły mu się strachu”. Jak u Gałczyńskiego : „gdy wieje wiatr historii , ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła, trzęsą się portki pętakom”. Był zdrajcą znacznie gorszym od osławionego Ponińskiego, bo konsekwentnie – przez całe swoje długie życie niewolił własny naród, wiernie służąc interesom Kremla.
No cóż – wypada tylko dodać – w miesiąc po kanonizacji Jana Pawła II – hierarchia Kościoła polskiego legitymizuje zdrajcę narodu, sieje zgorszenie wśród ofiar Jaruzelskiego. Czy Jan Paweł II wybaczyłby mu? Zapewne, jak wybaczył swemu potencjalnemu zabójcy. Ale na pewno nie wznosiłby nad Jaruzelskim - nowej wirtualnej katedry. Na Wawelu spoczywa tylko , w swojej konfesji , Św. Stanisław. Nikt , przez wieki , nie wymyślił, aby pochować tam także, w jakiejś bocznej kaplicy, mordercy świętego, króla Bolesława. Episkopat polski właśnie na narodowej nekropoli wzniósł taką wirtualna katedrę , gdzie morderca setek ludzi spocznie obok swoich ofiar. Ofiar , tak dalece pohańbionych, że ich szczątki spoczywają pod eleganckimi nagrobkami komunistycznych katów.
Elżbieta Morawiec
![]() | Elżbieta Morawiec - krytyk literacki i teatralny, doktor KUL; wieloletni członek redakcji „Arcanów", w latach 1970 - 1990 kierownik literacki teatrów (Starego w Krakowie, Studio w Warszawie, Polskiego we Wrocławiu, Ósmego Dnia w Poznaniu), członek kapituły Nagrody im. Józefa Mackiewicza, autorka licznych książek, m. in. „Powidoki teatru”(1991)”Małe lustra albo długi cień PRL-u”(1999), „Jerzy Grzegorzewski- mistrz światła i wizji”(2006), „Nadzieja, świat i krętacze”(2011). |