Jadwiga Chmielowska: eurowybory – kolejny sukces Rosji?
data:28 maja 2014     Redaktor: Agnieszka

Tak jak w 1920 r. Warszawa uratowała Europę przed bolszewizmem, tak teraz Kijów ratuje nas wszystkich przed neosowiecką rosyjską zarazą. Na Ukrainie toczy się wojna cywilizacyjna. Miłujących wolność Rusinów z miejscowymi szowinistami rosyjskimi o mentalności niewolniczej. Okazuje się, że idee wolności, na których oparta była dawna Rzeczpospolita, przetrwały. Bitne Zaporoże nie ma ochoty wracać pod rosyjski knut.



Wszyscy się dziwią, że eurosceptycy wprowadzili aż tylu europosłów do parlamentu UE. Tymczasem Rosja, już od końca lat 20 XX wieku, osłabiała morale społeczeństw Zachodu. W ten sposób walczyła ze „światem burżuazyjnym”, swoim największym deklarowanym wrogiem. Po II wojnie światowej trwał rozpoczęty w latach 30. czerwony marsz przez instytucje. Największym zainteresowaniem cieszyły się placówki edukacji i kultury, oraz środki masowego przekazu. Na rozkaz Kremla zakładano i finansowano wszelkiej maści dywersyjne placówki pod przykryciem organizacji feministycznych, ekologicznych, pacyfistycznych, wolnościowych, itp. „postępowych”. Finansowała tez partie komunistyczne zwłaszcza we Włoszech i Francji. Łubianka wspierała też organizacje terrorystyczne – nie tylko takie jak „Czerwone Brygady” i „Baader-Meinhof”, ale i islamskich terrorystów. Jak powszechnie wiadomo, kraje bloku sowieckiego miały rozdzielone zadania. Czechosłowacja dostarczała broń, PRL szkoliła terrorystów, Bułgaria specjalizowała się w organizacji zamachów i skrytobójstw, itd.
 
Chodziło o szerzenie demoralizacji społeczeństw wolnego świata i pacyfikację woli walki w obronie nie tylko swoich wartości, ale i niepodległości. To właśnie w świecie wartości trwała bezkompromisowa walka. Dylemat: czy lepiej być czerwonym, czy martwym - był dyskutowany na poważnie. Nikt nie mówił głośno, że czerwony - znaczy martwy. Bo czymże jest życie zastraszonego niewolnika? Dominacja chęci zysku nad godnością, honorem, a wręcz zdrowym rozsądkiem sprawiła, „że zachodni burżuj chętnie sprzedaje sznur, na którym zawiśnie” (cytat z Lenina).
 
W wolnym - jeszcze – świecie, miarka się jednak przebrała. Ileż można znosić poprawność polityczną, zakazującą nazywania rzeczy po imieniu. Jak długo trzeba dewiację określać normalnością, podejmować coraz bardziej głupie i niezrozumiałe decyzje, a protestujących nazywać faszystami, aby ludzie powiedzieli - dość! Coraz więcej osób nazywało UE Eurosojuzem.
 
Zwycięstwo partii narodowych w państwach, w których nowa ideologia - kosmopolityzmu, genderyzmu i nihilizmu zdawała się zwyciężać, jest dowodem protestu zwykłych obywateli, którzy już mają dość politykierstwa, uprawianego w ich państwach przez elitę polityczną, wyalienowaną ze społeczeństwa. Miała być UE Europą Ojczyzn, a na siłę, pod wpływem Niemców, usiłuje się budować jednolite państwo.
 
Rosji zależy na dwóch rzeczach – na rozpadzie Unii Europejskiej i na tym, by Rosję wszyscy niezadowoleni z nihilizmu traktowali jako zbawcę, największego obrońcę wartości.
 
Przed niemal stu laty Rosja wpuściła na zachód szczury, które rozniosły dżumę, ale nie ma ochoty tolerować ich u siebie. Rozkład miał dotyczyć społeczeństw Europy, a nie obywateli imperium rosyjskiego, które planuje zagarnąć cały świat. Doktryna od czasów Lenina pozostaje ta sama, zmieniają się jedynie metody.
 
Z przerażeniem słuchałam wypowiedzi „europejskich narodowców”, szukających w Rosji pomocy i wsparcia. Dla władców Kremla powrót do wartości religijnych jest jedynie etapem, oszustwem, na które ma się dać złapać nieświadom podstępu, demokratyczny Zachód. Rosja to państwo, w którym Gazprom i cerkiew kierowana przez oficerów FSB (dawnego KGB), wojsko i specsłużby, to jedno i służą jednemu - imperializmowi. Da Bóg, że odrodzenie religijne nastąpi i wierzący nie dadzą się wciągnąć w machinę państwa, jak to już za caratu bywało i nie dadzą się spacyfikować, jak za czasów bolszewickich, gdy burzono cerkwie, a popów, księży i zakonnice - mordowano. Trzeba zdać sobie sprawę, że na czele państwa stoi kagiebista, wychowanek czekistów Dzierżyńskiego, a patriarchami moskiewskiej cerkwi byli i są także oficerowie KGB. Zmarły kilka lat temu Patriarcha Aleksiej był w randze generała KGB.
 
Wizerunkiem Kremla zachwiał Majdan. Rosja nie chce porzucić marzenia o imperium, ale musiała się odsłonić. Atak na Ukrainę nie spowodował zaprzestania sprzedaży broni do Rosji. Dalej Niemcy będą budować ośrodki szkoleniowe dla Specnazu, który potem opanuje Bramę Brandenburską, a Francuzi Mistrale dla sprawnie przeprowadzonego desantu na na Normandię czy Bretanię.
 
Tak jak w 1920 r. Warszawa uratowała Europę przed bolszewizmem, tak teraz Kijów ratuje nas wszystkich przed neosowiecką rosyjską zarazą. Na Ukrainie toczy się wojna cywilizacyjna. Miłujących wolność Rusinów z miejscowymi szowinistami rosyjskimi o mentalności niewolniczej. Okazuje się, że idee wolności, na których oparta była dawna Rzeczpospolita, przetrwały. Bitne Zaporoże nie ma ochoty wracać pod rosyjski knut.
 
Pamiętajmy, Putin jak nikt inny w historii Rosji skonsolidował naród, a to potrzebne jest mu do prowadzenia wojny współczesnymi metodami. Putin chce „Europy od Pacyfiku do Atlantyku”, o czym już od lat przebąkuje otwarcie jego agentura wpływu.
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.