Wstępna diagnoza psychologiczna : ON NIE JEST NORMALNY
data:21 maja 2014     Redaktor: GKut

 

W dniach WIELKIEGO TYGODNIA (przed WIELKANOCĄ)  szedłem w kierunku świątyni i pomyślałem sobie ON NIE JEST NORMALNY.

 

A któż z nas jest normalny? Co oznacza słowo: NORMALNY???

Czy normalni są  ludzie, którzy stoją w kolejkach do konfesjonału, do spowiedzi? Czym dla spowiadających się jest rachunek sumienia, żal za grzechy, zadośćuczynienia, mocne postanowienie poprawy i wyznanie grzechów ???  Jakże niewygodne zobowiązania, do podjęcia których nakłaniają nas duszpasterze kościoła katolickiego!

 

Celem jest nawrócenie, czyli powrót do źródeł. Źródłem jest Jezus Chrystus. On pokazuje, że można uwierzyć, iż MIŁOŚĆ JEST SENSEM ŻYCIA.

 

Codziennym życiem przekładamy najpiękniejsze słowo świata – MIŁOŚĆ - na działanie. Jedynie  życzliwość, ciepło, troska o siebie wyrażana poprzez troskę o innych, jest sensownym „przetłumaczeniem”  słowa MIŁOŚĆ.

 

 

 

Poznałem człowieka, który używa tego słowa w tak odrażających okolicznościach politycznych, obywatelskich, tak je wynaturza, że zaczynam przypuszczać, iż też jest nienormalny.  Inaczej. Nie potrafię wyobrazić sobie, jakie mechanizmy obronne pozwalają mu funkcjonować społecznie?  Przecież żyje od czterech lat z ciężarem odpowiedzialności za śmierć swoich kolegów z „boiska parlamentarnego”. System gospodarczy, finansowy ma znamiona mafijności.  Granice ojczyzny chronione są przez wiatr z zachodu. Niewydolny system tzw. służby zdrowia jest przedprożem dramatu egzystencjalnego - nie stwarza nadziei. Największym przekleństwem staje się perspektywa podreperowania czy ratowania zdrowia w polskich szpitalach i przychodniach (a właściwie „przechodniach do wieczności”). Brak odpowiedzialności zarządzających staje się sygnałem braku odpowiedzialności w każdej dziedzinie życia społecznego. Rośnie w nas poczucie bezprawia i niesprawiedliwości.

 

I my wszyscy dajemy przyzwolenie swoją biernością i nijakością! Czyżbyśmy nie tracili nadziei, że w tak funkcjonującym społeczeństwie i nam się należy „odrobina” nieodpowiedzialności! Czyż nie? Kiedy nadarzy się okazja, każdy z nas też będzie mógł kraść bez lęku, podejmować decyzje bez niepokoju, że własną twarz straci, gdy decyzja będzie bezprawna lub nietrafna, albo po prostu głupia!  Nieprawda? W takim burdelu, gdzie wszystko można - i nam „upiecze się” nasze brakoróbstwo lub szwindelek finansowy, albo znajdziemy sposób – jakiś kruczek prawny – by oszukać, zgarnąć do siebie, gdyż wiadomo, grabi się do siebie!!! Ostatecznie dzieci wyjadą za granicę i przysyłać nam będą „stypendium żywnościowe oraz szpitalne”?

 

I nie przychodzi nam do głowy, że wspierając tego człowieka swoją biernością, sami uczestniczymy w zbrodni kłamstwa i nieodpowiedzialności!!!

 

Osoby dołączające się do grona  promujących i wybierających kandydatów Platformy (tfu!) Obywatelskiej, to ludzie nie dostrzegający związku między zbrodnią kłamstwa (która podlega wyrokowi sądu społecznego) a swoją bezmyślnością dołączenia do winowajców. Dlaczego niektórzy ludzie to robią? Nie rozumiem.

Następuje czas okrutnej konfrontacji nas samych ze swoim rozumem i sumieniem a także ze swoją wyobraźnią.      

Możemy w serialu wyborczym opowiedzieć się za naszą „honorową nieodpowiedzialnością”! Jakiś estoński przygłup zrzekł się premierowania tylko dlatego, że nastąpiła w jego kraju katastrofa budowlana.

 

Ludzie nie dostrzegający  zobowiązań moralnych, gdy pełni się funkcje polityczne i społeczne, nie nadają się na te funkcje. Chyba, że znajdą popleczników. W nas.    

 

Premier Donald Tusk prezentuje nienormalną siłę trwania pośród naszej, jakże dziwnej, cechy godzenia się z nieodpowiedzialnością moralną. Nie odmawiam mu woli i pragnienia rządzenia. Każdy może próbować. Jednak nie pozwolę - na tyle na ile potrafię -  aby po tylu latach nierządu, jego ugrupowanie i on dalej demoralizowali moją Ojczyznę.

 

Rodacy – Ojczyzna w potrzebie! Opowiedzmy się za prawem i sprawiedliwością.

                                                                                                     Jerzy Binkowski

 


Jerzy Binkowski – Urodził się w 1949r. w Gdyni. Studiował w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – psychologia. Drugie studia to: Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna – Wydział Reżyserii Teatru Lalek. Pracował głównie z młodzieżą – szkolnictwo średnie (poradnictwo, teatr) i wyższe. Mieszka od 35 lat w Białymstoku. Od 1994 roku jest członkiem warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wydał między innymi: „Głosy z pustyni”, „Na drugą stronę białych brzóz”,, W drodze z Damaszku”, „Wygnanie Boga”.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.