Relacja z Rzymu: Mieliśmy szczęście żyć i wzrastać przy świętym!
data:20 maja 2014     Redaktor: agalaura

Świętym, którego życie było narażone od pierwszych chwil od poczęcia, bowiem ciąża matki Karola Wojtyły była zagrożona. Mimo tego 18 maja 1920 r. ok. godz. 17.00 przyszedł na świat mały Lolek, dziś Święty Jan Paweł II, który dwa dni temu obchodziłby 94. rocznicę swoich narodzin.


Kanonizacja naszego ukochanego Polaka-Papieża to dla żyjącego pokolenia Polaków historyczne wydarzenie. Oto zawołanie Santo subito!, które 9 lat temu rozległo się na Placu Świętego Piotra, stało się faktem. Od wielu osób słyszę często słowa: Gdyby nie Jan Paweł II, moje życie wyglądałoby inaczej, To wszystko dzięki Janowi Pawłowi II, a ostatnio nawet znajomy operator wyznał mi, że jego 5-letnia córeczka przyszła na świat właśnie dzięki Świętemu Janowi Pawłowi II, zanim papież został jeszcze wyniesiony na ołtarze. Pięć lat temu żona znajomego gorliwie modliła się przed grobem Papieża-Polaka, jej modlitwa i prośba o to, aby mogła urodzić dziecko, została wysłuchana. Podobnych świadectw jest coraz więcej, a to dzięki modlitwie Świętego Jana Pawła II w Domu Ojca za każdą i każdego z nas, za Polskę – naszą Ojczyznę, która jest, jak powtarzał Ojciec Święty, wielkim zbiorowym obowiązkiem.


To dziękczynienie Bogu za dar życia Jana Pawła II składane przed ołtarzem w Wiecznym Mieście dało się zauważyć 27 kwietnia br. Oto Niedziela Miłosierdzia Bożego, którą w 2000 r. Święty Papież Polak ogłosił Świętem Miłosierdzia Bożego w Kościele katolickim, stała się dniem niekończącej się radości Polaków oraz pielgrzymów z różnych kontynentów.



Żywy strumień miłosierdzia Bożego


Im bliżej było kanonizacji, tym większe miałam w sobie pragnienie być na Placu Świętego Piotra w drugą Niedzielę Wielkanocną. Być w samym centrum dziejącej się na naszych oczach historii. Oto dwóch papieży - Jan Paweł II i Jan XXIII - zostało ogłoszonych świętymi. Co więcej, dwóch papieży wzięło udział w liturgii kanonizacyjnej: Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI. Gdy zobaczyłam uśmiechniętą, pełną optymizmu twarz emerytowanego papieża, poczułam ogromne wzruszenie. Oto bliski współpracownik i przyjaciel Jana Pawła II był przy kanonizacji Papieża-Polaka! Wymowne oklaski podczas momentu ogłoszenia świętym Jana Pawła II, łzy w oczach wiernych oraz towarzyszące emocje oceanu Polaków, którzy przybyli do Rzymu na kanonizację swojego rodaka, trudno przelać na papier. Tego dnia widziałam w Polakach coś więcej niż entuzjazm. Na Placu Świętego Piotra można było zobaczyć żywy strumień miłosierdzia Bożego spływający na rzesze ludzi. - Kochałam Ojca Świętego całe życie. Przyjechałam tutaj prosić o jego wstawiennictwo i wyproszenie wielu łask. Bardzo było mi go żal, gdy cierpiał, nawet nosiłam w sobie taką myśl, że lepiej byłoby, abym to ja umarła niż on – wyznaje Gabriela Ciemieniewska z okolic Torunia.



Pielgrzymowanie z uczniem Wojtyły


Na kanonizację redakcja Naszej Polski postanowiła wybrać się z pielgrzymami z Andrychowa, miasteczka położonego tuż za Wadowicami, w kierunku Bielsko-Białej. Nie liczyło się zmęczenie, brak snu, niewygody. Łączył nas jeden cel: Święty Jan Paweł II! Każdy z podróżujących pragnął 27 kwietnia znaleźć się na Placu Świętego Piotra. Ostatnia osoba wsiadła w Cieszynie. Ruszyliśmy do Wiecznego Miasta, aby móc razem przeżywać to historyczne wydarzenie.


Dwaj kapłani rozpoczęli nocną podróż modlitwą. Nocą przemierzyliśmy Czechy, o poranku powitała nas malownicza Austria, wkrótce udało się przekroczyć granicę Włoch. Zobaczyliśmy nieocenione w swym pięknie Alpy, pełne blasku słońce, kręte drogi, turnie porośnięte przepiękną wiosenną zielenią. Ktoś zawołał: Już za 24 godziny będzie święty!. Rozbrzmiały laudesy ku Bożej chwale, dziękujemy bogu za Jana Pawła II. Słychać śpiew: „Oto Jan Paweł II, którego dał nam Pan!. Przed dotarciem do Wiecznego Miasta wspólnie uczestniczyliśmy w polowej Mszy świętej, sprawowanej… w autobusie.


W drodze do Rzymu towarzyszył nam wyjątkowy kapłan z diecezji bielsko-żywieckie, ks. Franciszek Płonka, który przez 20 lat zajmował się duszpasterstwem akademickim, obecnie duszpasterz rodzin. W czasach seminaryjnych w Krakowie jego profesorem był… Karol Wojtyła! Zapytany o to, czy już wtedy czuł, że przebywał ze świętym człowiekiem, ks. Franciszek odpowiada: - Nikt wówczas nie przypuszczał, że stoi obok nas święty. Ale było w nim coś wyjątkowego. Był niesamowicie skupioną osobą, wiedzącą czego chce. Nigdy nie zapomnę, kiedy mówił na wykładzie z tzw. pryncypiów, tj. podstaw etyki myśli filozoficznej i teologicznej, o nadrzędnym celu człowieka. Naszym młodym umysłom w seminarium w Krakowie tłumaczył z wielką wiarą, po co żyje człowiek – wspomina duchowny.


Wielogodzinne czuwanie, tłumy pielgrzymów z całego świata porozkładanych na karimatach już od późnych godzin dzień przed kanonizacyjną niedzielą na wszystkich ulicach prowadzących do Placu Świętego Piotra, śpiewy, modlitwy w różnych językach świata, pielgrzymi śpiący jedni na drugich, przedostanie się choćby kilka metrów przez nich było ogromnym wyzwaniem – tak wyglądało Wieczne Miasto na niespełna dobę przed uroczystością kanonizacyjną. Co chwila ktoś potrzebował pomocy medycznej, co chwila ktoś błagał wręcz służbę porządkową o wpuszczenie na Plac Świętego Piotra za barierki, które miały zostać dopiero otwarte o 5.00 nad ranem. Pielgrzymi, którzy przybyli do Rzymu, byli przygotowani na wszystko! Nie było im straszne spanie na betonie albo na schodach. Dla około miliona wiernych liczyło się jedno: móc uczestniczyć w kanonizacyjnej Mszy św. dwóch papieży.


W wywiadzie dla Radia Watykanskiego wikariusz diecezji rzymskiej, kard. Agostino Vallini, powiedział, że to wydarzenie było świętem wiary i radości wiary. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, jednak powinniśmy pamiętać o tym, że wyniesienie na ołtarze Papieża-Polaka nie może kończyć się na samej radości. Naszym obowiązkiem jest brać przykład ze świętych! - Akt kanonizacji polega na tym, że pokazuje się człowieka jako wzór życia chrześcijańskiego. Kościół bierze za to odpowiedzialność. Papież jest wielką katechizacją i świadectwem. Należy zgłębiać jego nauczanie, winny być podejmowane specjalne programy ogólnopolskie, diecezjalne, parafialne – zwraca uwagę ks. Franciszek Płonka.



Polacy zdobyli Rzym!


Zobaczyć na Placu Świętego Piotra biało-czerwone morze flag to niezapomniane przeżycie. Do Rzymu przybyła Polonia z całego świata: Chicago, Vancouver czy Australii. - Wczoraj wieczorem wydawało mi się, że Rzym przez Polaków został zdobyty! Stałam całą noc tutaj, żeby dostać się na Plac Świętego Piotra. Jednak mimo trudu drogi i wieku chciałam znowu być w Rzymie po tym, jak byłam obecna na beatyfikacji Ojca Świętego – mówi Anna Balcerkiewicz z Wyszkowa. Spotykam również polskiego ks. Józefa Ślazyka, poetę i barda, który od 16 lat jest proboszczem jednej z parafii w środkowej Italii. Radośnie wita mnie gitarą: Jan Paweł II jest naszym świętym, Karol Wojtyła uczy jak żyć!. Woła: - Nie lękajcie się! Wypłyńcie na głębię! Powinniśmy tym żyć!


W Rzymie nie mogło zabraknąć pielgrzymów z rodzinnych Wadowic Jana Pawła II. – Niewiele brakowało i by nas tu nie było – wyznaje jeden z pątników. – Wszyscy parafianie z Wadowic są tak uzbrojeni w cierpliwość, dobroć i wrażliwość, że musieli znaleźć się na Placu Świętego Piotra – śmieje się młody kapłan, ks. Piotr Lipkowski. I dodaje: - Jan Paweł II osiągnął świętość, ponieważ naśladował Chrystusa, karmił się Jego słowem i pokornie jak Maryja realizował to, do czego powołał Go Pan Bóg i chciałby tam z nieba, abyśmy również realizowali to zadanie.


Ks. Lipkowski zwraca uwagę na ważny dla nas chrześcijan aspekt: kanonizacja Ojca Świętego winna być pragnieniem bycia do końca naszego życia ziemskiego w stanie łaski uświęcającej. Papież Franciszek w homilii podczas Mszy św. kanonizacyjnej przypominał: - Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II mieli odwagę oglądania ran Jezusa, dotykania Jego zranionych rąk i Jego przebitego boku. Nie wstydzili się ciała Chrystusa, nie gorszyli się Nim, Jego krzyżem. Nie wstydzili się ciała swego brata (por. Iz 58,7), ponieważ w każdej osobie cierpiącej dostrzegali Jezusa.


Niech ta kanonizacja nie będzie dla nas, Polaków, jednorazowym wydarzeniem. Nie tego pragnie Święty Jan Paweł II. Jego wolą jest, abyśmy umieli wziąć swój krzyż i naśladowali Chrystusa, tak jak czynił on do ostatnich chwil swojego ziemskiego życia.


Magdalena Kowalewska


Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” nr 20 z 13 maja 2014 r.


Zobacz równiez:
Galeria do artykułu :
Zobacz więcej zdjęć ...





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.