Jadwiga Chmielowska: Czy to koniec pochwał wójta?
data:20 maja 2014     Redaktor: agalaura

Prasa samorządowa od lat wypierała prasę lokalną. Trudno sprzedać gazetę w terenie, gdzie można inną dostać za darmo.

Mieszkańcy potrzebują podstawowych informacji – co, gdzie i kiedy. Wójtowie i starostowie płacąc - wymagali. Tak więc lokalne media samorządowe stawały się tubą propagandową władz. Oczywiście krytykować opozycję - konkurencję można było ile wlezie. Bardzo często zdarzało się, że nie różnice polityczne i rozumienie dobra mieszkańców dzieliły gminne frakcje, a jedynie chęć dorwania się do stanowisk popularnie zwanych „korytem”. Jedyny skutek takich walk do usuwanie się w cień ludzi wartościowych. Nikt szanujący się nie chciał wdepnąć w bagno. Społeczności lokalne atomizowały się, uznając, że i tak władza zrobi swoje. Brak niezależnych mediów lokalnych nie cementował wspólnoty. Jeśli nawet ktoś odważny zdecydował się na wydawanie prasy lub prowadzenie portalu, to i tak musiał dopłacać do interesu. Lokalni biznesmeni bali się dawać ogłoszenia, bo a nuż podpadną wszechmocnej władzy.
Dobrze się stało, że Kolegium Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu stwierdziło: „Publikowanie płatnych reklam i ogłoszeń przez gazetę gminną nie stanowi zadania publicznego. Nie jest to zgodne z zasadą subsydiarności.” RIO zwróciła też uwagę na to, że taka prasa subsydiowana z funduszy publicznych stanowi nieuczciwą konkurencję dla mediów niezależnych. W stanowisku RIO znalazło się też stwierdzenie o konieczności zachowania apolityczności. Gmina powinna publikować jedynie swoje decyzje i informacje istotne dla mieszkańców.
Przypuszczam, że samorządowcy będą szukali „obejść” tych przepisów i kupować miejsca na ogłoszenia gminne w prasie prywatnej. Jak się nie uda przysłowiowemu wójtowi w ten sposób skorumpować niezależną dotąd prasę, zawsze może założyć gazetę przez podstawioną osobę i wykończyć niepokornego konkurenta. Jedynie dobrze zorganizowana społeczność lokalna jest w stanie nie tylko wybrać do władz sensowne osoby, ale i patrzeć im na ręce.
 
Jadwiga Chmielowska
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.