Osobą prowadzącą był red. Łukasz Warzecha, a uczestnikami debaty byli prof. Krystyna Iglicka – Okólska (rektor Uczelni Łazarskiego), prof. Krzysztof Pawłowski (założyciel Wyższej Szkoły Biznesu National-Louis University w Nowym Sączu), Robert Czyżewski (sekretarz Zarządu Fundacji Wolność i Demokracja), Wiesław Turzański (Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie), Adam Kwiatkowski (przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości, który na co dzień zajmuje się sprawami Polonii) oraz Maciej Gnyszka (twórca internetowej akcji WitajcieWdomu.pl).
Problem jest bardzo ważny dla naszego państwa, gdyż w ostatnim okresie czasu z różnych przyczyn dopuściliśmy do wyemigrowania dwóch milionów ludzi w wieku produkcyjnym. By nasze państwo funkcjonowało i by można było wypłacać należne emerytury, z kolei osób w wieku poprodukcyjnym brakuje, co najmniej pięciu milionów ludzi, by zniwelować niż demograficzny i wypełnić lukę, jaka może powstać w świadczeniach socjalnych.
Jeszcze kilka lat temu prof. Krzysztof Pawłowski z Wyższej Szkoły Biznesu uważał, że ludzie, którzy wyjadą na tzw. zachód zdobędą wiedzę i doświadczenie, jak również pozyskają pewne środki materialne, by wrócić do kraju i założą własną firmę, która zacznie prosperować i wytwarzać dochód narodowy.
Niestety nic bardziej mylnego, gdyż zabezpieczenie socjalne w państwach zachodnich, promuje rodziny wielodzietne, ich fiskus nie obdziera ich co do ostatniego „grosza”, a prawo tam tworzone ma służyć ludziom, społeczeństwu, a nie być prawem dla prawa.
Już po wystąpieniu pani prof. Krystyny Iglickiej – Okólskiej, wypowiedzi następnych uczestników nie skupiły się tylko na pozyskaniu i zachęceniu Polaków mieszkających na Kresach do przyjazdu do Polski. Pozostali dyskutanci zaczęli szukać przyczyn powstałej sytuacji i ewentualnego sposobu na zaradzenie i wyjście z pewnej matni, która powstaje, a wydłużanie wieku emerytalnego to nie jest sposób na rozwój państwa, a raczej na jego unicestwienie. Jak więc stworzyć program na pozyskanie osób, które nie są, aż tak bardzo obce kulturowo i zachęcenie ich do bycia Polakiem?
Podstawą działania jest stworzenie warunków materialnych, które już Jagiellonowie wprowadzili w życie: „by opłacało się być Polakiem” taki program trzeba stworzyć i go realizować.
Tak, bo czy nam opłaca się być Polakiem, czy może podążyć za tymi, którzy już wyjechali i czy opłaca się zostać Polakiem, obywatelem państw ościennych, przede wszystkim Litwinów, Białorusinów i Ukraińców?
Czy nasz kraj będą traktować, jako kraj docelowy, a my im „pomożemy się spolonizować”? Czy też pozostaniemy przedsionkiem do wyjazdu dalej na zachód?
Trzeba stworzyć tego typu zachęty, by tym, którzy zapomnieli o korzeniach Polskich, mamona i chęć lepszego i łatwiejszego życia odkurzyła pamięć i wyciągnęła z dziejów historii praszczura, który z Jagiełłą maszerował na pola Grunwaldzkie.
Padło tu słowo „polonizować”, zapewne w obecnej sytuacji poprawności politycznej, to słowo będzie źle odbierane, jako „passe”. Nie bójmy się tych określeń!
Nie jestem w stanie określić liczby obcokrajowców, którzy pracują u nas w kraju „na czarno”, zarabiają złotówki, wymieniają na dolary i wracają do siebie, skąd my to znamy. Wystarczy dobra polityka propolska i bycie o krok przed sąsiadami ze wschodu, by ludzie który przyjechali do nas na tzw. saksy zostali tu na stałe i się asymilowali i polonizowali, to jeden temat.
Następny, to powrót na tereny pierwszej Rzeczpospolitej ze szkolnictwem z naszą kulturą i naszą wiarą w ten sposób pozyskamy setki tysięcy ludzi, którzy będą krzewić kulturę polską na Kresach, będą przyjeżdżać i osiedlać się w Polsce i to będzie stanowić ich kraj docelowy, a nie tylko etap przejściowy do dalszej podróży.
Tylko czego nam potrzeba do tego, by zrealizować to marzenie?
Silnego państwa, którego rząd popiera jego demografię i staje w obronie każdego obywatela, wspiera ośrodki polskości poza granicami, a przed wszystkim kładzie nacisk na edukację, tę w kraju, jak i poza jego obecnymi granicami. Niejednokrotnie miałem na to dowód, że inne nacje patrzą na Polaków mieszkających na Kresach i prowadzących działalność oświatową z pewną zazdrością. Że przyjeżdżają do nich osoby z kraju i wspierają ich i przywożą potrzebne im rzeczy.
A to tylko jedno małe Towarzystwo, a gdybyśmy zaprzęgli do działania cały rząd, który zacząłby wspierać i promować Polskę na wschodzie i podejść bardzo poważnie do tematu?
Jeśli to zrealizujemy, to o demografię i przyszłość Państwa Polskiego nie musimy się martwić.
„Bóg - Honor - i Ojczyzna - (ekonomia)”
Niech to hasło przyświeca nam w każdym działaniu!
Piotr Grzegorzewski, Oddział Solidarni 2010 Warszawa