Piotr Zarębski: Węgry 14-17.03.2012 ? Wielki Wyjazd
data:20 marca 2012     Redaktor:

Poniżej osobista relacja reż. Piotra Zarębskiego z Wielkiego Wyjazdu na Węgry.

PZ
Moje przygotowania do wyjazdu w ramach "Wielkiego Wyjazdu na Węgry" zostały zakłócone sprawami rodzinnymi i do końca nie wiedziałem czy uda się tam wyjechać. Mimo, że do ostatniej chwili krążyłem między domem rodziców a szpitalem ? udało się wszystko tak poukładać, iż rano 14.03.2012 byłem już na trasie do Budapesztu.

Wybrałem auto, gdyż prócz uczestnictwa w marszu poparcia dla dążeń narodu węgierskiego do wolności, nastawiałem się na zebranie materiału filmowego być może do przyszłego filmu. Gdzieś "podskórnie" czułem że jest to jeden z tych historycznych momentów w dziejach nie tylko Polski, Węgier ale też i Europy, i warto go utrwalić na taśmie filmowej. Tak więc kołysząc się po dziurawych drogach krajowych (obiecywanych autostrad ani widu ani słychu) brnąłem w kierunku? Czech (Brno-Ostrawa-do słowackiej Bratysławy, bo ponoć miała być to droga szybka choć dłuższa).  Jeszcze drobna uwaga co do wybranej przeze mnie drogi to odradzam, bo po minięciu Cieszyna wpada się na zwykłą trasę i to między ciężarówki, a potem mamy tzw autostradę czeską ? czyli jazdę po betonie przypominającym nierówności z hitlerowskich autostrad w DDR. Tu nie da się jechać szybciej niż 100 km/h z narażeniem na utratę części auta?

Dopiero na Węgrzech zaczyna się w miarę dobra autostrada Wiedeń ? Budapeszt. Wracałem już trasą od Bratysławy w kierunku Ziliny na Cieszyn. Tam jedzie się w dużo lepszych warunkach po za? ostatnim 40-50 km kawałkiem z Ziliny do Cieszyna. Opisuję to tak na przyszłość dla tych co będą planować wyjazd na południe.

Budapeszt. Noc w hostelu tak by o 6 rano "zameldować się" z kamerą na dworcu Nyugati gdzie przyjeżdżał specjalny pociąg z Polski. Przed dworcem "zadziałała" nalepka ? logo Wielkiego Wyjazdu z Klubów Gazety Polskiej i policjanci bez żadnego "ale"  skierowali mnie w dogodne miejsce do parkowania. Tam już stało kilka autobusów z Polski, przyjeżdżały też następne, udekorowane w polskie flagi i transparenty, z różnych miast nie tylko polskich ale też i Amsterdamu, Wiednia?

Pociąg na dworzec wjechał (bez opóźnień) witany głośno przez Węgrów i Polaków oczekujących na peronie. Stąd po symbolicznym powitaniu cała ta kawalkada udała się pod Muzeum Narodowe gdzie zaczynały się oficjalne uroczystości.

Wydawało się, że pod muzeum będzie można nas - Polaków "policzyć". Osobiście zdumiałem się ilością tak dużej grupy. A to nie był koniec, bo nadal dojeżdżały kolejne grupy i dopiero przemarsz spod muzeum na Górę Zamkową (Gelerta) pokazał, że jest nas ok. 7 a nawet 10 tysięcy Polaków z tysiącami flag i transparentów. W tym miejscu należy wspomnieć o Litwinach i  Polakach z Litwy, również przybyłych na tę uroczystość w sile kilkudziesięciu osób oczywiście z narodowymi flagami.

Pochód maszerujący głównymi ulicami Budapesztu ? nowym mostem Elżbiety i skandujący hasła poparcia dla Węgrów, dla przyjaźni między narodami Polski i Węgier oraz dla Viktora Orbana - zaczął gromadzić wzdłuż ulic trochę zdumionych takim stanem rzeczy Węgrów?

Sądzę, że wieść o tym fakcie rozeszła się w Budapeszcie dosłownie lotem błyskawicy, gdyż kolejny przemarsz z Góry Gelerta przez stary łańcuchowy most Elżbiety pod Parlament, tego kilkudziesięciu tysięcznego tłumu w którym Polacy szli na czele tuż za węgierskimi huzarami zgromadziły już tysiące Węgrów skandujących między innymi "?lien Polska" (Niech żyje Polska) "Vivat Polska" oraz słynne: "Lengyel, Magyar kér jó bar?t?" (Polak, Węgier dwa bratanki?), bijących brawo itd. Osobiście widziałem jak klienci z jednej z restauracji z kelnerami wyszli by pozdrowić Polaków. Odzew Polaków był natychmiastowy i równie silny emocjonalnie. Ludzie się witali, ściskali, wielu Węgrów ruszyło razem w kierunku placu przed parlament.

Były to tak wzruszające momenty, że łzy płynęły zarówno po jednej i drugiej stronie. Czuło się jedność tak silną, którą można porównać do czasów naszej - niezapomnianej Solidarności z lat 80-tych?

Taka mała dygresja w tym miejscu. Idąc na skróty, tak by mieć możliwość filmowania pochodu z różnych kierunków ? znalazłem się na rogu ulic Zrinyi oraz October 6 przed brązową rzeźbą żołnierza - jak przypuszczam z czasów monarchii austro-węgierskiej, mającego stylizowany mundur, hełm, szablę do której przywiązano wstążkę flagi węgierskiej. Wyglądało to tak, jakby posąg uważnie przyglądał się idącym w pochodzie ludziom. Uznałem, że to za mało i nakleiłem mu na klapę owe polsko ? węgierskie logo (serce stworzone z flag). Natychmiast wzbudziło to ogromne zainteresowanie przechodzących i cała masa ludzi zaczęła się przy nim fotografować. Podobną naklejkę pozwoliłem sobie przyczepić nieco dalej na nieduży pomnik Ronalda Reagana stojącemu opodal wielkiego monumentu? Sowietów.

Na placu przed parlamentem było co najmniej 100 tys osób jeśli nie więcej. Polacy zajmowali tzw. sektor obok pomnika Koszuta. Stałem na rampie dla dziennikarzy i widziałem tysiące polskich flag nad głowami zgromadzonych. Po uroczystościach polskie grupy zaproszone były na symboliczny poczęstunek, część wolała udać się już do hoteli.  Szła w szpalerze utworzonym przez Węgrów, bijących brawo ze łzami w oczach, wyżej wymienionych pozdrowień ? to trwało dotąd, kiedy ostatnia grupa nie wyszła z placu. Wielokrotnie powtarzano ? Polacy, nigdy wam tego nie zapomnimy!

Następnego dnia, oficjalny program przewidywał kolejne uroczystości przy pomniku katyńskim, gen J. Bema ? ja natomiast postanowiłem skorzystać i zebrać trochę materiału filmowego z samego Budapesztu, oraz następnego dnia z Keszthely, gdzie w czasie wojny schroniła się spora grupa Polaków, w tym moja rodzina. Dodam, że na każdym kroku kiedy filmowałem (a na kamerze miałem naklejkę logo), spotkałem się z oznakami niesamowitej przyjaźni i uznania dla nas Polaków ? że daliśmy im tak duże, bezinteresowne wsparcie.

Sądzę, że nasz "polski gest" dał do myślenia niejednemu Węgrowi (może nie tylko?), że można tak spontanicznie, ponosząc - jakby niebyło - spore koszty, okazać przyjaźń. Myślę też, że to co się stało na Węgrzech wzbudzi duże zakłopotanie wśród polityków wielu rządów oraz samej Unii Europejskiej. Już te obawy dało się zauważyć kiedy w parlamencie UE przewodnicząca z Danii musiała zająć stanowisko odnośnie haseł na transparentach porównujących UE do okupacji rodem z reżymu sowieckiego ? Nie wiem czy to w mediach polskich pokazano ? bo w węgierskich tak! Czy w ogóle było coś w polskich mediach na temat uroczystości na Węgrzech?

Kończąc raz jeszcze podkreślam, że to co wydarzyło się na Węgrzech miało znaczenie historyczne i być może kiedyś młodzież będzie się o tym uczyć w szkołach w Polsce i na Węgrzech. W tym miejscu należą się ogromne podziękowanie dla organizatorów tego wielkiego przedsięwzięcia ? między innymi Tomkowi Sakiewiczowi z Gazety Polskiej, Ryszardowi Kapuścińskiemu z Klubów Gazety Polskiej, Solidarnym 2010 i wielu innym wnoszącym duży wkład w organizację zarówno po stronie polskiej jak i węgierskiej. Należy okazać też uznanie także tym, anonimowym osobom, którzy poświęcili swój czas i? wytrwałość w marszu, by osobiście oddać świadectwo zawarte w tym wierszyku:

"Polak, Węgier dwa bratanki
I do szabli, i do szklanki
Oba zuchy, oba żwawi
Niech im Pan Bóg błogosławi"

Piotr Zarębski


P.S. Tak na przyszłość, zabrakło mi tam na miejscu mszy ? tak by Pan Bóg nam błogosławił!

wegry_pz_z_kamera_1_550





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.