Prorosyjscy separatyści zajęli budynki administracji rządowej w Ługańsku, Charkowie i Doniecku. Scenariusz jest jednakowy: żądania autonomii bądź ogłoszenie powstania odrębnego państwa oraz równoległa prośba o pomoc do Rosji.
Ukraina jest słaba, sparaliżowana niepewnością i naciskami ze wszystkich stron. Zachowania spokoju żąda Zachód, który panicznie boi się wojny. Liczna mniejszość rosyjska wspiera wszystko, co mogłoby zaszkodzić obecnemu rządowi w Kijowie. Równocześnie cała armia szpiegów i dywersantów metodycznie realizuje plany Moskwy, coraz bardziej się rozzuchwalając.
Nie widać żadnej reakcji ze strony armii, której naczelnym zadaniem jest strzeżenie integralności terytorialnej państwa. Uczucie zażenowania budzą ukraińscy oficerowie oddający broń i powalający bez oporu na wywiezienie w nieznanym kierunku, skrępowani jak bydło prowadzone na rzeź.
Polska w swojej historii również przeżywała takie momenty. W XVIII wieku nasza ojczyzna była systematycznie rozdzierana na strzępy, przy milczącej akceptacji Anglii i Francji. Targowica zwyciężyła, korzystając ze wsparcia Rosji, zdrajców i pożytecznych idiotów. Ale przecież zawsze znajdywali się ludzie, którzy wbrew wszelkim kalkulacjom próbowali ratować swoją ojczyznę. Czasami był to systematyczny plan- długoletnie reformy zwieńczone Konstytucją 3 Maja- a czasami desperacki zryw w obronie kraju i wolności.
Ukrainę czeka podobny scenariusz; po okresie załamania i zwątpienia nastąpi reakcja. Jest to młody naród i dopiero nabiera wiary we własne siły. Ale tym gwałtowniejsze i bardziej nieprzewidywalne mogą być późniejsze reakcje. Zachód liczy na skuteczność sankcji dyplomatycznych i gospodarczych- jeżeli jednak się nie pospieszy, wojna we wschodniej Europie stanie się faktem.
AN