Prof. Andrzej Nowak: TO BYŁA ZBRODNIA LUDOBÓJSTWA - w 77 rocznicę zbrodniczej uchwały
data:04 kwietnia 2014     Redaktor: agalaura

77 lat temu, 5. marca 1940 roku, Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez Rosjan. W wyniku tej decyzji zgładzono około 22 tys. obywateli polskich.


Katyń - ekshumacje. Fot. Wikipedia
Decyzja o zbrodni katyńskiej zapadła na najwyższym szczeblu sowieckich władz partyjnych i państwowych. Podstawą było ściśle tajne pismo, które w marcu 1940 roku skierował do Józefa Stalina ludowy komisarz spraw wewnętrznych i szef NKWD Ławrientij Beria.

„W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego” – przekonywał szef NKWD Ławrientij Beria.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przypominamy wykład prof. Andrzeja Nowaka.
 
Katyń to zbrodnia wojenna, a nie ludobójstwo; ludzi unicestwiano nie według kryterium narodowego. Nie trzeba być historykiem - wystarczy poczytać Marksa, Engelsa, Lenina i innych twórców, by zrozumieć, że ci ludzie (rozstrzelani Polacy) byli przedstawicielami klasy burżuazyjnej - mówił dyrektor Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia Jurij Bondarienko podczas konferencji "Rosja i Polska: historia, która przeszkadza wzajemnemu zrozumieniu".
 
Do tej wypowiedzi odniósł się prof. Andrzej Nowak tuż przed swoim wykładem na temat polityki stalinowskiej Rosji wobec Polski. Przypominamy ten ważny komentarz.
 
Mam dziś mówić o polityce Stalina wobec Polski. Trudno mi, przechodząc do tego tematu, nie zareagować na wczorajszą wypowiedź poświęconą zbrodni katyńskiej, a przedstawioną przez przewodniczącego rosyjskiej strony Centrum Porozumienia i Dialogu Polsko-Rosyjskiego na półokrągłym stole, jak było to widać nawet w telewizyjnych relacjach, formalnie nazwanym okrągłym stołem poświęconym stosunkom polsko-rosyjskim. Słyszeli zapewne państwo tę wypowiedź, ja przypomnę, że przewodniczący tej właśnie instytucji, która ma służyć jakiemuś porozumieniu polsko-rosyjskiemu wystąpił w sposób, który jednoznacznie określa warunki tego porozumienia ze strony rosyjskiej. Mamy przyjąć tę pamięć, ten rodzaj porozumienia, który dyktuje Władimir Putin – który dyktuje pamięć czekistowska. Mamy przyjąć tę pamięć, która całkowicie poniża Polskę i która lekceważy prawdę historyczną.
 
Rdzeń tej wypowiedzi sprowadzał się jednakże do tego - i to jest dla mnie najbardziej i charakterystyczne i przygnębiające - do tego, o czym mówi się w Polsce, w ten sam sposób, jak wczoraj ten człowiek mówił, od mniej więcej 2009 roku, od momentu, kiedy jak imperator został tu przyjęty na Westerplatte Władimir Putin. Wtedy, przypomnę, pojawił się artykuł w „Gazecie Wyborczej”, wydrukowany na przyjęcie Putina, w którym stwierdzono, że pakt Ribbentrop-Mołotow był normalnym paktem, takim, jakie zawiera się w polityce międzynarodowej na pęczki, że nie było w nim nic szczególnego. To napisał polski dziennikarz w tej gazecie. W roku 2011 zapamiętałem z tej samej gazety artykuł w pierwszą rocznicę tragedii smoleńskiej, w którym z kolei padły słowa najwyższego oburzenia w związku z nazywaniem tego, co wydarzyło się w Katyniu 71 lat wcześniej – ludobójstwem. Zostało to całkowicie zdezawuowane, wynajęto prawników, którzy gotowi byli, powołując się na swój autorytet fachowy stwierdzić, że z żadnym ludobójstwem nie mieliśmy do czynienia w Katyniu, że trudno tak tę zbrodnię zakwalifikować. Chodziło wtedy o tablicę, która została wtedy wmurowana przez panią doktor Zuzannę Kurtykę w przeddzień tamtej rocznicy w Smoleńsku, za zgodą zresztą lokalnych władz smoleńskich. Tablicę stwierdzającą, że ci, którzy zginęli 10 kwietnia lecieli upamiętnić tę tragedię sprzed 71 lat, określoną na tej tablicy jako ludobójstwo. I to stało się przedmiotem oburzenia dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Wypowiadali się także czołowi politycy Platformy Obywatelskiej, z panem wicemarszałkiem Stefanem Niesiołowskim, ale także i inni, którzy mówili, że oczywiście w żadnym wypadku o ludobójstwie tutaj mowy być nie może. Padły nawet takie sugestie, aż trudno je powtórzyć – że w pewnym sensie ci, którzy zginęli w Katyniu w 1940 roku sami sobie byli winni, bo przecież proponowano im współpracę, ale nie skorzystali. Mieli szansę.
 
Takie stwierdzenia w polskich gazetach czytałem, takie stwierdzenia z ust polskich polityków padające. Mówię o tym dlatego, że właśnie wczoraj ten człowiek, który występuje z ramienia instytucji rosyjskiej określającej warunki dialogu nie powiedział przecież nic innego, nie zaostrzył wcale tonu. On mówił tonem tych publikacji, które podpisywali dziennikarze u nas. W naszym kraju. I jeśli dziś spotykamy jednak się z reakcją pewnego rodzaju zażenowania po stronie polskiej, jednak dostrzeżono to w ogóle, choć właściwie MSZ się dystansuje, że jak zwykle oczywiście nic się nie stało. Choć strona polska łoży bardzo duże pieniądze na polską część Centrum Porozumienia i Dialogu, to przypomnijmy, że właśnie ta polska część Centrum zorganizowała niedawno, miesiąc temu, wielką debatę, bodajże odbywała się na Zamku Królewskim w Warszawie, z udziałem jednego z profesorów wyższych uczelni w Polsce, głównego specjalisty – że tak powiem – od polityki historycznej Władimira Putina i realizatora tej polityki w Polsce. Jego główna teza, na tym spotkaniu niezwykle monumentalnie zorganizowanym przez polską część Centrum Porozumienia i Dialogu, sprowadzała się znów do jeszcze jednej części tego, co wczoraj padło z ust rosyjskiego przedstawiciela Centrum – mianowicie do tego, że Katyń nie był żadną wartą szczególnej uwagi zbrodnią. Po pierwsze dlatego, że zbrodnie na innych narodowościach są wielokrotnie większe, a Polacy zaślepieni swoim szowinizmem nie chcą tego dostrzegać, a po drugie, co jeszcze mocniej zostało wybite przez tego profesora, zbrodnia katyńska miała charakter wyłącznie klasowy, jak wszystkie inne zbrodnie w państwie sowieckim. A za zbrodnie te odpowiadają przecież przedstawiciele różnych narodowości, którzy z Rosją nic wspólnego nie mają i wobec tego jest zupełnym nieporozumieniem obciążanie Rosji dzisiejszej, Rosji w ogóle, odpowiedzialnością za zbrodnię katyńską.
Do tego stopnia wykładowca Centrum Dialogu i Porozumienia sprzed miesiąca w Warszawie wprowadził pewne zamieszanie w pojęciach, że Polska Agencja Prasowa nadając informację o tym spotkaniu stwierdziła, że ów profesor stwierdził że za Katyń odpowiadają Gruzini. Później wysyłał sprostowania, że nie to miał na myśli, no ale tak jakoś wyszło, prawda, że skoro nie Rosjanie, to... Oczywiście może Polacy – to wczoraj podkreślał ów mówca - że to jednak Polacy byli głównymi oprawcami, jak zawsze, choć nie chcą tego pamiętać, że to Dzierżyński, ale Dzierżyński już od czternastu lat nie żył zresztą. Ale nie to chcę podkreślać, nie te absurdy, nie te fałszerstwa historyczne – bo to jest jaskrawe skandaliczne fałszerstwo historyczne. Każde zdanie przytoczone, które do tej pory wypowiedziano jest jaskrawym fałszerstwem historycznym.
 
Zbrodnia katyńska miała charakter absolutnie wyjątkowy i w największym stopniu nie klasowy, ale narodowościowy, wymierzony w naród polski i jako taka, ponieważ jej celem było wymordowanie znacznej części elity narodu, określonej grupy etnicznej – można to inaczej zdefiniować – ściśle spełnia definicję zbrodni ludobójstwa, jaką przedstawił, i która została przyjęta przez Organizację Narodów Zjednoczonych, twórca tej definicji, Rafał Lemkin, polski prawnik żydowskiego pochodzenia, zapisany na trwałe w annałach prawa międzynarodowego za wprowadzenie do niego definicji ludobójstwa. Nie ma zbrodni, obok zbrodni holocaustu, która by tak ściśle spełniła kryterium definicyjne Lemkina, jak właśnie zbrodnia katyńska. Ta zbrodnia miała wyeliminować elitę narodu polskiego zgodnie z zamysłem – jak przytoczę państwu odpowiednie dokumenty w ciągu dzisiejszego wykładu – z zamysłem twórców tej zbrodni, Ławrientija Berii i jego zleceniodawcy Biura Politycznego na czele z Józefem Stalinem.
 
Podsumowując ten długi komentarz – ale sprawa jest ściśle związana z dzisiejszym moim tematem – chcę powiedzieć, że nie to mnie niepokoi, że przedstawiciel Rosji wygłasza takie tezy. Martwi mnie niezmiernie to, że może on odwołać się w istocie do echa tej polityki historycznej Rosji Władimira Putina, którą realizują jego polscy koledzy. Albo koledzy w Polsce, jak państwo wolicie, nie będę się o to spierał. W każdym razie to echo jest coraz silniejsze w Polsce i to wydaje mi się rzeczą bez porównania bardziej niepokojącą niż konsekwentna polityka historyczna realizowana przez państwo rosyjskie kierowane z Łubianki.
 
(wypowiedź Bondarienki za niezalezna.pl)


Materiał filmowy 1 :

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.