Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945 cz. 50
data:17 marca 2014     Redaktor: AlicjaS

Żydzi, z racji tradycji, żydowskiego prawa i religii, nie ryzykowali swego życia dla ratowania innych ludzi. Nie mają zatem prawa rozliczać Polaków z niedosytu polskiej śmierci dla ratowania żydowskiego życia. 

fot. Lord Vader

 

 

 

 

 

 

Marek Edelman, który twierdzi, iż z powodu bierności/obojętności Polacy winni są śmierci polskich Żydów, mówi jednocześnie, że: Nie poświęca się życia dla symboli. […] Życie jest tylko jedno.[1] Dokładnie z takiego samego założenia, jak Marek Edelman, wychodziła w czasie zagłady polskich Żydów znakomita większość Polaków. Oni też mieli tylko jedno życie. Nie chcieli poświęcać swego życia dla Żydów, aby dowieść wierności symbolom: chrześcijańskiemu ideałowi miłości bliźniego. Nie chcieli zostawać świętymi – chcieli żyć.

 

Czy Marek Edelman poświęciłby swoje życie dla ratowania życia jakiegoś Polaka?

Na pewno nie.

Bo życie jest tylko jedno i nie poświęca się go dla symboli.

 

Historycy i publicyści żydowscy kierowane pod adresem Polaków oskarżenia o to, że w czasie drugiej wojny światowej zbyt rzadko oddawali za Żydów życie, uzasadniają stwierdzeniem, że Polacy mieli jednak symbole, dla których poświęcali życie. M. C. Steinlauf, pisze, że: … tym, co ograniczało polską pomoc dla Żydów, nie był tylko strach przed karą śmierci. W okupowanej Polsce śmierć groziła za wiele wykroczeń, poważnych i drobnych, a czasami była tylko efektem znalezienia się na ulicy o niewłaściwej porze. Strach przed nią nie powstrzymał setek tysięcy Polaków przed przystąpieniem do ruchu oporu.[2]

 

To prawda. Polacy stworzyli Polskie Państwo Podziemne, za współpracę z którym Niemcy karali Polaków śmiercią. Większość Polaków w czasie drugiej wojny światowej gotowa była oddać życie za wolność ojczyzny. Życie za wolność Polski w czasie drugiej wojny światowej oddało ponad trzy miliony Polaków. Tak było przez tysiąc lat istnienia Polski i tak już chyba będzie przez następnych tysiąc lat.

 

WOLNOŚĆ zawsze była podstawową ideą, za którą Polacy oddawali życie. W czasie drugiej wojny światowej życie Żyda nie mieściło się jednak w kanonie idei, za które Polak oddaje życie. Ratowanie życia Żyda nie było walką o wolność. Życie jest tylko jedno. Nie poświęca się życia dla symboli. – powiedział Marek Edelman. To prawda:

 

  • Każdy człowiek – nieważne, Polak, Amerykanin, czy Żyd – ma niezbywalne prawo decydowania o tym, czy poświęcić swe życie dla jakiegoś symbolu lub ideału, czy może raczej zachować je wyłącznie dla siebie.
  • Nikt nie ma prawa wymagać od drugiego człowieka poświęcenia życia dla idei lub symbolu.
  • Życie dla idei lub symbolu oddać można tylko dobrowolnie.

Dlatego struktury walczącego o wolność Polskiego Państwa Podziemnego tworzyła rzesza Polaków-ochotników; dlatego Żydów polskich ratowali z narażeniem własnego życia tylko ci Polacy, którzy sami podjęli decyzję, że gotowi są za ratowanie żydowskiego życia oddać swoje własne życie.

 

W ciągu sześćdziesięciu lat, które minęły od zakończenia drugiej wojny światowej, nikt nigdy nie próbował w Polsce rozliczać i obwiniać tych Polaków (a stanowili większość polskiego społeczeństwa), którzy pozostali bierni wobec walki innych Polaków o wolność w szeregach Polskiego Państwa Podziemnego. Ponieważ walka w szeregach Podziemnego Państwa zagrożona była śmiercią, wybór pozostania poza konspiracyjnymi strukturami był niezbywalnym prawem każdego Polaka. Polak mógł dobrowolnie pójść do partyzantki, lub nie pójść w ogóle. Ratowanie Żydów też było zagrożoną życiem działalnością konspiracyjną. Dlatego Polacy mogli dobrowolnie narażać swoje życie dla Żydów, ale mogli też nie narażać.

 

Chwała tym, którzy narażali swoje życie i ratowali Żydów. Chwała tym, którzy narażali swoje życie i walczyli o wolność Polski. Ale nikt nie ma prawa karać i osądzać tych Polaków, którym brakło odwagi na śmierć w imię wolności ojczyzny lub ratowania życia polskich Żydów. Do takich czynów nie wszyscy są zdolni. Nie wszyscy mają dość odwagi aby poświęcić życie dla symboli. Wszak życie jest tylko jedno – jak powiedział Marek Edelman.


Dlatego absurdem jest, że w ciągu wszystkich powojennych lat Żydzi polscy – nie dostrzegając własnego grzechu bierności i udziału w zagładzie narodu żydowskiego – biją się w cudze piersi i usiłują za śmierć polskich Żydów rozliczać i obwiniać tych Polaków, którzy dla zachowania własnego życia pozostali bierni wobec śmierci polskich Żydów.

 

W żydowskiej historiografii, jak i wszelkiego rodzaju żydowskich wspomnieniach, pamiętnikach i biografiach, obok skrzętnego pomijania faktu ceny, jaką za ratowanie Żydów płacili Polacy, przewija się niemal zawsze sformułowane w formie oskarżenia pytanie, dlaczego Polacy zrobili tak niewiele, aby pomóc Żydom. Norman Davies odpowiada na nie krótko i treściwie: Pytanie, dlaczego Polacy robili niewiele, aby pomóc Żydom, ma taki sam sens, jak pytanie, dlaczego Żydzi robili niewiele, aby pomóc Polakom”.[3] Władysław Bartoszewski na postawiony mu podczas konferencji w Jerozolimie w 1988 roku zarzut, że Polacy w czasie zagłady nie zrobili wszystkiego dla ratowania Żydów, odpowiedział: „Zrobić wszystko w czasie wojny dla Żydów, znaczyło oddać za nich życie. Ja żyję, więc nie zrobiłem wszystkiego dla ratowania Żydów”. [4]

 

Życie Żydów polskich nie mieściło się w kanonie idei, za które Polak oddaje życie. Dlatego Żydzi polscy w latach zagłady 1942-1945 znaleźli się poza granicami polskiej solidarności. W tym momencie w aspekcie stosunków polsko-żydowskich w latach zagłady 1942-1945 rodzą się jednak następujące pytania:

 

  • Czy wobec wspomnianej uprzednio, lansowanej w czasie drugiej wojny światowej przez rabina Izaaka Nissenbauma i innych rabinów idei Kiddush ha-chajim (uświęcenia życia), która nakazywała Żydom ratowanie własnego żydowskiego życia za wszelką możliwą cenę (nawet za cenę życia innych ludzi i współuczestnictwa w mordowaniu własnego narodu!), Żydzi polscy zdobyliby się na gest poświęcenia własnego żydowskiego życia dla ratowania życia człowieka innej narodowości i wyznania (n.p. Polaka, Chińczyka lub Francuza)?
  • Czy Żydzi, których przepisy religijne i prawne sankcjonują skrajny egoizm w odniesieniu do kwestii zachowania żydowskiego życia, mają moralne prawo rozliczać Polaków z niedosytu okazanego Żydom chrześcijańskiego miłosierdzia rozumianego jako narażanie lub oddawanie własnego życia dla ratowania życia żydowskiego?
  • Czy nie mamy w tym wypadku do czynienia z podwójną moralnością, która z jednej strony rozlicza obcych (Polaków) z nie dość ofiarnego poświęcania życia dla ratowania życia żydowskiego, z drugiej zaś rozgrzesza swoich (Żydów) nawet wtedy, gdy dla ratowania życia własnego posyłali na śmierć innych Żydów?
  • Czy, wobec powyższego, Żydzi mają prawo oskarżać Polaków o to, że byli bierni/obojętni i nie zrobili wszystkiego dla ratowania Żydów, czyli, że poświęcili zbyt mało polskich istnień dla ratowania istnień żydowskich?
     

Odpowiedź na postawione wyżej pytania, w świetle żydowskich źródeł historycznych jest oczywista. Żydzi, z racji tradycji, żydowskiego prawa i religii, nie ryzykowali swego życia dla ratowania innych ludzi. Nie mają zatem prawa rozliczać Polaków z niedosytu polskiej śmierci dla ratowania żydowskiego życia.  My Polacy, nie mamy się czego wstydzić. Nie dajmy się więc zwariować. Stosowana przez Żydów podwójna moralność, zwana w filozofii relatywizmem, obca jest naszej cywilizacji zachodniego chrześcijaństwa, w której wzrastamy już ponad tysiąc lat.



[1] Rozmowa z Markiem Edelmanem, w: A. Grupińska, op. cit., s. 28.

[2] M. C. Steinlauf, op. cit., s. 78.

[3] N. Davies, op. cit., s. 744.

[4]Słowa te Prof. Władysław Bartoszewski wypowiedział w lutym 1988 roku w Uniwersytecie w Jerozolimie podczas dyskusji panelowej International Conference on the History and Culture of Polish Jews; dyskusję na prośbę Prof. Chone Schmeruka zarejestrowałam kamerą VHS; kasety przekazałam izraelskim organizatorom konferencji. 

Marek Edelman, który twierdzi, iż z powodu bierności/obojętności Polacy winni są śmierci polskich Żydów, mówi jednocześnie, że: Nie poświęca się życia dla symboli. […] Życie jest tylko jedno.[1] Dokładnie z takiego samego założenia, jak Marek Edelman, wychodziła w czasie zagłady polskich Żydów znakomita większość Polaków. Oni też mieli tylko jedno życie. Nie chcieli poświęcać swego życia dla Żydów, aby dowieść wierności symbolom: chrześcijańskiemu ideałowi miłości bliźniego. Nie chcieli zostawać świętymi – chcieli żyć.

Czy Marek Edelman poświęciłby swoje życie dla ratowania życia jakiegoś Polaka?

Na pewno nie.

Bo życie jest tylko jedno i nie poświęca się go dla symboli.

Historycy i publicyści żydowscy kierowane pod adresem Polaków oskarżenia o to, że w czasie drugiej wojny światowej zbyt rzadko oddawali za Żydów życie, uzasadniają stwierdzeniem, że Polacy mieli jednak symbole, dla których poświęcali życie. M. C. Steinlauf, pisze, że: … tym, co ograniczało polską pomoc dla Żydów, nie był tylko strach przed karą śmierci. W okupowanej Polsce śmierć groziła za wiele wykroczeń, poważnych i drobnych, a czasami była tylko efektem znalezienia się na ulicy o niewłaściwej porze. Strach przed nią nie powstrzymał setek tysięcy Polaków przed przystąpieniem do ruchu oporu.[2]

To prawda. Polacy stworzyli Polskie Państwo Podziemne, za współpracę z którym Niemcy karali Polaków śmiercią. Większość Polaków w czasie drugiej wojny światowej gotowa była oddać życie za wolność ojczyzny. Życie za wolność Polski w czasie drugiej wojny światowej oddało ponad trzy miliony Polaków. Tak było przez tysiąc lat istnienia Polski i tak już chyba będzie przez następnych tysiąc lat.

WOLNOŚĆ zawsze była podstawową ideą, za którą Polacy oddawali życie. W czasie drugiej wojny światowej życie Żyda nie mieściło się jednak w kanonie idei, za które Polak oddaje życie. Ratowanie życia Żyda nie było walką o wolność. Życie jest tylko jedno. Nie poświęca się życia dla symboli. – powiedział Marek Edelman. To prawda:

  • Każdy człowiek – nieważne, Polak, Amerykanin, czy Żyd – ma niezbywalne prawo decydowania o tym, czy poświęcić swe życie dla jakiegoś symbolu lub ideału, czy może raczej zachować je wyłącznie dla siebie.
  • Nikt nie ma prawa wymagać od drugiego człowieka poświęcenia życia dla idei lub symbolu.
  • Życie dla idei lub symbolu oddać można tylko dobrowolnie.

Dlatego struktury walczącego o wolność Polskiego Państwa Podziemnego tworzyła rzesza Polaków-ochotników; dlatego Żydów polskich ratowali z narażeniem własnego życia tylko ci Polacy, którzy sami podjęli decyzję, że gotowi są za ratowanie żydowskiego życia oddać swoje własne życie.

W ciągu sześćdziesięciu lat, które minęły od zakończenia drugiej wojny światowej, nikt nigdy nie próbował w Polsce rozliczać i obwiniać tych Polaków (a stanowili większość polskiego społeczeństwa), którzy pozostali bierni wobec walki innych Polaków o wolność w szeregach Polskiego Państwa Podziemnego. Ponieważ walka w szeregach Podziemnego Państwa zagrożona była śmiercią, wybór pozostania poza konspiracyjnymi strukturami był niezbywalnym prawem każdego Polaka. Polak mógł dobrowolnie pójść do partyzantki, lub nie pójść w ogóle. Ratowanie Żydów też było zagrożoną życiem działalnością konspiracyjną. Dlatego Polacy mogli dobrowolnie narażać swoje życie dla Żydów, ale mogli też nie narażać.

Chwała tym, którzy narażali swoje życie i ratowali Żydów. Chwała tym, którzy narażali swoje życie i walczyli o wolność Polski. Ale nikt nie ma prawa karać i osądzać tych Polaków, którym brakło odwagi na śmierć w imię wolności ojczyzny lub ratowania życia polskich Żydów. Do takich czynów nie wszyscy są zdolni. Nie wszyscy mają dość odwagi aby poświęcić życie dla symboli. Wszak życie jest tylko jedno – jak powiedział Marek Edelman.

Dlatego absurdem jest, że w ciągu wszystkich powojennych lat Żydzi polscy – nie dostrzegając własnego grzechu bierności i udziału w zagładzie narodu żydowskiego – biją się w cudze piersi i usiłują za śmierć polskich Żydów rozliczać i obwiniać tych Polaków, którzy dla zachowania własnego życia pozostali bierni wobec śmierci polskich Żydów.

W żydowskiej historiografii, jak i wszelkiego rodzaju żydowskich wspomnieniach, pamiętnikach i biografiach, obok skrzętnego pomijania faktu ceny, jaką za ratowanie Żydów płacili Polacy, przewija się niemal zawsze sformułowane w formie oskarżenia pytanie, dlaczego Polacy zrobili tak niewiele, aby pomóc Żydom. Norman Davies odpowiada na nie krótko i treściwie: Pytanie, dlaczego Polacy robili niewiele, aby pomóc Żydom, ma taki sam sens, jak pytanie, dlaczego Żydzi robili niewiele, aby pomóc Polakom”.[3] Władysław Bartoszewski na postawiony mu podczas konferencji w Jerozolimie w 1988 roku zarzut, że Polacy w czasie zagłady nie zrobili wszystkiego dla ratowania Żydów, odpowiedział: „Zrobić wszystko w czasie wojny dla Żydów, znaczyło oddać za nich życie. Ja żyję, więc nie zrobiłem wszystkiego dla ratowania Żydów”. [4]

Życie Żydów polskich nie mieściło się w kanonie idei, za które Polak oddaje życie. Dlatego Żydzi polscy w latach zagłady 1942-1945 znaleźli się poza granicami polskiej solidarności. W tym momencie w aspekcie stosunków polsko-żydowskich w latach zagłady 1942-1945 rodzą się jednak następujące pytania:

  • Czy wobec wspomnianej uprzednio, lansowanej w czasie drugiej wojny światowej przez rabina Izaaka Nissenbauma i innych rabinów idei Kiddush ha-chajim (uświęcenia życia), która nakazywała Żydom ratowanie własnego żydowskiego życia za wszelką możliwą cenę (nawet za cenę życia innych ludzi i współuczestnictwa w mordowaniu własnego narodu!), Żydzi polscy zdobyliby się na gest poświęcenia własnego żydowskiego życia dla ratowania życia człowieka innej narodowości i wyznania (n.p. Polaka, Chińczyka lub Francuza)?
  • Czy Żydzi, których przepisy religijne i prawne sankcjonują skrajny egoizm w odniesieniu do kwestii zachowania żydowskiego życia, mają moralne prawo rozliczać Polaków z niedosytu okazanego Żydom chrześcijańskiego miłosierdzia rozumianego jako narażanie lub oddawanie własnego życia dla ratowania życia żydowskiego?
  • Czy nie mamy w tym wypadku do czynienia z podwójną moralnością, która z jednej strony rozlicza obcych (Polaków) z nie dość ofiarnego poświęcania życia dla ratowania życia żydowskiego, z drugiej zaś rozgrzesza swoich (Żydów) nawet wtedy, gdy dla ratowania życia własnego posyłali na śmierć innych Żydów?
  • Czy, wobec powyższego, Żydzi mają prawo oskarżać Polaków o to, że byli bierni/obojętni i nie zrobili wszystkiego dla ratowania Żydów, czyli, że poświęcili zbyt mało polskich istnień dla ratowania istnień żydowskich?

Odpowiedź na postawione wyżej pytania, w świetle żydowskich źródeł historycznych jest oczywista. Żydzi, z racji tradycji, żydowskiego prawa i religii, nie ryzykowali swego życia dla ratowania innych ludzi. Nie mają zatem prawa rozliczać Polaków z niedosytu polskiej śmierci dla ratowania żydowskiego życia.  My Polacy, nie mamy się czego wstydzić. Nie dajmy się więc zwariować. Stosowana przez Żydów podwójna moralność, zwana w filozofii relatywizmem, obca jest naszej cywilizacji zachodniego chrześcijaństwa, w której wzrastamy już ponad tysiąc lat.



[1] Rozmowa z Markiem Edelmanem, w: A. Grupińska, op. cit., s. 28.

[2] M. C. Steinlauf, op. cit., s. 78.

[3] N. Davies, op. cit., s. 744.

[4] Słowa te Prof. Władysław Bartoszewski wypowiedział w lutym 1988 roku w Uniwersytecie w Jerozolimie podczas dyskusji panelowej International Conference on the History and Culture of Polish Jews; dyskusję na prośbę Prof. Chone Schmeruka zarejestrowałam kamerą VHS; kasety przekazałam izraelskim organizatorom konferencji. 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.