Rozgrywka Putina na Ukrainie
data:02 marca 2014     Redaktor: LordVader

Putin na Ukrainie rozegrał partię bardzo dobrze, bazując na niewiedzy władz Unii, która ciągle uważa Rosję za kraj cywilizowany, przestrzegający umów międzynarodowych.Wiedząc o nieuchronności stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską, Putin ugryzł spory kawałek tortu, na którym najbardziej mu zależało.

 
 
W listopadzie 2013 roku obywatele Ukrainy zgromadzili się po raz pierwszy na Majdanie aby zaprotestować przeciw niedotrzymaniu przez prezydenta Janukowicza obietnicy stowarzyszenia z Unią Europejską.
 
Media natychmiast okrzyknęły wydarzenie Euromajdanem (od czego później odcięli się protestujący), a władze Unii Europejskiej nie uczyniły żadnego gestu poparcia, skupiając się na mediacjach z oficjelami Ukrainy i (o dziwo) Rosji.
 
Jedynym politykiem, który zareagował natychmiast i pojechał na Majdan był Jarosław Kaczyński.Stanął, jak jego brat w Tbilisi, w jednym szeregu z opozycją i wyraził poparcie dla ruchu.
 
Polska prawica, jak nazywa się odłam konserwatywny, natychmiast się podzieliła. Jeszcze kilka miesięcy temu przypominaliśmy całemu światu o ludobójstwie na Wołyniu i walczyliśmy o pamięć ofiar i potępienie okrutników. A teraz, formalny przywódca głównego ugrupowania opozycyjnego, które sprawę nagłaśniało, jedzie popierać UON-owców i banderowców.Nie wszystkim to się podobało. Przyznam, że i ja długo szukałem metody w tym szaleństwie.Zastosowałem metodę obserwowania reakcji przeciwnika.No i reakcja Radosława (tweeet) Sikorskiego utwierdziła mnie w słuszności postępku Jarosława Kaczyńskiego.Nie znałem jeszcze jego genezy. Ale już wyzbyłem się sceptycyzmu.Sikorski zareagował ponownie (oderwany od czynności urlopowych) dopiero w lutym, na rozkaz i dopiero jak polała się krew.
 
Berkut zaatakował, wycofał się, dając Unii znać, że teraz, według planu, ich tura.Sikorski, według ustalonego wcześniej scenariusza pojechał mediować, a w prasie, nawet tej zachodniej, ukazały się pieśni pochwalne dla superdyplomaty, a nawet sugestie nagrodzenia mediacji, jak nie stanowiskiem szefa unijnej dyplomacji, to przynajmniej pokojowym Noblem.
 
Niestety, naszego szefa MSZ kara odebrania rozumu nie ominęła i dał się nagrać, jak grozi ukraińskiej opozycji śmiercią.A Majdan zareagował, dla ludzi znających historię w sposób przewidywalny, pokazał umawiającym się, gest Kozakiewicza.Tak to jest jak się analitycy polityczni uczą historii zakłamanej, a nie prawdziwej. Śmieci analizujesz to analiza będzie też do wyrzucenia.
 
Kijów zadecydował naiwnie, i czysto po ukraińsku na układ. Negocjujący z Janukowyczem to zdrajcy! Och jak się musiał Kliczko tłumaczyć, wśród gwizdów tłumu.
 
Czy nieprzyjęcie układu „wynegocjowanego” przez Sikorskiego coś by zmieniło? Na pewno pozostało bez żadnego wpływu na sytuację na Krymie. No może Janukowycz ocaliłby więcej swoich pozbawionych dobrego samaku aktów i bibelotów. A później i tak Julia Tymoszenko zostałaby uwolniona, Berkut rozwiązany, Janukowycz odwołany, nowy rząd utworzony. Tylko wszystko rozciągnęłoby się na 4-5 miesięcy. Następnie protesty na Krymie, prośba o ochronę ludności rosyjskojęzycznej przez Moskwę i tak dalej.
 
Przyznam, że Ewa Stankiewicz znowu wykazała się niebywałą intuicją i (nie boję się tego słowa) odwagą, natychmiast popierając prezesa PiS i deklarując Majdanowi pomoc. Razem z nią, do Kijowa ruszyli dziennikarze Gazety Polskiej i Telewizji Republika.
Sprawozdania bezpośrednio z miejsca zdarzeń, trafiały do internetu prawie natychmiast. A model dziennikarstwa informacyjnego, który reprezentują wyżej wymienieni, nie pozostawiał miejsca na różne interpretacje.
 
Media głównego nurtu prześcigały się w próbach ośmieszania i bagatelizowania, ale fakt to fakt. A jak ktoś zobaczył sceny z ulic Kijowa, gdzie było widać snajperów i strzelających ostrą amunicją Berkutowców, to nie dał sobie wmówić, że widział coś innego.
 
Polacy na Ukrainie wzbudzili sympatię, bo jako jedyni z krajów UE wyrazili swoje poparcie dla Majdanu. Sympatia objawiała się i banerami z podziękowaniami, przepraszaniem za Wołyń, i chyba trochę wstydliwym tłumaczeniem, że Bandera to przede wszystkim walczył z Sowietami.
 
Putin na Ukrainie rozegrał partię bardzo dobrze, bazując na niewiedzy władz Unii, która ciągle uważa Rosję za kraj cywilizowany, przestrzegający umów międzynarodowych.
Wiedząc o nieuchronności stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską, Putin ugryzł spory kawałek tortu, na którym najbardziej mu zależało. Wschodnią Ukrainę wraz z zagłębiami przemysłowymi i Krymem, który otwiera mu bramę do Morza Śródziemnego, i do udziału w konfliktach w świecie arabskim. A jednocześnie pozwala na kontrolowanie transportu gazu z Azerbejdżanu.
 
Mógł zyskać jeszcze więcej.Ukraina, za podział obwiniłaby Unię Europejską a przede wszystkim Polskę. Za brak wsparcia, brak interwencji, a później nieudaną interwencję Sikorskiego.I wtedy mielibyśmy za wschodnią granicą, skierowane przeciwko Lachom odrodzenie skrajnego nacjonalizmu. Kraj, w którym kotłowałoby się na chwałę Putina. Blokowanie badań i ekshumacji ofiar NKWD, szykany w Lwowie itp.
 
Moglibyśmy. Ale plany Putinowi pokrzyżował Kaczyński. Tym razem Jarosław.Z powyższej analizy wynika, że nie mieliśmy i nie mamy najmniejszego wpływu na podział Ukrainy, o którym decyzja zapadła na linii Putin – bankierzy UE, jeszcze w zeszłym roku.Mogliśmy jedynie złagodzić jego skutki dla Polski. Co zostało w sposób bardzo ryzykowny i kosztem wielu ofiar (między innymi księdza Isakowicza-Zalewskiego i portalu kresy.pl) sfinalizowane dzięki postawie PiS, Gazecie Polskiej, Telewizji Republika i Solidarnych 2010.
 
Autor: Shork





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.