…„swoich pożytków zapomniawszy”…
data:26 lutego 2014     Redaktor: AlicjaS

Zbigniew Romaszewski, jak mało kto, całe swoje życie poświecił na pomoc poszkodowanym przez reżimowe władze.

fot. Barbara Zaręba

 

 

 

 

 

 

Powyższy cytat pochodzi z „Modlitwy za Ojczyznę” księdza Skargi i najtrafniej charakteryzuje osobę śp. Zbigniewa Romaszewskiego kawalera Orderu Orła Białego. Nie dbał nigdy o „swoje pożytki”. Liczył się zawsze człowiek skrzywdzony, potrzebujący pomocy.   Trzeba było mieć wielką odwagę cywilną, żeby w czasach komuny, a i później stawać w obronie prawdy i uciśnionych ludzi, angażować się w różnorodną działalność podziemną, bo konsekwencje były jednoznaczne – więzienie.

Żegnaliśmy tego wielkiego Polaka 20 lutego 2014 r. w katedrze warszawskiej.

Zbigniew Romaszewski, jak mało kto, całe swoje życie poświecił na pomoc poszkodowanym przez reżimowe władze. Jego zaangażowanie jako działacza KOR w obronę robotników w Radomiu (1976-1977) to pasmo szeregu wyjazdów do Radomia bo tego wymagała sytuacja. Powroty do Warszawy i poranna droga do Instytutu Fizyki PAN gdzie pracował.

Pan Senator był znany ze swojego ciepłego i współczującego stosunku dla cierpiących, więzionych i pokrzywdzonych.

W stanie wojennym założył i prowadził podziemne „Radio Solidarność”. To były audycje ku pokrzepieniu serc Polaków skutych kajdanami stanu wojennego. Audycje radiowe miały wspaniały odzew w ludzkich sercach, a mruganie świateł w domach w Warszawie świadczyło o tym, że jest słuchane. Władze reżimowe  szalały, żeby namierzyć radiostację. Pan senator był ścigany listem gończym jako wróg publiczny numer jeden.

W czasie procesu Zbigniewa i Zofii Romaszewskich padło oskarżenie, że pan Romaszewski przenosił praktyki terrorystyczne z KOR-u do działalności „Radia Solidarność”!!! Jak widać słowo „terroryzm” ma wielką nośność u władz niezależnie od czasów, bo i aktualnie możemy o nim usłyszeć niestety w Polsce, nie mówiąc o Rosji i Ukrainie. Widać, że prawda i odwaga zawsze są chętnie opluwane przez tych, którzy czują się zagrożeni, gdy wolność puka do ich drzwi…

 Pan Senator Romaszewski do samego końca był członkiem „Solidarności”, który nigdy nie poszedł na żadne zgniłe  kompromisy. Tak jak inni, którzy zdradzili „S”, a którzy znakomicie zabezpieczyli swój byt  przy okazji „okrągłego stołu”.

Pan Senator  interesował się nie tylko sprawami Polski. Żywo wspierał różne działania  na  Białorusi, i Ukrainie, bo doskonale rozumiał konieczność pomocy naszym najbliższym sąsiadom w ich trudnej wędrówce do wolności. Droga Jego sercu była sprawa tego wszystkiego co dzieje się na Majdanie, który odwiedzał.

Zresztą trudno wymienić wszystkie dziedziny życia, które nie były by w orbicie jego zainteresowań.

Wszystko co dotyczyło dobra Ojczyzny było w jego myślach i działaniach. Nawet znalazł czas, żeby wejść w skład rady Stowarzyszenia „Solidarni2010”.

 

Był jednym z inicjatorów powołania Zespoły Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M. Sprawa wyjaśnienia katastrofy rządowego samolotu w dniu 10.04.2010 roku na lotnisku Siewierny zawsze była dla Niego bardzo istotną rzeczą.

 

Żegnaliśmy Pana Senatora z wielkim smutkiem. Piękne patriotyczne kazanie wygłosił ks. Sikorski, który Rodzinie i nam zgromadzonym przypomniał  życiorys śp. pana Romaszewskiego. Pożegnanie wygłosił również prezydent RP ( był to pogrzeb państwowy) . Po tym wystąpieniu w katedrze św. Jana zapadła grobowa cisza, która była bardzo znamienną ciszą  - dezaprobaty.

 

Ciepłe, z serca płynące słowa do Rodziny Zmarłego jak i o śp. Zbigniewie Romaszewskim wypowiedział przyjaciel Zmarłego – Prezes Jarosław Kaczyński. I tu dla odmiany rozległy się niemilknące brawa na początku i na końcu mowy pożegnalnej. To klaskali ci wszyscy, którzy przyszli na mszę świętą nie z obowiązku, ale z potrzeby serca!!!

Widziałam wielu PIEKNYCH POLAKÓW, a katedra była wypełniona szczelnie, nie mówiąc o tych, którzy byli na zewnątrz. Wielu przyjechało z daleka, tak jak jeden starszy pan z … Bielska Białej. On nie został dowieziony limuzyną rządową, przyjechał pociągiem i widać było, że jego życie po 1989 roku nie było usłane różami. W jego pamięci pan Senator Romaszewski był kimś wielkim, kimś, którego należy pożegnać przyjeżdżając na pogrzeb. Ponad 50 pocztów sztandarowych żegnało Pana Senatora.

Całe życie śp. Pana Zbigniewa Romaszewskiego można zilustrować słowami:

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” (MT 25,40) – zawsze służył innym tak jak Pan Jezus nam mówi, żeby dobro innym czynić.

Został pochowany na Powązkach Wojskowych w Warszawie w Alei Zasłużonych tuż obok innego naszego bohatera – pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

 

Cześć Jego pamięci!

 

Anna Nowik, „Solidarni2010”, Wolontariusz IPN






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.