Historia Roja: Tu jest Polska!
data:04 marca 2012     Redaktor: AlicjaS

Film Jerzego Zalewskiego musi zostać ukończony oraz musi wejść na ekrany kin i telewizji. Inaczej zostaną nam tylko dziełka w stylu "Czasu honoru" i tylko z nich młodzież będzie uczyć się historii (bo przecież w szkole już nie będzie). Poza tym niemożność ukończenia historii o Roju każe nam zadać pytanie: czy w Polsce, podobno wolnej, "można już" kręcić filmy fabularne o Narodowych Siłach Zbrojnych.

AlicjaS

"- Jeszcze Polska nie zginęła!

- Póki my żyjemy, tak? A jak my zginiemy, to co? To już jej nie będzie?"

Ten swobodny cytat pochodzi z wersji roboczej filmu "Historia Roja", którego pokaz zorganizował wczoraj białostocki oddział Solidarnych2010. Patrząc na ogromną liczbę ludzi, którzy przyszli, aby obejrzeć dzieło Jerzego Zalewskiego, można było udzielić na to pytanie optymistycznej odpowiedzi: Tak, Polacy są do dzisiaj. Natomiast, czy jest państwo polskie?

Kryteria są jasne: "Tu jest Polska!" ? krzyczą chłopaki od Roja. Tu, gdzie my jesteśmy. Tam, gdzie śpiewają "Wyklęty, powstań ludu ziemi", tam Polski nie ma. Tam są zdrajcy i konfidenci. "Zamienimy kościoły na teatry i od dziś wy będziecie tam chodzić" ? mówi do zgromadzonych chłopów i bab w chustach agitator partyjny. "Niech żyje partia komunistyczna!" ? krzyczy, ale nikt mu nie odpowiada, bo oni są Polską, więc nic wspólnego z komunizmem mieć nie mogą. Rój nie walczył w wojnie domowej, jak chętnie przedstawiała to komunistyczna propaganda: "bandy" kontra dzielne wojsko "polskie". Była to walka z sowieckim okupantem i zdrajcami naszego narodu, jakie prowadziły oddziały Narodowych Sił Zbrojnych. "Wojsko Polskie, kontrola dokumentów" ? mówią partyzanci, wchodząc do zatrzymanego autobusu. Jeśli znajdą wśród pasażerów pracownika UB ? zastrzelą go, bo zdrajca Ojczyzny zasługuje tylko na jedną karę.

Film świetnie pokazuje związek naszej walki o wolność z silną wiarą w Boga. Bóg, Honor, Ojczyzna ? to nie czcze hasło. W szeregach NSZ istnieje jeszcze silny rys maryjny: wielu żołnierzy było członkami Sodalicji Mariańskiej. Składając przysięgę, Rój prosi o pomoc Boga i Maryję. A więc: tu jest Polska, tu, gdzie szanuje się Boga i Najświętszą Maryję Pannę. Ten, kto podnosi rękę na święte figury i obrazy, podnosi rękę na nas.

Żołnierze, wraz z upływem czasu, coraz bardziej zdają sobie sprawę, że jest to walka nie tyle na śmierć i życie, ile tylko "na śmierć". Czując, że nadchodzi ich czas, Rój ze swoim kompanem wspominają zamordowanych kolegów. W tej chwili przypomina się słynna scena z kieliszkami z "Popiołu i diamentu". Jednak Rój i jego towarzysz to nie inteligenciki z dylematami. To mężczyźni z krwi i kości. Boją się śmierci. Wspominając ostatni raz zabitych, wymieniając ich pseudonimy: "Pogoda"... "Las"..., czczą pamięć każdego z nich łykiem bimbru. Jaki był sens umierania 26-letnich chłopców?  Maciek Chełmicki umiera bezsensowną śmiercią na śmietniku. A Rój? Rój? w ogóle nie umiera, bo Rój jest nieśmiertelny.

Film Jerzego Zalewskiego musi zostać ukończony oraz musi wejść na ekrany kin i telewizji. Inaczej zostaną nam tylko dziełka w stylu "Czasu honoru" i tylko z nich młodzież będzie uczyć się historii (bo przecież w szkole już nie będzie). Poza tym niemożność ukończenia historii o Roju każe nam zadać pytanie: czy w Polsce, podobno wolnej, "można już" kręcić filmy fabularne o Narodowych Siłach Zbrojnych. To dzięki tej formacji oraz tym oddziałom AK, które się nie ujawniły, ale walczyły z bronią w ręku, sowieci nie mieli możliwości ani czasu, aby np. rozprawić się ostatecznie z polskimi chłopami i skolektywizować wieś. Rój działał przez 6 lat, mimo iż usiłowały go zadenuncjować setki zwerbowanych kapusiów. Musiał cieszyć się dużym szacunkiem wśród wiejskiej społeczności. Historia Roja z pewnością zasługuje na miejsce na dużym ekranie, a nie tylko w TVP Historia o północy.

Trudno jest oceniać walory artystyczne filmu, kiedy nie jest całkowicie ukończony. Na pewno świetna jest rola Piotra Nowaka jako Wyszomirskiego (ciekawostką zaś jest mała rólka Grzegorza Brauna jako ubeka).

Wiele osób ma pretensje do reżysera o pewne środki artystyczne, jak spowalnianie obrazu, długie sceny, tzw. ujęcia z ręki, natrętność muzyki. Mnie te środki wyrazu pomogły w przeżywaniu tego filmu i sprawiały, że niektóre sceny były doprawdy przejmujące. Bardzo podobało mi się też metaforyczne zakończenie filmu ? mimo wszystko optymistyczne. Nie zgadzam się z zarzutem, że film jest za długi. Chciałabym, aby TVP pozwoliła na emisję pięcio-, a nie trzyodcinkowego serialu o Roju. Upatruję w tym dziele dużej szansy na kolejne "odkrycie" naszej historii , zwłaszcza dla młodzieży.

Film jest niezwykle aktualny. Część z nas doskonale widzi, gdzie "jest Polska" oraz widzi, gdzie na pewno jej nie ma. Niektórzy zaś uważają, że jest świetnie jak jest, bo mają chleb i igrzyska. Inni z kolei wiedzą, że jest źle, ale stracili już wiarę i entuzjazm albo się po prostu przyzwyczaili ? jak bohaterowie pewnej sceny z filmu: kiedy w czasie napadu na bank kompan Roja krzyczy "Niech żyje wolna Polska!", odpowiada mu już tylko cisza (jest rok 1950, prawie szósty rok prześladowań i urabiania opinii publicznej).

Jeżeli film o Roju wejdzie na ekrany, to, mam nadzieję, pomoże nam w przełamaniu tej ciszy, która jest reakcją na nasze okrzyki "Tu jest Polska!". Póki jesteśmy z Bogiem, wszystko jest możliwe. Nasza walka przyniesie efekt. Wszak, tak jak Rój, jesteśmy nieśmiertelni.

AlicjaS

 







Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.