Jakub Płażyński o repatriacji
data:25 lutego 2012     Redaktor:

Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, o której w Polsce się nie mówi. Otóż ta
polityka repatriacyjna, jest w Polsce niedoceniana. Ponieważ, jak popatrzymy na Kazachstan,
to zauważymy, że bardziej aktywną stroną jest np. Rosja, która bardzo zabiega o Polaków.
Dostają oni możliwość wyjazdu do Rosji, która bardzo zabiega, o to, aby, osoby polskiego
pochodzenia, mogły przyjeżdżać do Rosji i tam się osiedlać. Ci nasi rodacy, często z tego
korzystają, nie chcąc mieszkać w Kazachstanie a chcąc znaleźć się bliżej Polski, bliżej
Europy

Foto: http://vod.gazetapolska.pl
Wojciech Majsner:Dlaczego wg pana obecną ustawę o repatriacji z 2000 roku powinno się zmienić?.

Jakub Płażyński: Największy problem jest w tym, że ona jest nieskuteczna. Na wstępie musimy wyróżnić drogi, czy możliwości przyjazdu. Repatrianci przyjeżdżają na podstawie zaproszeń, które
mogą otrzymać od gminy, powiatu lub osoby prywatnej. Jako komitet inicjujący zmianę
legislacyjną mówimy, że ustawa jest nieskuteczna ze względu na ilość wysłanych przez
gminy zaproszeń. Okazuje się, że tych zaproszeń gminy wysyłanją kilkanaście w ciągu roku.
Istnieje również możliwość alternatywna, czyli sprowadzanie repatriantów z pominięciem,
ustawy poprzez prywatne zaproszenie. Pominięcie oznacza, że zapraszający nie korzysta z
pomocy przewidzianej w ustawie i sam w pełni finansuje przyjazd repatriantów. Robią to
przede wszystkim osoby prywatne oraz instytucje, które gwarantują miejsce zamieszkania
oraz środki finansowe umożliwiające rozpoczęcie nowego życia w Polsce.
Koncentrujemy się na najważniejszej drodze, czyli tej wskazanej ustawą z 2000 roku.
Trzeba pamiętać, że ustawa wprowadziła promesę wydania wizy wjazdowe. W systemie
Rodak prowadzona jest ewidencja osób, które otrzymały promesę, zawierająca już przeszło
2600 osób W systemie znajdują się osoby, które przeszły całą procedurę przed polskim
konsulem. Jednak, nasi Rodak nie mogą przyjechać bo nie spełniają dwóch przesłanek.
Czyli nie otrzymały zaproszenia od gminy, bądź innego podmiotu który gwarantowałby, po
pierwsze miejsce zamieszkania a po drugie środki finansowe pozwalające na rozpoczęcie
życia w Polsce. Jest to taka próżnia, z której nie bardzo można wyjść. Ci ludzie sami nie są
wstanie wskazać źródła pozwalającego na osiedlenie się w Polsce, ale spełniają wszystkie
inne przesłanki. Przechodzą całą procedurę i stają w kolejce czekając na możliwość powrotu.

WM: Jakie rozwiązanie problemu tej "próżni" czy też "zamrażarki", o której pan wspomniał
proponujecie w swoim projekcie ustawy?

JP: W przypadku przerzucenia odpowiedzialności na samorządy, mamy do czynienia tak
naprawdę z rozmyciem odpowiedzialności. Naszym postulatem, jest wskazanie organu,
który byłby odpowiedzialny za repatriacje. W naszym przekonaniu najwłaściwszym
organem jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ze względu na to, że do
kompetencji ministra spraw wewnętrznych należy ewidencja i zajmowanie się mniejszościami
narodowymi, jak również cudzoziemcami w Polsce. To jest organ, który już zajmuje się
repatriacją, bo został w jej strukturach powołany departament nadzorujący repatriacje.
Repatriacją powinien zająć się organ na szczeblu krajowym, żeby to odpowiednio
skoordynować i zapewnić pewne finansowanie temu projektowi. To jest próba znalezienia
możliwości realizacji dwóch przesłanek, które blokują repatriację, czyli znalezienie lokum
i wskazanie źródła finansowania na rozpoczęcie życia repatriantów w Polsce. Przede
wszystkim MSWiA byłoby zobowiązane zapewnić mieszkania repatriantom na okres
dwóch lat, wraz z pomocą finansową świadczoną w formie renty. Odbywać się to może
na podobnych zasadach jak obecnie wypłaca się świadczenia uchodźcą, wykorzystując
mechanizmy, które są już w ustawie o pomocy społecznej. Staramy się zmobilizować te
osoby do rozpoczęcia własnego życia w Polsce, wskazując pewną barierę, po której będą
musieli się zupełnie usamodzielnić. Przez ten okres te osoby musieliby stanąć na "własne
nogi" tak, aby rozpocząć własne życie, tak jak każdy inny obywatel Polski.

WM: Problemem nie jest brak funduszy na realizację ustawy o repatriacji??

JP: Jest to o tyle zadziwiające, że te pieniądze były i można było z nich korzystać. Tylko tutaj
wracamy do punktu wyjścia, Samorządy wychodzą z założenia, że nie mogą brać na siebie
ciężaru odpowiedzialności za repatriacje. Nie wszystkie samorządy są wstanie sprostać
temu zadaniu. Dlatego nie chcą się intensywnie angażować w repatriacje. Nawet nie starają
się o pozyskanie tych środków w skomplikowanej procedurze. Obecnie dotacje działają
na zasadzie zwrotu kosztów, czyli gmina otrzymuje zwrot poniesionych wydatków do
ustalonego ustawowego limitu. są to przede wszystkim koszty znalezienia i zaadaptowania
lokalu dla repatrianta. Te środki gmina może wydać, tylko i wyłącznie, na cele związane z
repatriacją.

WM:Kto może być repatriantem? Kto może starać się o taki status?

JP: To jest chyba jedno z najważniejszych pytań odnośnie repatriacji, mianowicie, kto miałby
być repatriowany? My wyszliśmy z takiego założenia, że repatriacja również miałaby
zachować element zadośćuczynienia krzywd wyrządzonych Polakom zesłanym, bądź
deportowanym na wschód w głąb ówczesnego Związku Radzieckiego. Uważamy, że osoby
te powinny otrzymać większą pomoc, niż inne, które nie zostały poddane represjom. Dlatego
chcielibyśmy ograniczyć repatriacje, do osób oraz ich potomków, które zostały faktycznie
dotknięte represjami W naszej definicji nie ma ograniczenia geograficznego, jest tylko
przesłanka odnosząca się do krzywdy doznanej w wyniku represji.

Drugim stanowiskiem jest, reprezentowane przez senatorów, którzy złożyli projekt
nowelizacji ustawy o repatriacji(red. z 2011r.), w którym zniesiona została przesłanka terytorialna. Czyli za repatrianta mógłby zostać uznany każdy, kto ma polskie pochodzenie. To jest o tyle odmienna koncepcja, że w tym przypadku nie ma elementu zadośćuczynienia za krzywdy, tylko jest
szeroko otwarta brama dla osób polskiego pochodzenia, które chciałby do Polski powrócić.
Jeżeli przyjmiemy rozwiązania proponowane przez senat, to będziemy w tym samym miejscu
co teraz. Możemy zastanawiać się i pracować nad katalogiem podmiotowym osób, co, do
których ustawa będzie skierowana. Musimy również powiedzieć "B", czyli stwierdzić, że
musimy skonstruować mechanizm, który umożliwi faktyczną repatriację. Jeżeli tego nie
dokonamy, to sytuacja będzie taka, jak przez ostatnie dziesięć lat, czyli, że łącznie gminy
wydały około 158 zaproszeń.

WM: Problem repatriacji Polaków zesłanych w głąb Związku Radzieckiego jest związany także ze
zmianami granic naszego państwa w dwudziestoleciu wojennym. Na czym on polega?

JP: W okresie międzywojennym nie wszyscy Polacy będący obywatelami I Rzeczypospolitej
mieli możliwość zmiany miejsca zamieszkania. Ta granica w taki sposób się ułożyła, że część
Polaków mieszkających na kresach nie znalazła się w nowej Polsce. Oni wciąż byli Polakami,
aczkolwiek nie nabyli obywatelstwa polskiego, które byłoby dzisiaj respektowane.

Ci Polacy, którzy są obecnie w Kazachstanie zostali w większości pochodzą z kresów
wschodnich. Byli deportowani tylko, dlatego, że byli Polakami. Była to realizacja polityki,
która przewidywała pozbycie się elementu polskiego na terenach przygranicznych, które w
założeniach miały być terenami spolegliwymi.

WM: Czy jednocześnie przewidujecie państwo, jakieś programy wdrażające tych nowo przybyłych Polaków do społeczeństwa, systemu prawnego, rynku pracy?

JP: W jaki sposób asymilować i integrować repatriantów w Polsce?. Chcielibyśmy dokonać
tego przede wszystkim poprzez aktywizację zawodową repatriantów. W ramach pakietu
mobilizacyjnego mogłyby być dostępne kursy dokształcające, preferencje podatkowe przy
zatrudnianiu repatriantów oraz obowiązkowe kursy języka polskiego. Chcielibyśmy, aby
środki pieniężne przekazywane repatriantom były powiązane z obowiązkiem uczestnictwa w
kursach dokształcających. Liczymy na dużą współpracę z samorządem, który już na chwilę
obecną się tym zajmuje.

Pojawiają się dwa zasadnicze pytania, mianowicie; na jaką skalę przeprowadzamy repatriację,
jak szeroko zakreślony będzie katalog podmiotowy, czyli kto będzie mógł być uznany
za repatrianta oraz jakimi dysponujemy środkami. Niestety my jako inicjator zmiany
legislacyjnej nie jesteśmy wstanie w pełni odpowiedzieć na te pytania.
Oczekiwaliśmy, że MSWiA będzie prowadzić z nami dialog i wspólnie zastanowimy się nad
konkretnymi rozwiązaniami. Jednak obecnie sytuacja wygląda tak, że my przedstawiliśmy
projekt ustawy, z którym można się zgadzać bądź nie, natomiast druga strona nie przedstawiła
żadnych rozwiązań poza sygnalizacją problemów związanych z procesem repatriacji w
Polsce.

WM:Jakie są przewidywane koszty wprowadzenia tych rozwiązań?

JP: Koszty zależą od skali repatriacji oraz zakresu pomocy dla repatriantów. Postulowaliśmy,
żeby repatriację rozłożyć w czasie na okres od 3 do 5 lat. Tak, aby ten koszt mógł być
rozłożony na lata. Na chwilę obecną, jeżeli przyjmiemy zobowiązania wobec osób, które
otrzymały już promesę wydania wizy wjazdowej do Polski, to mamy około 2600 osób. Czyli
to już nie jest tak duży koszt, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście, jeżeli zbudujemy
system lokali, czy bazy mieszkaniowej. Jeżeli wypracujemy model, który będzie się
sprawdzać, jeżeli wprowadzimy system rotacyjny, w którym przez dwa lata w danym
mieszkaniu mieszka jedna rodzina a po dwóch latach przychodzi do tego samego mieszkanie
druga, to koszt nam się zmniejsza. Zakładaliśmy, że moglibyśmy wystartować z pulą 150 mln
zł w skali roku, w ramach, której moglibyśmy operować.

Jeśli chodzi o rozwiązania ustawowe, to renta, która miałaby być wypłacana repatriantom w
wysokość ok. 1100 zł, jest równa górnej granicą pomocy świadczonej na rzecz uchodźców
przebywających w Polsce. Jest to pomoc wskazana w ustawie o pomocy społecznej którą
otrzymują obecnie uchodźcy przebywający w Polsce. Chcielibyśmy, aby to rozwiązanie
zostało analogicznie zastosowane w przypadku repatriantów. To nie jest zupełnie nowy
pomysł, a ma on swoje odzwierciedlenie w obowiązujących przepisach.

WM:Ile osób może objąć repatriacja?

JP: Szacujemy, że może to być kilka tysięcy osób, około 5 ? 10 tysięcy, nie jest to jakaś
spektakularna liczba. Bardzo duża liczba osób po spędzeniu kilkudziesięciu lat na obczyźnie,
czuje się na tej obczyźnie, jak u siebie. Mają do tego, jak najbardziej prawo. My powinniśmy
starać się wykorzystać, jak najlepiej to, że mają korzenie z Polską i czują się z nią związani.

WM: Czy Polacy mieszkający na wschodzie mogą być pewnego rodzaju naturalnym kanałem w
budowie relacji z republikami byłego Związku Radzieckiego?

JP: Nie doceniamy i zapominamy o tym, że mamy dużą emigrację, dużą grupę rodaków, którzy
mieszkają nie tylko na zachodzie, ale i również na wschodzie. Za kilka lat oni będą potrzebni i dobrze by było, żebyśmy o nich pamiętali, nawet prowadząc różnego rodzaju politykę, jak i działalność gospodarczo-biznesową. Moglibyśmy o tych Polakach pamiętać, bo jak uczy doświadczenie i pokazuje historia, to różne sojusze są zawierane, różne wydarzenia w historiimają miejsce. Państwo, aby było silne wewnętrznie, musi pamiętać, nie tylko, o swoich obywatelach, ale i również o swoich rodakach na świecie, którzy z tym państwem czują się związani. To nie może polegać tylko na doraźnych inicjatywach, zjazdów, zlotów. To musi być pomoc bardziej konstruktywna, czyli zakładanie polonijnych ośrodków, umożliwianie nauki języka polskiego, dbanie o kulturę, tradycję itd..

Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, o której w Polsce się nie mówi. Otóż ta
polityka repatriacyjna, jest w Polsce niedoceniana. Ponieważ, jak popatrzymy na Kazachstan,
to zauważymy, że bardziej aktywną stroną jest np. Rosja, która bardzo zabiega o Polaków.
Dostają oni możliwość wyjazdu do Rosji, która bardzo zabiega, o to, aby, osoby polskiego
pochodzenia, mogły przyjeżdżać do Rosji i tam się osiedlać. Ci nasi rodacy, często z tego
korzystają, nie chcąc mieszkać w Kazachstanie a chcąc znaleźć się bliżej Polski, bliżej
Europy, wybierają taką możliwość, jaką daje Rosja, aby np. przenieść się do obwodu
kaliningradzkiego. Gdzie powstają polskie wsie, gdzie jest już kilka tysięcy osób pochodzenia
polskiego, które przyjechały z Kazachstanu. Osiedlili się tam w ramach wewnętrznych
regulacji rosyjskich, które również z przyczyn demograficznych stosują aktywną politykę
imigracyjną. Taką, aby narodowości im bliższe, były wchłaniane przez państwo rosyjskie i
społeczeństwo budowały. Także, jak pokazują badania, prawdopodobnie już około 20 tys.
polaków skorzystało z takiej możliwości, jaką daje państwo rosyjskie. Także pomijając,
kwestię niemiecką, bo to jest taki znany przykład w naszym kraju, Rosjanie są równie
aktywni.

WM: Pojawił się kiedyś pomysł tzw. Pełnomocnika ds. repatriantów, czy państwo rozważaliście
takie rozwiązanie?

JP:Powołanie pełnomocnika jest o tyle zastanawiające, że byłoby to zwiększenie istniejącej już
administracji rządowej. Natomiast zadania wyznaczone przed pełnomocnikiem mogę być
realizowane w ramach istniejących już struktur. Uznaliśmy, że departamenty, które są już w
MSWiA, zajmujące się uchodźcami, czy mniejszościami narodowymi mogą również zostać
wykorzystane na potrzeby repatriacji.

WM: Pod projektem zebraliście 250 tys. podpisów, rewelacyjna kampania reklamowa, ciekawy
spot, zaangażowanie dużej ilości organizacji pozarządowych.

JP: Jest tu pewien problem. Jak pan słusznie zauważył kampania medialna i zbierania podpisów
przebiegła bardzo dobrze. Byłem zaskoczony wspaniałym odzewem, zarówno organizacji
uczestniczących w zbieraniu podpisów, ale przede wszystkim Polaków, którzy się bardzo
zaangażowali podpisując się w liczbie 250 tys. jest to wspaniały wynik. Później nastąpiło
zderzenie z realiami politycznymi.

Dziękuję za rozmowę

Jakub Płażyński- prawnik i pełnomocnik Obywatelskiego Komitetu "Powrót do Ojczyzny" popierającego obywatelski projekt ustawy repatriacyjnej

wywiad został przeprowadzony we wrześniu 2011 roku.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.