Strzał w Kościół
data:12 lutego 2012     Redaktor:

Ważny tekst Leszka Pietrzaka opublikowany w Gazecie Finasowej

NET
Pod pretekstem uporządkowania kwestii finansowania Kościołów rząd Donalda Tuska stara się osłabić Kościół katolicki finansowo i prestiżowo. Dziś nasz Kościół utrzymuje się z dotacji wiernych. Otrzymuje również pieniądze z Funduszu Kościelnego za zagrabione przez komunistów kościelne mienie, a także dostaje dotacje ze środków publicznych na konkretne zadania (jak budowa Świątyni Opatrzności). Reforma ma polegać na tym, że państwo nie wesprze żadnego wyznania. Każdy obywatel będzie mógł przekazać 1 proc. podatku na rzecz wybranego Kościoła lub związku wyznaniowego.
Jako wzór jest przywoływane ustawodawstwo niemieckie, gdzie osoby uważające się za wierzące mają obowiązek zadeklarowania przynależności do Kościoła i łożenia nań swoich pieniędzy.W Niemczech już w formularzu meldunkowym trzeba zgłosić wyznanie i przynależność do Kościoła. Informacja ta jest przekazywana przez urzędy meldunkowe do właściwych urzędów skarbowych, które potrącają podatnikowi odpowiedni procent, który trafia później na specjalne kościelne konta. Podatek na cele kościelne zależnie od landu wynosi od 8 do 10 proc. płaconego podatku. Nie są to pieniądze odejmowane z daniny dla fiskusa, tylko dodatkowe płacone przez podatnika. Wprowadzenie tego typu rozwiązania w Polsce doprowadzi do sytuacji, w której część wiernych nie będzie przyznawać się do wiary, aby nie płacić "z automatu". Tym bardziej, że płacą, chodząc do kościoła lub łożą nań przy okazji corocznej kolędy. Twierdzenie, że dobrowolne dotacje podatników mają zastąpić Fundusz Kościelny jest absurdalne. W tym wypadku mamy do czynienia z próbą przerzucenia długu z tytułu zrabowanego przez komunistów kościołowi mienia na wiernych, którzy i tak finansują swój Kościół. Takie działanie ma nie tylko uwolnić budżet od obciążeń, ale przede wszystkim zantagonizować wiernych z Kościołem. Polacy nigdy nie deklarowali przed fiskusem swojego wyznania. Przywykli do bezpośredniego przekazywania swoich datków kościołowi. Wskazanie podatku na kościół, i to w skali roku, wierni odbiorą jako dodatkowe obciążenie fiskalne. Niezależnie od tego, czy zastosujemy wariant niemiecki, czy też pozwolimy odliczać kwotę na Kościół od płaconego już podatku. W tym ostatnim wypadku stworzy się pole do rywalizacji z organizacjami dobroczynnymi, bo przecież ateiści nie będą dyskryminowani i też będą mogli wskazać komu dać ich 1 proc. podatku. Doprowadzi to do sytuacji, w której wierni będą mieli wybór: płacić na Kościół czy na promowaną przez media Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Plan doskonały
Tusk myśli praktycznie. Kościół nie wspiera rządów Platformy Obywatelskiej. W najlepszym wypadku zachowuje wobec nich neutralność. Jego osłabienie jest więc pośrednim ciosem w środowiska wrogie rządowi. Poza tym Kościół będzie teraz klientem rządu, zabiegając o jak najlepsze i najmniej dotkliwe zapisy w planowanej reformie. Na przykład kardynał Kazimierz Nycz wydaje się być już przekonany do likwidacji Funduszu Kościelnego w zamian za 1 proc. od podatników, ale przy okazji zabiega o wsparcie finansowe z budżetu dla projektu budowy Świątyni Opatrzności Bożej, której ukończenie na pewno stałoby się jego osobistym sukcesem. Dla Tuska ważny jest jeszcze jeden istotny aspekt związany z wdrożeniem projektowanego rozwiązania. Reformując finansowanie, Kościół katolicki w arcykatolickiej Polsce, mógłby zyskać poklask w Brukseli i uznanie tamtejszych tuzów, takich jak Schultz, Barroso, Prodi oraz wielu innych. Na pewno dla polityków europejskiej lewicy wprowadzenie takiego modelu w Polsce byłoby odczytane jako dobry krok polskiego premiera w kierunku uszczuplenia władzy Kościoła w naszym kraju. Na pewno zauważyłyby to wszystkie media w kompletnie zlaicyzowanej już Zachodniej Europie, przedstawiając Tuska jako odważnego i sprawnego reformatora, podejmującego słuszne kroki w obliczu nadchodzącego kryzysu. To z pewnością wzmocni wizerunek Tuska na forum unijnym, a szef rządu rozważa teraz dwie kariery: walkę o prezydenturę w Polsce lub zabiegi o wysokie stanowisko w UE. Ten ostatni wariant jest bardziej prawdopodobny, na co wskazują ustępstwa polskiego rządu
na forum UE.

Pragmatyczne podejście
O tym, że ten scenariusz jest realizowany, świadczy wysłany do komisarza Olliego Rehna list, w którym minister finansów Jacek Rostowski już zadeklarował, że polski budżet zaoszczędzi również na Funduszu Kościelnym. A więc wszystko wydaje się być już zaplanowane. Rząd Donalda Tuska od początku był zainteresowany zmianą sytuacji finansowej polskiego kościoła. Tusk ma "praktyczne" podejście do religii. Udowodnił to już wówczas, gdy zbliżała się kampania prezydencka w 2005 r., decydując się na zawarcie ślubu kościelnego po dwudziestu kilku latach funkcjonowania swojego małżeństwa. Zrobił to tylko po to, aby w czasie kampanii wyborczej nikt nie zarzucał mu, że przyszły prezydent żyje z żoną na tzw. "kocią łapę". Robiący wszystko w świetle fleszy i dbający o wizerunek polski premier, zadbał jednak o to, aby jego ślub kościelny nie został przez media dostrzeżony. Był to rzadki przypadek sytuacji, w której nie chciał żadnego rozgłosu. Tusk, decydując się na ślub kościelny, nie zamierzał zostać neofitą. Zdawał jednak sobie sprawę z tego, że w katolickiej Polsce sprawa ślubu kościelnego najwyższych osób w państwie to ważny element ich publicznego wizerunku. I właśnie dlatego podjął decyzję o uzupełnieniu swojego małżeństwa o ślub kościelny. Tusk jest pragmatykiem. Nigdy nie miał zdecydowanego poglądu na religię. Właśnie takie podejście sprawia, że sprawy religii i Kościoła traktuje bardzo instrumentalnie. Przemawia za tym niesłychanie chłodna kalkulacja i ogromne wyrachowanie polskiego premiera, wokół których nie ma miejsca na żadne sentymenty. A zatem Tusk chce zyskać w ten sposób oszczędności w polskim budżecie, poklask w Europie i osłabić nieprzychylny mu Kościół. Czego chcieć więcej?

Leszek Pietrzak


http://gf24.pl/6970/strzal-w-kosciol






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.