Satanizm w akcji
data:04 lutego 2012     Redaktor:

Od czasu soboru nie milknie spór o wolność religijną. Intelektualne argumenty ? np. taki, że pojęcie "wolności" oderwanej od prawdy i dobra jest tylko sofizmatem ? docierają tylko do już przekonanych. Ostatnie wydarzenia we Francji, które można by nazwać "katolic-ką jesienią 2011", mają tę zaletę, że ukazują dalekosiężne i praktyczne konsekwencje "wolności religijnej". Być może przedstawiony niżej opis wydarzeń pozwoli w końcu pojąć tym, którzy tego jeszcze nie rozumieją, dlaczego Grzegorz XVI i Pius IX nazwali wolność religijną absurdem i majaczeniem.

net
Latem 2011 r. na festiwalu w Awinionie wystawiono sztukę teatralną pt. O twarzy. Wizerunek Syna Boga niechlubnego autorstwa Romea Castellucciego. Treść tego wulgarnego spektaklu sprowadza się do tego, że syn zajmuje się opieką nad starym ojcem, który ma problemy z trzymaniem kału, więc co chwila jego pieluchy stają się pełne. Kał jest widoczny na scenie, podczas gdy zapach odchodów ? na szczęście syntetyczny ? unosi się wśród widzów. Wszystko to dzieje się na tle ogromnej, umieszczonej pośrodku sceny, 10-metrowej kopii XV-wiecznego obrazu Chrystusa Odkupiciela pędzla Antoniego (Antonella) da Messiny. Po 40 minutach syn nie wytrzymuje już psychicznie, ojciec zaś, który do tej pory miał poważne problemy z chodzeniem, z przezroczystym kanistrem pełnym kału zwinnym krokiem udaje się za wspomniany obraz. Po chwili słychać jego chichot, obraz zostaje poplamiony od tyłu zawartością kanistra, po czym twarz Chrystusa jest rozrywana na kawałki ? a wszystko to w rytm "diabelskiej" (jak to ujęła niezależna dziennikarka) muzyki. Za rozerwanym obrazem pojawiają się słowa: "You are my shepherd ? jesteś moim pasterzem", by po chwili odsłoniło się niepodświetlone wcześniej słowo "not", co łącznie tworzy napis: "You are not my shepherd ? Nie jesteś moim pasterzem". Festiwal w Awinionie miał w tym roku jako temat przewodni "dzieci", aby więc sztuka mogła zostać na nim pokazana, dodano do niej fragment, w którym 10-letnie dzieci wchodzą na scenę, wyciągają z tornistrów granaty i obrzucają nimi obraz Zbawiciela. W tej zmodyfikowanej wersji z dziur po granatach wypływa sztuczny kał.

Dla każdego zachowującego choć odrobinę zdrowego rozsądku ten żałosny, trwający niecałą godzinę spektakl jest zwykłym oszustwem, niemającym nic wspólnego ze sztuką ? jest to po prostu wielka obraza Pana Jezusa, a także otwarty bunt przeciw Bogu. W obliczu tej zniewagi, której nie trzeba przecież tłumaczyć nikomu, nawet osobom niewierzącym, katolicki instytut polityczny Civitas wezwał francuskich katolików do reakcji, zwłaszcza podczas spektakli w Paryżu, wystawianych od 20 października do 6 listopada 2011 r.

Pierwszy spektakl został przerwany przez członków chrześcijańskiego ruchu politycznego Renouveau Fran-çais (?francuska odnowa?). Dziewięć młodych osób wtargnęło na scenę z transparentem głoszącym "Christianophobie, ça suffit" (?Dość chrystianofobii?)1. Zaczęli oni odmawiać na scenie różaniec, doszło do starć z ochroną teatru, z kolei inni widzowie zapragnęli wejść na scenę, żeby... pobić odważnych młodych ludzi, którzy po 35 minutach zostali zabrani przez policję, by spędzić w areszcie ponad 18 godzin! Jednocześnie na zewnątrz członkowie Action Française (?akcji francuskiej?)starali się zablokować wejście do teatru. Po nogach jednego z nich, skutego już kajdankami i leżącego na ziemi, przejechał policyjny radiowóz. Przybyli na miejsce pracownicy pogotowia byli zażenowani metodami pracy francuskiej policji...

Tak rozpoczął się bezwzględny opór katolików wobec bluźnierczej sztuki ? oraz ekspiacja za jej publiczne prezentowanie. Co wieczór gromadzono się przed teatrem, modląc się i protestując, podczas gdy wewnątrz stale dochodziło do zamieszek. Służby porządkowe, a także oficerowie policji wiele razy zwierzali się protestującym, iż dostali "z samej góry" rozkazy wymagające bezwzględnego stosowania represji wobec protestujących. Manifestujący na zewnątrz teatru byli aresztowani i przewożeni na komisariaty w celu weryfikacji tożsamości; ponieważ brakowało dla nich miejsca, rozwożono ich po całym Paryżu. Protestujący wewnątrz teatru ? czy to wchodzący na scenę, czy też wyrażający ustną dezaprobatę ? byli pozbawiani wolności na 48 godzin, podczas gdy zwykli przestępcy (drobne kradzieże, bijatyki, handlarze narkotyków) zazwyczaj są wypuszczani na wolność już po paru godzinach, gdy tylko policja ustali ich tożsamość i zbierze przeciw nim dowody.

Osobom zatrzymanym wewnątrz teatru postawiono zarzuty sprzeciwiania się wolności słowa; będą oni sądzeni w marcu, grozi im kara od roku do trzech lat więzienia, a także od 15 tys. do 45 tys. euro grzywny! Właśnie tak: we Francji za wstanie z miejsca w teatrze i powiedzenie "To jest bluźnierstwo!" można zostać skazanym na trzy lata więzienia. I choć sam Castellucci mówił niegdyś, że lubi widzów biorących czynny udział w spektaklu, wchodzących na scenę itd., to jednak państwo było zdecydowane bronić ? za wszelką cenę, nawet nadużyć, których popełniono wiele, a które zostały później opublikowane przez adwokatów ? tej dosłownie śmierdzącej wolności słowa... Należy tu wymienić zaciętego wroga chrześcijaństwa, mera Paryża Bertranda Delanoe, promującego co rok Gay Pride ? niesławną paradę zboczeńców, który wraz z ministrem kultury Fryderykiem Mitterandem oraz władzami teatru wniósł pozwy przeciw wszelkim zakłócającym spektakl. Sala teatralna przerodziła się w obóz warowny wypełniony ochroną, bramkami jak na lotniskach, policją ubraną po cywilnemu i wszelkimi środkami inwigilacji. Budynek codziennie otaczało paruset policjantów i żandarmów (pewnego dnia było ich aż 800). (...)

* * *

Co łączy ideę wolności religijnej ze wspomnianymi wydarzeniami? Otóż Republika Francuska za wszelką cenę chroni tzw. wolność słowa, która w tym przypadku przybrała wymiar satanistyczny. Satanizm to forma kultu upadłych aniołów, to jakby zorganizowana pogarda dla Pana Jezusa i Jego Odkupienia. Zgodnie z ideą wolności religijnej satanista ma prawo do publicznego wyrażania swojego kultu ? i dlatego francuscy biskupi w przeważającej większości nie namawiali swych wiernych do publicznych protestów przeciw aberracjom, jakie miały miejsce, ostatnich miesiącach we Francji... Jeśli więc ktoś nadal nie rozumie, dlaczego już 100 lat temu papieże Grzegorz XVI i Pius IX nauczanie II Soboru Watykańskiego o przysługującej każdemu (jako prawo naturalne!) wolności religijnej nazwali absurdem i majaczeniem ? niech ponownie przeczyta ten artykuł. I ponownie. I tak do skutku.


Franciszek Malkiewicz

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1642





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.