Ekspert Tomasz H. (2)
data:28 stycznia 2012     Redaktor:

Już w kilka godzin po katastrofie opowiadał o pilotach, którzy czterokrotnie podchodzili do lądowania. Potem za każdym razem gdy miał okazję, poddawał w  wątpliwość kompetencje i krytykował decyzje pilotów rządowego samolotu, który rozbił się w Smoleńsku.
O kim mowa?  ... oczywiście, tak, to ten pan

część poprzednia tutaj

rys. J.Wasiukiewicz
"...piloci wykazali się nieprawdopodobną głupotą. Nie dość, że w ogóle zdecydowali się na lądowanie w tak trudnych warunkach, to nawet nie zapoznali się z ukształtowaniem terenu wokół lotniska. Ich błędy są niewybaczalne".

To tylko jeden z cytatów "eksperta" - sekretarza Krajowej Rady Lotnictwa i wydawcy "Skrzydlatej Polski" Tomasza Hypkiego - ten akurat z Tok Fm
http://niezalezna.pl/4637-hypki-i-inni

Pan ekspert, w styczniu 2011 r. opublikował w "Rzeczpospolitej" tekst "Trudna prawda o polskich błędach". Publikację komentował wówczas m.in. Bronisław Wildstein:
Polska załoga była wprowadzana w błąd przez rosyjską obsługę lotniska, polski pilot nie chciał lądować i zniżył się na bezpieczną wysokość, aby rozpoznać sytuację, a katastrofa nastąpiła, gdyż znajdował się w innym miejscu niż sądził, do czego co najmniej przyczyniły się fałszywe informacje z rosyjskiej wieży. Interpretacja tych faktów narzuca się sama. Wina spoczywa po stronie rosyjskiej. Teraz dopiero owe "proste" sprawy trzeba pokomplikować, aby przenieść winę na stronę polską. I w tym celu wzywani są odpowiedni specjaliści.

Oto jeden z nich, Tomasz Hypki wypowiada się na łamach "Rzeczpospolitej" [21.01] w tekście "Trudna prawda o polskich błędach". Zanim powoła się na jakikolwiek fakt i przeprowadzi jakiekolwiek rozumowanie, ogłasza: "Nie ma żadnych wątpliwości, że całość odpowiedzialności za katastrofę spoczywa na stronie polskiej."
Czysty profesjonalizm!
A dalej jest jeszcze lepiej: "Załoga miała obowiązek się dowiedzieć, w jakich warunkach przyjdzie jej lądować. Gdyby to zrobiła, powinna przełożyć start do chwili, aż warunki w Smoleńsku się poprawią."
Innymi słowy, pojawienie się mgły na docelowym lotnisku, choćby oddalone było o ponad godzinę lotu, powinno paraliżować ruch powietrzny. Czy tak wygląda praktyka lotnicza?
Okazje się jednak, że ta sama smoleńska mgła, która zdaniem Hypkiego winna wyeliminować loty z Polski, staje się dla niego przelotnym i zmiennym zjawiskiem atmosferycznym, jeśli w grę wchodzi odpowiedzialność rosyjska. Błędne dane meteorologów ze Smoleńska o widoczności 800 metrów, gdy realna była parokrotnie mniejsza, nasz ekspert bagatelizuje. "Nieprecyzyjna informacja mogła wynikać ze zmieniających się szybko warunków. Trzeba też pamiętać, że takie wartości zawsze podaje się w przybliżeniu, mgła jest zjawiskiem przyrodniczym."

Nasz ekspert nie tylko postrzega te same zjawiska w skrajnie odmienny sposób, ale posiada parapsychologiczne zdolności. "Po jego [jaka 40] ryzykanckim lądowaniu Rosjanie nabrali przekonania, że polskie samoloty są wyposażone w specjalistyczny sprzęt, który pozwala lądować przy niesprzyjającej pogodzie." Hypki pisze to bez bez żadnego uzasadnienia i nie podaje nawet, skąd o tym wie. Sytuacja na wieży, gdzie kontrolerzy skarżą się na naciski zwierzchników, to dla niego sprawa normalna. Itd. Oto ekspert.
http://blog.rp.pl/wildstein/2011/01/23/wina-lecha-kaczynskiego/

W czerwcu 2011, pan ekspert śmiało twierdził, że "Tupolew to jeden z najmniej awaryjnych samolotów" - mimo, że w samej Rosji wycofywane są z użyku samoloty TU-154, ze względu na wykrytą WADĘ KONSTRUKCYJNĄ !!
(21:23, 29.06.2011 /TVN24 HYPKI OBALA TEZY PIS)

2 sierpnia 2011  wielkie tytuły cytują pana eksperta:
"Trudno nie zgodzić się z oceną MAK. Oni lądowali, a Błasik był w kabinie"
W rozmowie z PAP stwierdza:
"Rosjanie mają o wiele większe doświadczenie w kwestii wyjaśniania katastrof lotniczych"
i dalej
"Zgodnie z prawdą Rosjanie stwierdzili, że strona polska nic nowego do sprawy nie wniosła, tj., że załoga lądowała, a nie próbowała odejść na drugi krąg, jak usiłowała nas przekonać komisja Millera"

W rozmowie z PAP kwestionował on ustalenia polskiej komisji co do tego, że załoga prezydenckiego tupolewa chciała odejść na drugi krąg, i przekonywał, że wszystkie podejmowane przez załogę czynności zmierzały do wylądowania w Smoleńsku.
(...)
Według niego nie należy też bagatelizować ujawnionego przez Rosjan alkoholu we krwi generała Błasika. "Jeśli chcemy badać przyczyny katastrofy i wyciągać z nich wnioski, to nie możemy mówić, że nadrzędny jest dla nas honor polskiego generała"
(...)
http://www.polskatimes.pl/artykul/434663,trudno-nie-zgodzic-sie-z-ocena-mak-oni-ladowali-a-blasik,id,t.html

Na portalu wp.pl, 4 września 2011 czytamy:

Pełne stenogramy rozmów w kabinie pilotów i rozmów ze smoleńskiej wieży poznamy w poniedziałek. Czy rzucą nowe światło na sprawę wyjaśnienia katastrofy? Zdaniem rozmówcy Wirtualnej Polski Tomasza Hypkiego, sekretarza Krajowej Rady Lotnictwa i wydawcy "Skrzydlatej Polski" mogą dowieść, że naciski na załogę jednak miały miejsce.
"Wybielanie Błasika to kłamstwo"
Zdaniem eksperta, błędem komisji było pominięcie wyeksponowanej przez MAK kwestii obecności alkoholu we krwi gen. Błasika oraz zbagatelizowanie faktu, że w kokpicie miał on włączony telefon komórkowy, co jest bardzo poważnym wykroczeniem i świadczy o zwyczajnej nieodpowiedzialności. - Wybielanie gen. Błasika to nieporozumienie. Był dowódcą Sił Powietrznych przez kilka lat i jest odpowiedzialny za opisany w raporcie nieprawdopodobny bałagan, który doprowadził do katastrofy smoleńskiej - mówi Hypki

Zwraca uwagę także na inną wątpliwość: komisja twierdzi, że piloci "odchodzili", a to, co pada w nagraniu, równie dobrze mogło być pytaniem do gen. Błasika: "Odchodzimy?". - Skoro była to komenda, dlaczego piloci od razu nie podjęli koniecznych działań? Gdyby przerwali lądowanie wyłączyliby autopilota i zareagowali, gdyby nie zadziałał. Tymczasem oni nadal delikatnie sterowali samolotem, wyrównywali lot, by przyziemić po zobaczeniu upragnionego pasa. Słowa mjr. Protasiuka były tak słabo słyszalne, że w rosyjskim raporcie w ogóle ich nie ma. To daje do myślenia. Można podejrzewać, że pilot był odwrócony od swojego mikrofonu, bo mówił do stojącego za nim dowódcy"- tłumaczy. Taki scenariusz jest zdaniem eksperta bardziej logiczny.

- Faktem jest, że gen. Błasik znajdował się w kabinie, przed startem meldował gotowość załogi do wykonania lotu, a potem odczytywał wartości z wysokościomierza i podejmował inne czynności. Zachowywał się jak członek załogi. To wszystko zostało praktycznie pominięte przez komisję Millera - dodaje.

Skomentował także sensacyjne doniesienia "Gazety Polskiej", która dowodziła, że to nie brzoza zapoczątkowała destrukcję Tu-154M. Zdaniem tygodnika drzewo nie mogło urwać skrzydła tupolewa, ponieważ stało w innym miejscu. Jak twierdzi "Gazeta Polska" teoria o zderzeniu z brzozą opiera się na błędnych pomiarach i "zwykłych dezinformacjach". Doniesienia tygodnika Hypki określa jednym słowem: "bzdury". (...)  Czytanie "Gazety Polskiej" jest szkodliwe dla myślących ludzi. (...) "Gazeta Polska" to zwykły brukowiec , który dla sensacji zrobi wszystko"
(...)
Polscy eksperci zbadali wrak bezpośrednio po katastrofie. Spędzili w Smoleńsku wiele dni i nie znaleźli żadnych śladów uszkodzeń, które wskazywałyby na to, że samolot uległ awarii w trakcie lotu lub w wyniku działań osób trzecich. Badanie było wnikliwie, gdyż w pierwszych chwilach po katastrofie wielu z nich sądziło, że do tragedii doprowadziły kłopoty techniczne. Trudno było uwierzyć, że piloci popełnili tyle błędów - wyjaśnia (...)

Znamy zapisy czarnych skrzynek, analizę toru lotu. To wszystko jednoznacznie wyjaśnia, co się działo w ostatnich sekundach lotu. Wiemy, że w wyniku kolejnych błędów załogi sytuacja była bezpowrotna, musiało dojść do tej katastrofy. A oni do końca nie rozumieli tego, jakie błędy popełniają, o czym świadczą ich ostatnie zarejestrowane słowa
http://wiadomosci.wp.pl/title,Tajemnica-naciskow-na-zaloge-Tu-154-wkrotce-poznamy-prawde,wid,13750573,wiadomosc.html

Od redakcji: Spróbujmy zerknąc raz jeszcze na argumenty eksperta, mając na uwadze najnowsze ustalenia, weźmy tylko najważniejsze:
nosh
1. Gen. Błasika NIE było w kokpicie

2. Załoga NIE LĄDOWAŁA, lecz próbowała ODEJŚĆ

3. Fragment skrzydła odpadł nie z powodu uderzenia w brzózkę

I co wtedy zostanie z wywodów niezwykle popularnego w mediach pana eksperta?
Nasza uwagę zwróciło to, że pan ekspert z niezwykłą zaciętością, można by rzec z "upodobaniem", starał się pozbawić czci i honoru generała Błasika - przede wszystkim właśnie tego oficera. Tego samego, którego mundur i czapka wróciły z Rosji o odarte z DYSTYNKCJI !!
Ot taki przypadek.

polecamy część poprzednią:
http://solidarni2010.pl/n,2281,9,medialni-quoteksperciquot-szybki-tomasz-hypki.html
również: http://solidarni2010.pl/n,2260,9,zapamietajmy-autorow-tych-wypowiedzi.html

a jako swego rodzaju odtrutkę gorąco polecamy artykuł: Niezłomna EWA BŁASIK





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.